Co ma wspólnego fortepian z samochodem?

I jeden, i drugi wymaga okresowych przeglądów, wymiany, czyszczenia, uzupełnienia…

I jeden, i drugi najczęściej przechowuje się w garażu… 

To jest dowcip, lecz całkowicie wzięty z życia.

Podobnie jak samochód, fortepian wymaga przeglądów okresowych i strojenia. To nie jest mechanizm, który funkcjonuje niezawodnie od momentu zakupu do momentu śmierci naturalnej. Bez stosownych przeglądów owa „śmierć naturalna” nastąpi o wiele szybciej, niż by mogła.
Dlaczego tak się dzieje? Bo zarówno fortepian, jak i samochód, to urządzenie polegające na ciągłym ruchu, ciągłym funkcjonowaniu. To nie jest urządzenie statyczne: ciągle wykonywana jest jakaś praca mechaniczna. Samo to wymusza okresową regulację. Ale z drugiej strony ciągła praca – to stan normalny takiego mechanizmu. Czy samochód, nieużywany od kilku lub kilkunastu lat, nadaje się do natychmiastowego odpalenia i jazdy? Na pewno nie. Tak i fortepian. To, że stoi on w bezruchu, nawet i nietknięty, nie oznacza, że czas się dla niego zatrzymał, że pozostaje on w tym samym stanie, co był, gdy był używany regularnie.

Tak samo, jak i w przypadku samochodu, wymagane są regularne przeglądy. Winno to się odbywać co najmniej raz do roku. Jeżeli komuś szkoda pieniędzy – a chodzi o kwotę rzędu 150-300 zł – to w przypadku zaniechania okresowych przeglądów należy się liczyć ze znacznie poważniejszymi wydatkami. Dokładnie tak, jak w przypadku samochodu… Bowiem najczęściej nie obędzie się już samym przeglądem, lecz konieczna będzie konserwacja, rekonstrukcja, odbudowa, wymiana.

Stroić pianino (fortepian) należy co najmniej raz do roku. Jeżeli instrument używany jest intensywnie (codziennie przez parę godzin), to nawet i co pół roku. Nic nie wpływa tak negatywnie na słuch muzyczny, jak ciągłe granie na rozstrojonym fortepianie. Przerażające więc są historie, opowiadane przez dalekie od muzyki osoby: „Kupiłem fortepian dla córki 17 lat temu. Po zakupie został on nastrojony. Córka potem ćwiczyła na nim, bo chodziła do szkoły muzycznej. Obecnie już nie gra i nie ćwiczy, a fortepian wreszcie trzeba sprzedać”. Najczęściej tak utrzymany fortepian jest kompletną ruiną. Zaś trudno sobie wyobrazić, że ktoś mógł przez kilkanaście lat obcować z rozstrojonym instrumentem, bo rodzicowi zabrakło najmniejszej nawet wyobraźni. Może właśnie dlatego córka już nie gra?…

Natomiast co do drugiej części dowcipu:
Poznałem już kilka ciekawych historii. „Mam do sprzedania niezwykle cenny, wspaniały, wartościowy fortepian, za który chcę 3 (4, 5, 10, 15…) tysięcy złotych. Jest to wspaniała pamiątka po pradziadkach, grała na tym babcia, mamcia, ciocia itp.” Po czym się okazuje, że fortepian jest rozmontowany i stoi na boku w garażu, zastawiony samochodami i starymi gratami. Ma rdzawe, pourywane struny, popękaną strojnicę, połamane młotki, pękniętą pokrywę, rozwarstwiony i pomarszczony fornir (od „podlewania kwiatków”), jest ohydny, brudny, jedzony przez korniki, a na dodatek lira pedałowa gdzieś się zgubiła. I ot taki fortepian określany jest mianem „cennej, wartościowej pamiątki rodzinnej”, za którą właściciel oczekuje „bardzo stosownych” pieniędzy.

Kochany Właścicielu: jeżeli uważasz, że Twój fortepian jest tak wartościowy, to dlaczego, do licha, on od lat stoi w dziurawym, nieogrzewanym garażu??? Dlaczego nie trzymasz go na podium w swoim salonie, dlaczego go nie pielęgnujesz, nie ścierasz z niego kurz jedwabną ściereczką, nie śpiewasz mu kołysanek i nie przytulasz go na dobranoc?

W ostatnich latach coraz częściej widuję pianina lub fortepiany stojące w garażu, niż w przysłowiowym salonie. A tymczasem dłuższe przechowywanie w niewłaściwych warunkach skutkuje nawet i 100% utratą wartości fortepianu bądź pianina jako instrumentu muzycznego. I znacznie, ale jakże bardzo znacznie podwyższa koszty ewentualnej późniejszej rekonstrukcji.

Zanim wyniesiesz swój fortepian do garażu – postaraj się go sprzedać. Po tym, jak już go uśmiercisz, może to się nie udać. Trupa zamiast fortepianu nikt normalny nie kupi…

Fortepian – to jednak nie samochód. Jego miejsce NIE JEST w garażu.