Twoje pianino chce kupić ktoś zza granicy? Uważaj!

Napisał do mnie podekscytowany pan Zbigniew. „Mamy stare pianino niemieckie z napisem „J. Herm. Schultz, Berlin”, które próbujemy sprzedać od dłuższego czasu. Ostatnio zgłosił się chętny nabywca z zagranicy. Chciałby je kupić i wywieźć do Turcji. Chce już nawet przelać pieniądze i przysłać firmę kurierską. Nie wiemy co robić. Czytałem, że Służby Graniczne mówią, że aby przewieźć przez granicę starocie, to trzeba mieć zezwolenie. Ważne jest również to jak klasyfikuje się starocie, bowiem nie tylko to, co widnieje w rejestrze zabytków, wymaga pozwolenia na wywóz z Polski. Również przedmioty niewpisane do rejestru, a starsze niż 55 lat. Pozwolenia na wywóz „starych rzeczy” wydaje ministerstwo kultury poprzez konserwatora zabytków. W przypadku, kiedy przedmiot nie jest zabytkiem, wystawiane jest zaświadczenie ważne rok, na podstawie którego można wyjechać z nim z kraju. Jeżeli wywożony zabytek nie wymaga pozwolenia, potrzebna jest ocena wskazująca czas powstania zabytku oraz wycena zabytku wykonana przez instytucję kultury wyspecjalizowaną w opiece nad zabytkami […] Dlatego pytam, czy może mi pan pomóc w tej sprawie i wykonać taką ocenę i wycenę.”

Panu Zbigniewowi widzi się problem zupełnie nie tam, gdzie on istotnie jest. Wystarczy się odrobinę zreflektować, żeby powiedzieć sobie, że pianino jest sprzedawane przez pana Zbigniewa na progu swojego domu. To nie pan Zbigniew wywozi je zagranicę. Kompetencje pana Zbigniewa kończą się po wyjeździe pianina za próg. Cała reszta nie powinna go obchodzić, a już najmniej to, czy pianino wypuści z kraju Straż Graniczna. Ot, gdyby to pan Zbigniew wyjeżdżał do Turcji i chciał zabrać ze sobą pianino – wtedy należałoby się martwić.

Na czym więc polega problem?

Na tym, że cała sprawa od początku jest oszustwem.

Wystarczy pomyśleć: kto chciałby kupić w Polsce stare, zaniedbane, wysuszone na wiór stuletnie pianino, żeby wywozić je do Turcji? Przecież tych pianin jest w nadmiarze w krajach znacznie bliższych Turcji geograficznie, niż Polska – a być może i w samej Turcji. Kluczową w tym miejscu jest fraza „które próbujemy sprzedać od dłuższego czasu”. Skoro nie możemy w Polsce sprzedać nasze pianino, to skąd by miało powstać zainteresowanie nim w Turcji? Podkreślam: cudów nie ma, nikt zza granicy nie kupi w Polsce pianina. Nikt przytomny w ogóle nie kupi pianina zaocznie, bez spotkania się z właścicielem i obejrzenia tego pianina.

Jedyna szansa, że ktoś zza granicy zainteresuje się jakimś pianinem lub fortepianem w Polsce, może zaistnieć w sytuacji, gdy posiadamy pianino unikatowe. Takich instrumentów jest jednak skrajnie mało – wg mojej oceny mniej, niż 1% od liczby wszystkich sprzedawanych pianin i fortepianów. Dlaczego? Bo niestety, od setek lat Polacy bardzo mało uwagi przywiązują do stanu mienia ruchomego i zabytków kultury; do dbania o nie i do wykonywania przy nich niezbędnych czynności częściej, niż raz w życiu. Stąd minimalna liczba ruchomych zabytków światowej klasy, którym udało się przetrwać w polskiej rzeczywistości. Po raz któryś podkreślam, że żaden okupant czy zaborca nie zniszczył tylu polskich zabytków, co sami Polacy w czasach pokoju i dobrobytu, m.in. teraz. Możecie się na mnie oburzać – ale po wytrysku świętego oburzenia sprawdźcie, w jakim stanie jest wasze stare rodzinne pianino. A lepiej zapytajcie o to specjalistę, bo nie jesteście Skandynawami i nie wiecie, że o pianino należy regularnie dbać, nawet jeżeli nikt go nie używa – a więc wasza opinia może się mocno rozmijać z rzeczywistością. A przy okazji, nie lubicie czytać, więc tego i tak nie przeczytacie.

