Wczesne lata „Calisii”

Pan Janusz Starzyk, znakomity stroiciel pracujący z pianinami i fortepianami w południowo-wschodniej Polsce, od lat zajmuje się zbieraniem informacji dotyczących produkcji pianin i fortepianów w kaliskiej fabryce „Calisia”. Dzięki ogromnemu nakładowi pracy udało mu się wreszcie usystematyzować zagmatwaną sytuację z numeracją seryjną pianin produkowanych w Kaliszu zaraz po wojnie. Pozyskana informacja i wyciągnięte z niej wnioski stanowią istotny wkład w stan badań przedmiotu. Szkoda tylko, że tak naprawdę nikt się tymi badaniami nie zajmuje, a przecież pierwsze lata powojenne to nie tylko w dziedzinie budownictwa fortepianowego odległa historycznie epoka, coraz mniej przez nas znana i rozumiana. Epoka, dzieje której mogą na zawsze rozpłynąć się w niebycie, o ile ważne informacje odpowiednio wcześniej nie zostaną zebrane i przechowane, i to na poziomie dokumentacyjnym, a nie interpretacyjnym.

Ta epoka już dawno przeminęła, a pamięć po niej coraz bardziej upodabnia się homeopatycznemu rozcieńczeniu kawałka wątroby z nieistniejącej w naturze kaczki w miliardach wyprodukowanych tabletek „Oscillococcinum”. Im więcej czasu mija, tym mniej cokolwiek wiemy i rozumiemy – a przy tym nie zauważamy zmian, które płynnie, lecz w coraz szybszym tempie zmieniają otaczającą nas rzeczywistość. Już teraz filmik, nakręcony 20 lat temu w Warszawie – w Warszawie, którą poznałem i zapamiętałem wówczas bardzo dobrze – wywołuje we mnie przerażenie swoją brutalną innością w zderzeniu z Warszawą dzisiejszą. A co dopiero mówić o okresie stalinizmu – strasznym okresie, kiedy w niewiarygodnie ciężkich warunkach powstawały świetne pianina… Ten okres swoją absolutną wyjątkowością historyczną jest od nas dalszy, gorzej zbadany i pojęty, niż okresy znacznie starsze, np. zabory. Co tam – przecież licznie zachowane niemieckie pianina z przełomu XIX-XX w. są dla nas bardziej swojskie i lepiej znane, niż te powojenne polskie unikaty.

Podobnie jest i ze starymi meblami – nie ma już gdzie splunąć, żeby nie trafić w jakiegoś „ludwika” czy inną secesję. Tego dobra wszędzie jest mnóstwo. A ot te małe, niskie, przerażające innością swej wymowy meble okresu Bieruta czy wczesnego Gomułki – one nie tylko wywołują ciarki na plecach – one przede wszystkim są o wiele rzadziej spotykane… Nie tylko dlatego, że współcześni ich nie doceniali, wymieniali na nowsze i palili nimi w piecu – przede wszystkim dlatego, że powstawały te mebelki ogromnym wysiłkiem pracy, w warunkach zupełnie niesprzyjających ani rozwojowi wzornictwa i zdobnictwa, ani konsumpcji, która by tę produkcję napędzała.

Tak samo podchodzę do polskich pianin z lat 50-ych. Ich produkcja na niewielką skalę praktycznie zginęła w późniejszym klepaniu dziesiątków tysięcy instrumentów, które rozeszły się po licznych polskich domach i są nam dziś doskonale znane. Produkcja tych starszych pianin łączyła w sobie przedwojenne doświadczenie, zachowane materiały, starannie wykształconych ludzi o wysokiej kulturze pracy z funkcjonowaniem pod państwowym nadzorem w upaństwowionych fabrykach. Coś podobnego odczuwamy, kiedy bierzemy do rąk cynkowe monety Generalnego Gubernatorstwa – wciąż widnieje na nich napis „Rzeczpospolita Polska”, bo Niemcy ani myśleli nawet zaprojektować jakichś specjalnych monet dla narodu skazanego na wytępienie – tak więc mamy pozornie tę samą treść, lecz wybitą w podłym cynku, a do tego w środku jednej z monet (5 groszy) widnieje bezmyślnie przebita dziura, która z białego polskiego orła na czarnej cynkowej monecie pozostawiła jedynie pióra, pazury i głowę.

