Moderator w pianinie

Moderator, inaczej wyciszacz, czyli listwa z paskiem filcu, która wchodzi pomiędzy młotki a struny pianina, ma długą historię. Można go spotkać nawet w bardzo starych pianinach, wyprodukowanych w latach 1860-ych. Początkowo moderator uruchamiano ręcznie, bezpośrednio przesuwając pasek filcu po otwarciu pokrywy pianina. Później dorobiono system dźwigni sterowanych gałką po prawej lub lewej stronie klawiatury. Jeszcze później w celu sterowania moderatorem zaczęto instalować w pianinach trzeci, środkowy pedał – i w tej wersji moderator funkcjonuje do dzisiaj.

Czy w fortepianach również stosowano moderator? Tak, sporadycznie. Jednak fortepian z moderatorem to prawdziwa rzadkość. Czyżby pianino posiadało coś takiego, czego nie ma fortepian? Skąd w pianinach wziął się wynalazek, którego nie stosowano w fortepianach? Czytaj dalej

Trochę refleksji

Stroiłem pianina czy fortepiany w wielu różnych miejscach, dla wielu różnych ludzi.

Stroiłem w wielkich miastach i małych wsiach, będących „sypialniami” tychże miast. Stroiłem w Polsce i zagranicą. Jeżeli chodzi o Polskę, niestety, w miejscowościach poniżej pewnej liczby mieszkańców, pewnego pułapu zamożności, pewnego poziomu świadomości nikt nie stroi pianin… Czytaj dalej

Yamaha czy Petrof?

To pytanie, które ludzie zadają sobie (i przy okazji mnie) z podobną intensywnością, jak pytanie „Pianino prawdziwe czy cyfrowe?”.

Wbrew pozorom, nie jest to pytanie nudne. Jest wręcz jednym z najciekawszych pytań, z którymi przychodzi mi się zmierzyć. Czytaj dalej

Bogaci też płaczą

Myślicie, że historie typu „Dostałam pianino za darmo. Skąd wziąć 15 tysięcy na jego uruchomienie?” to tylko w Polsce?

Że nigdzie nie ma głupków, kupujących pianina bez rozeznania i bez sprawdzenia? Czytaj dalej

Uroki globalizacji

Jakiś czas temu stroiłem w pewnej rodzinie fortepian. Przy okazji, zachwyciłem się żyrandolem wiszącym w salonie – był piękny.

Widać było, że właścicielka jest z niego dumna. „To wenecki żyrandol”, powiedziała mi, zaś cena wskazywała na to, że to mógł być nie tylko wenecki, a i szwajcarski, a i norweski wyrób (dalej moja fantazja nie sięga).

Naprawdę wenecki? Być może. Ze smutkiem poszperałem w swojej pamięci, i przypomniałem sobie, że w Wenecji widziałem „normalne” lampy z Ikei, a w nich – „normalne” chińskie żarówki energooszczędne, tudzież ledowe. Widziałem wszędzie. Wcale mnie to nie raziło. Czytaj dalej

Produkcja pianin i fortepianów w Polsce

W swoim czasie rozpracowałem listę niemieckich producentów fortepianów i pianin z terenów Ziem Odzyskanych, a więc tych, które mieszczą się w granicach dzisiejszej Polski. Lista wyszła imponująca, a do tego jest regularnie uzupełniana. W chwili obecnej jest to najbardziej kompleksowe spojrzenie na niemieckie budownictwo fortepianowe, które historycznie rozwijało się na terenach przyłączonych do Polski w 1945 roku.

Nadszedł czas na opublikowanie następnego etapu moich badań – list polskich producentów z terenów dzisiejszej Polski, krajów ościennych oraz krajów polskiej imigracji.

Dziś proponuję listę wszystkich znanych producentów pianin, fortepianów i fisharmonii z terenów dzisiejszej Rzeczypospolitej. Czytaj dalej

Seong-Jin Cho zwycięzcą Konkursu Chopinowskiego!

Szczere gratulacje dla zwycięzcy. Nie, nie jego obstawiałem, ale ta gra dostarczyła mi naprawdę sporo przeżyć. Jeszcze Polska nie zginęła, póki gra się Chopina. Tak, tym razem „póki”. I póki grają go na całym świecie, i to tak, że wygrywają. Czytaj dalej

Pianinowe trzy kubki

Wszyscy zapewne kojarzą scenki dobrze znane z miejscowości turystycznych – z Gubałówki lub z nadmorskich promenad, zwłaszcza w sezonie urlopowym. Jakiś otoczony tłumem gościu, którego widok sugeruje, że dobrze poznał tajniki Wronek, Barczewa, Sztumu czy Grudziądza – dobrze, bo od środka – namiętnie przesuwa kubeczki. A ktoś raz po raz wygrywa.

Niestety, ten „ktoś” – to osoba podstawiona. Ona nie wygrywa, ona pracuje. Zaś każdy, kto myśli, że też wygra, ostatecznie przegra. Czytaj dalej

Słowniczek handlarza pianin

Pisałem już nieraz o niedorzecznych ogłoszeniach o sprzedaży pianin, gdzie nic nie jest takie, na jakie wygląda, a pomiar głupoty i cwaniactwa wykazuje przekroczenie skali.

Ale takich ogłoszeń jest coraz więcej! W zasadzie, niekompetencja i ciemnota w kupie z nieustanną potrzebą reklamowania każdego bezużytecznego produktu doprowadza do tego, że domorośli specjaliści od marketingu stosują w opisach pianin takie sformułowania, które powinny wzbudzić naszą czujność i umiejętność czytania między wierszami.
Czytaj dalej

Tłuczek do ziemniaków

Tym razem znów o chińskich pianinach. Przygotujcie się na najdłuższy post w historii „Ars Polonica” (3558 słów). Jak urosnę, zostanę pisarzem.

Czytałem swój stary post o azjatyckich fortepianach i pianinach i przeżywałem całe spektrum emocji: od pełnej akceptacji tego, co napisałem, do ochoty na ostrą polemikę i na bardziej całościowe i przemyślane ujęcie sprawy. Mam nadzieję, że nie wyszło zbyt chaotycznie. Przypominam, że w poprzednim poście (link powyżej) znajduje się lista marek pianin i fortepianów produkowanych w Azji. Czytaj dalej