Jednak w sytuacji, gdyby mimo wszystko chodziło o sprzedaż pianina lub fortepianu będącego zabytkiem wartym zainteresowania za granicą, odezwaliby się do nas albo reprezentanci instytucji muzealnych, albo prywatni kolekcjonerzy, którzy najpierw – zanim w ogóle poruszyliby temat zakupu – zasypaliby nas pytaniami na temat naszego instrumentu. Na pewno przebieg korespondencji nie wyglądałby tak, jak w opisywanym przypadku.

W kolejnym mailu pan Zbigniew przesyła mi treść maila od „Turka”, „żebym mógł wykorzystać na swoim blogu”, co też niniejszym i czynię. Treść maila wygląda następująco:

Thanks for the response, i will take it for 1,800 PLN including PayPal Sub charges since i am interested in the immediate purchase. I just moved to the Turkey, where this is needed and i will be making use of a shipping
company to have this picked up from you and have it delivered to me.
Further arrangements will be made with you in regards to the pick up once i have paid you.

I would appreciate if you email me with more pictures (if available) too since i won’t be be able to see it person, what’s the PayPal email and your name in order to pay you as soon as possible.

Przestrogami pana Zbigniewa, że do wywozu pianina antycznego niezbędne są odpowiednie zezwolenia, a to wymaga czasu i pieniędzy, Turek wcale się nie przejął, gdyż zbył je następująco:

Ok, This are the information i need to make the payment below:
Name:
PayPal email address:
Address and Phone Number so that i can forward it to my shipping company so that hey can calculate the cost of the shipping from your place down to Turkey.”

Cóż, wystarczyło wkleić do Google’a fragment przytoczonej korespondencji, żeby ustalić, że słowo-w-słowo powtarza ona od lat znane teksty, kierowane do naiwnych na całym świecie. Z różnych, oczywiście, adresów, z podpisem innych osób. Nawet błędy językowe są te same.

Przykład 1: https://www.scamwarners.com/forum/viewtopic.php?f=6&t=18630

W tego rodzaju oszustwach zwraca na siebie uwagę pewna rzecz: kupujący nie tylko się nie targuje, ale i jest skłonny zapłacić nam każdą kwotę – nawet 2x czy 5x wyższą, niż pierwotnie żądaliśmy i niż sprzedawany przedmiot jest warty. Tego typu działanie ma w nas rozbudzić pazerność, która zasłania nam oczy i każe myśleć, że to kupujący jest frajerem, któremu wciśniemy towar za znacznie większe pieniądze, niż mogliśmy w najśmielszych marzeniach oczekiwać. Pęd na kasę ma też sprawić, że będziemy w kontaktach z oszustem posuwać się do ostatniego i nie zauważymy, kiedy osiągniemy ten moment, gdy poniesiemy nieodwracalną stratę.

Co może nastąpić, jeżeli za daleko się posuniemy w chęci sprzedaży naszego pianina?

Cóż, nie mogę o tym napisać z autopsji, a więc jedynie zestawię te opcje, o których piszą ludzie na forach.

Może być tak, że dostaniemy sfałszowane zawiadomienie od PayPal o wpłacie pieniędzy, które są „tymczasowo zablokowane”. Albo może być tak, że wypłata pieniędzy będzie uzależniona od faktu wysyłki towaru, czyli faktycznie nigdy nie nastąpi.

Dodatkowo należy zdać sobie sprawę z tego, jakie zagrożenia występują w przypadku posługiwania się PayPalem. Kupujący może zareklamować towar nawet do miesiąca od transakcji i zgłosić to do PayPal. Wówczas PayPal dokonuje mu zwrot wpłaty, a jeżeli zdążymy pobrać pieniądze, zablokuje nam konto i będzie straszyć sądem.

Z tym, że szwindel w tego rodzaju przypadkach zazwyczaj rozgrywa się wcześniej, niż następuje złożenie reklamacji do PayPal. Oszust z reguły nie wpłaca żadnych pieniędzy i wcale nie liczy na działanie PayPal w zakresie reklamacji towaru. Jak przytomnie zauważyła pani Ewa, „trochę dziwne, że przekręt jest akurat „na pianino””. Zgadza się: na co komu nasze pianino w Turcji – jeżeli jest nic niewarte. Stracić stare i zaniedbane pianino – to problem najmniejszy z możliwych; to wręcz rozwiązanie problemu :) Wszystko jednak zależy od tego, co dokładnie jest przedmiotem przekrętu. Wcale niekoniecznie jest nim pianino. Np. za chwilę może powstać „nagła sytuacja losowa”, w której kupiec poprosi sprzedającego o zapłacenie za firmę kurierską z późniejszym oddaniem pożyczki po trzykroć itp. Pianino zostanie na miejscu (bo nie jest i nie było nikomu potrzebne), a sowicie opłacona firma kurierska (transport do Turcji jest drogi…) nigdy się nie pojawi.