5-groszy-1939-GG

To są straszne monety. I w gruncie rzeczy pianina z lat 50-ych też są straszne – bo jak to jest możliwe, że w zrujnowanym przez wojnę kraju, gdzie szaleje terror, gdzie wszystkiego brakuje – w upaństwowionej fabryce, gdzie dawnemu właścicielowi „łaskawie” pozwolono zostać, pracować i produkować pianina pod nową, sztuczną nazwą – jak to jest, że te pianina były wspaniałe?

To są niezwykłe pianina, i to, ile z nich przetrwa i zostanie ocalonych, zależy tylko od nas.

Tymczasem dziękuję Panu Januszowi Starzykowi za udostępniony dla publikacji tekst artykułu, który przytaczam poniżej.

***

Produkcja pianin „Calisia” w latach 1950-1959

W pierwszych latach po II Wojnie Światowej gospodarka polska została przestawiona na tory gospodarki socjalistycznej według wzorców sowieckich. Prawie wszystkie fabryki upaństwowiono.

Przemysł instrumentów muzycznych został podporządkowany Zjednoczonym Zakładom Przemysłu Muzycznego. Tam zadecydowano o uruchomieniu produkcji pianin w dwóch fabrykach: Fabryce Fortepianów i Mebli „Arnold Fibiger” w Kaliszu (znacjonalizowanej w grudniu 1948 r.) oraz w fabryce Eduarda Seilera w Legnicy, gdzie przeniesiono m.in. maszyny, półfabrykaty, a nawet dyrektora z fabryki fortepianów i pianin w Brzegu (dawniej A. Schütz & Co.). Zjednoczenie Zakładów Przemysłu Muzycznego przejęło również fabrykę mechanizmów pianinowych w Lubinie (dawniej Langer & Co.). Całością zarządzało Ministerstwo Przemysłu Drobnego i Rzemiosła.

Pierwsze pianina powojenne, produkowane seryjnie, opuściły fabrykę w Kaliszu w 1950 roku. Tam pod opieką dyrektora Gustawa Fibigera powstawały pianina Calisia model M-35 o wysokości 128 cm. Do końca roku udało się wyprodukować 136 pianin.

Te pianina zostały oznakowane na pokrywie klawiatury znakiem fabrycznym CALISIA:

Calisia-1

Na płycie rezonansowej naklejono kalkomanię z numerem seryjnym:

Calisia-2

zaś ramę opatrzono znakami „Calisia” i „ZZPM”:

Calisia-3

W tymże 1950 roku w Legnickiej Fabryce Fortepianów i Pianin tylko remontowano pianina przedwojenne, a fortepian „Polonus”, wykonany jeszcze w Brzegu, służył jako produkt propagandowy – był wysyłany na wystawy i pokazany w Polskiej Kronice Filmowej nr 3/1949. W Fabryce Mechanizmów Fortepianowych w Lubinie wyprodukowano tylko tyle mechanizmów, na ile zgłosiła zapotrzebowanie fabryka w Kaliszu. Mechanizmy były bardzo kiepskie, poskładane z przypadkowych przedwojennych elementów. Prawdopodobnie w 1950 r. wyprodukowano około 150 mechanizmów, gdyż cały zapał załogi poszedł w kierunku uruchomienia produkcji mandolin, skrzypiec i basetli. Ówczesnych mechanizmów nie numerowano ani nie sygnowano znakiem firmowym.

Analizując miesięczne wykazy produkcji pianin „Calisia”, zdałem sobie sprawę, że każde wyprodukowane pianino pozostawało w fabryce od 3 do 6 miesięcy w sezonowaniu, które traktowano jako „roboty w toku”. Dopiero po sezonowaniu pianino było pakowane i wywożone z fabryki do central handlowych, które rozprowadzały instrumenty po kraju i na eksport. Moment opuszczenia fabryki uznawano więc za datę produkcji! Wszystkie te czynności podlegały planowaniu i zarządzaniu przez ZZPM i szczegółowo rozliczane z wykonania planu, najlepiej aby został przekroczony.

Produkcję instrumentu rozpoczynano od nadania mu numeru seryjnego, aby mieć uporządkowaną linię produkcyjną. Zakładano kartę, na której notowano wszystkie czynności. Podczas produkcji pianina transportowano po wielu pomieszczeniach i mieszano kolejność numeracji. Niektóre instrumenty były wykańczane wcześniej, inne później. Dopiero w momencie opuszczania fabryki odnotowywano datę produkcji. Stąd duże rozbieżności w ułożeniu chronologicznym numerów.

Często w Calisii czekano na dostarczenie z Lubina mechanizmów; pianina czekały również na zawiasy i rolki. Zaopatrzeniem zajmowała się centrala w Warszawie. Fabryki składały zapotrzebowania na materiały na rok następny i tam układano plany produkcji firm kooperujących. Zła jakość odlewanych ram żeliwnych, zawiasów, rolek, kołków stroikowych, a przede wszystkim mechanizmów odbijała się na ciągłości i jakości produkcji.

W 1951 roku fabryka w Lubinie zmieniła nazwę na „Dolnośląska Fabryka Mechanizmów Fortepianowych i Instrumentów Lutniczych w Lubinie Legnickim”, ale nadal dostarczała mechanizmy kiepskiej jakości; jednak zaczęto je numerować. Miedziany drut do nawijania strun basowych był również towarem, którego ciągle brakowało. Do nawijania wykorzystywano również drut żelazny. Do pianin montowano nawet agrafy fortepianowe, które pochodziły prawdopodobnie z przedwojennych zapasów Fibigera. Mimo dużych kłopotów z zaopatrzeniem i fachowcami w 1951 roku udało się wyprodukować aż 263 pianina, nadal tylko tego samego modelu M-35.

Następny rok produkcji (1952) nie przyniósł poprawy w zaopatrzeniu i w zatrudnieniu. Podniesiono tylko plany produkcyjne i cięto koszty. Jednak rok 1952 zamknięto wyprodukowaniem 322 pianin, których większość wyeksportowano. Równolegle do produkcji nowych instrumentów prowadzono rekonstrukcje i remonty kapitalne pianin, fortepianów i fisharmonii. Była tego bardzo niewielka ilość – zaledwie kilka sztuk rocznie.

Kolejny rok (1953) zaowocował wysyłką pianin na wystawy krajowe i zagraniczne. Wystawiano pianina i same klawiatury w Łodzi, Stalinogrodzie (Katowicach) oraz w Pekinie (Chiny). W 1953 roku został również zmieniony znak firmowy malowany na ramie i styl napisu na pokrywie klawiatury (rozdzielone litery):

Calisia-4Calisia-5Na kalkomanii również zmieniono tekst:

Calisia-6

W latach 50-ych XX w. najważniejsze było współzawodnictwo i przekraczanie planów produkcyjnych. Niesubordynację wobec władzy ścigano z całą surowością. Na porządku dziennym były aresztowania i procesy pokazowe. Solą w oku partyjnych dygnitarzy był Gustaw Fibiger, który był dyrektorem w swojej dawnej, lecz upaństwowionej obecnie fabryce. Cóż z tego, że był to wybitny fachowiec, patriota, obrońca ojczyzny… Niestety „burżuj”, „inteligent” i „przedwojenny kapitalista”. Z końcem 1953 roku pozbawiono go stanowiska dyrektora, przysyłając na to stanowisko M. Sierakowskiego. Gustaw Fibiger został przesunięty do działu konstrukcyjnego i tam rozpoczął intensywne prace nad nowymi modelami pianin i uruchomieniem produkcji fortepianów. Już w tym roku rozpoczęto produkcję pianin modelu M-36 o wysokości 120 cm i zaokrąglonej nakrywie górnej. W listopadzie 1953 ukończono pierwsze 20 sztuk pianin M-36 w wersji eksportowej (8 szt. czarnych i 12 szt. orzechowych). Cały rok zamknął się produkcją w ilości 428 szt. (w tym 50 pianin M-36) oraz rekonstrukcją czterech pianin i jednej fisharmonii.