W przytoczonym już wątku na forum, gdzie cytowany jest ten sam tekst listu, możemy zobaczyć, że kupujący „jest marynarzem, przebywającym aktualnie na Bermudach”, w związku z czym nalega na tym, by płatność odbyła się poprzez PayPal. Zgadza się: na statku nie ma placówki ani poczty, ani banku, ani „Western Union”, zatem pozostaje jedynie internet i PayPal. O „marynarzu z Bermudów” słyszeli chyba wszyscy, którzy prowadzą sprzedaż czegokolwiek na Allegro. Jednak najbardziej zagrożeni są ci, którzy sprzedają swoje dobytki na portalach nieprowadzących licytacji, aukcji, komentarzy itp. – np. na OLX czy Gumtree.

Przykład 2: http://szosa.org/topic/6345-oszustwo-gumtree-tablica-itp/

Przykład 3: http://www.komputerswiat.pl/artykuly/interwencje/2013/02/nie-da-sie-oszukac-na-allegro-nigeryjski-przekret-wciaz-dziala.aspx

Przykład 4: https://polishbanditcrew.pl/topic/5289-allegro-zagraniczne-oferty-kupna/

Ale i PayPal, jako system rozliczeniowy, nie ma dobrej renomy. Wszystkie jego machlojki, blokowanie kont, przywłaszczenie sobie pieniędzy czy to kupujących, czy sprzedających, zostały już szczegółowo opisane w internecie przez zrozpaczonych użytkowników.

Przy okazji, pianino jako obiekt zakupu nie po raz pierwszy cieszy się zainteresowaniem oszustów.

Już 3 lata temu napisał do mnie pan Łukasz. „Bardzo dziwna rzecz. Otóż zgłosił się do mnie, drogą SMS-ową, człowiek, który przedstawia siebie jako Brytyjczyk, który jest inżynierem okrętowym, aktualnie pływa w rejonie zachodniego Atlantyku, i po kilku ogólnych pytaniach zdecydował się na zakup tego pianina, płacąc z góry przez PayPal (musiałbym założyć sobie specjalne konto w tym celu), i przysyłając firmę transportową, która wywiezie je do Wielkiej Brytanii, dla jego syna. Czy to pianino rzeczywiście może przedstawiać taką wartość, że ktoś rzeczywiście posunie się aż tak daleko, czy należy tu raczej podejrzewać jakiś przekręt, podobny do znanych łańcuszków e-mailowych takich jak ten z prośbą o pomoc byłemu nigeryjskiemu przywódcy, który potrzebuje partnera w Europie do odzyskania kilku milionów dolarów i oferuje prowizję 50%?”

Nie, niestety, żadne pianino nie przedstawia takiej wartości, zwłaszcza dla kupującego z Wielkiej Brytanii, gdzie pianina dostępne są nawet za darmo. Tymczasem Bermudy leżą akurat w zachodniej części Atlantyku… Aż dziw bierze, jak słabą muszą mieć oszuści fantazję, żeby powielać te same łzawe historie w takiej ilości – i to pomimo tego, że już lata temu zostały opisane w internecie ku przestrodze.

Kolejne pianino:

Przykład 5: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=675162

„Pani Clair chętnie wpłaci pieniądze na PayPal – zanim wpłaci, ja mam wysłać pianino i opłacić kuriera. Jak wyślę jej pokwitowanie, że wysłałam, to ona wpłaci mi kasę na PayPal, a potem wysyła podrobione druki z PayPal, że kasę wpłaciła, a potem nie ma ani pieniędzy, ani towaru”. Jak widać, oszuści nie poprzestają na wyłudzeniu opłacenia firmy przewozowej – domagają się jeszcze od nas kwitów, zanim łaskawie zechcą wpłacić cokolwiek… Nie, i tak nie wpłacą.

Jak już pisałem, nikt przytomny nie kupi pianina zaocznie, bez spotkania się z właścicielem i obejrzenia tego pianina. Dotyczy to nie tylko Turków, Nigeryjczyków czy morskich wilków z Bermudów. Dotyczy to również zdalnych zakupów pianin w obrębie naszego kraju, gdzie najpierw myślimy, że możemy zamówić do domu pianino tak samo, jak buraki w Auchan Direct lub w Tesco Ezakupy, a potem narzekamy, że otrzymaliśmy wcale nie to pianino, które wytypowaliśmy, „bo zdjęcia były jedynie poglądowe”, a „wysłałem państwu pianino nawet lepsze, niż tamto, i to w tej samej cenie”.

Ale to już opowieść o innych oszustach.

Zapytania z wyszukiwarki, prowadzące na tę stronę:

  • shultz herm pianino berlin cena (1)
  • sztucce dura (1)
  • uwazaj przy sprzedazy pianina (1)