Początek 1954 roku – to, oczywiście, kolejne problemy z zaopatrzeniem, co powodowało zatory produkcyjne. W lutym wysłano pianino eksportowe na wystawę do Mediolanu. Cały czas zwiększa się liczba krajów, do których eksportowane są pianina. Zakończono też przebudowę stropów i remont kapitalny dźwigu towarowo-osobowego, który miał ułatwić komunikację pomiędzy piętrami fabryki. Dźwig oddano do użytku w grudniu 1954. Ten rok zakończono wyprodukowaniem 486 szt. pianin, rekonstrukcją trzech pianin i trzech fortepianów, jak również wysłaniem na wystawę jednej klawiatury oklejonej kością słoniową.

Rok 1955 – to produkcja pianin modeli M-35 i M-36 (ze znaczną przewagą M-36) oraz prototypowych modeli M-37, M-38, M-39 po jednej lub dwie sztuki każdego. W sumie wyprodukowano 646 pianin i jeden nowy fortepian, dodatkowo dokonano rekonstrukcji fortepianów Bechstein i Seiler, oraz pianina Drygas. W grudniu wykonano również szereg mebli – 6 regałów magazynowych i 15 taboretów do pianin. W tym samym roku podjęto współpracę z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Dla Katedry Akustyki i Teorii Drgań UAM wykonano szkielet pianina i wspólnie projektowano nowe modele pianin. W kolejnym roku produkcja toczyła się w miarę systematycznie, poprawiła się jakość odlewania ram żeliwnych, wykonywanych mechanizmów i innych części. Produkcja skupiła się na modelu M-36; inne modele wykonywano w niewielkich ilościach. Podsumowując – rok 1956 zakończył się wyprodukowaniem 831 pianin, rekonstrukcją trzech fortepianów Fibiger, rekonstrukcją trzech pianin i remontem lokomobili „Lanz”.

1957 – to rok „odwilży” w polityce i w gospodarce. Fabryka Fortepianów i Pianin „Calisia” produkuje coraz więcej instrumentów coraz lepszej jakości. Udało się przekroczyć granicę 100 instrumentów miesięcznie i 1000 rocznie! Całkowita ilość wyprodukowanych pianin w 1957 roku to 1093 sztuki (z których sprzedano 1092). W tym roku już nie produkowano pianin modelu M-35, za to pojawiają się modele M-38 i M-40. Model M-40 „Bolero” został bardzo pozytywnie przyjęty na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Pojawia się też odmiana M-40 „Barkarola” jako prototyp; również prototypem jest model M-41 „Tarantella”. Właśnie w tym roku do numeracji seryjnej dodano 10 tysięcy – i w ten oto sposób z numeru 3XXX zrobiono 13XXX. Rama pianin modelu M-36 została ozdobiona odlewanym znakiem firmowym z pięknie wykaligrafowanym numerem seryjnym:

Calisia-7

W roku 1958 rozpoczęto seryjną produkcję fortepianów, jednak to pianina w dalszym ciągu były głównym towarem sprzedaży. Pianin wyprodukowano 1239 szt., sprzedano 1242, a globalną produkcję podano jako 1222 sztuki. Do statystyki przyjąłem liczbę wyprodukowanych pianin. Rok 1959 to dalsza produkcja pianin przede wszystkim modelu M-36. Pojedyncze fortepiany i pianina innych modeli tylko ubarwiają statystyki. Wyprodukowano 1286 pianin, a produkcję globalną podano w ilości 1272. W tym samym roku wyprodukowano również 5 fortepianów, ale nie wszystkie zostały sprzedane.

Tabela obrazująca numery seryjne produkcji pianin Calisia:

Calisia-numery_seryjne_pianin

Jak widać z tabeli, w 1957 roku dodano 10 tysięcy do numeracji pianin, a później – w 1960 – znów dodano 10 tysięcy, dlatego rok 1960 zakończy się numerami przekraczającymi pułap 28 tysięcy.

Na razie nie mam wszystkich danych z lat 60-ych.

Budując chronologię numerów pianin Calisia, oparłem się na wykazach ilościowych.

Wiedząc, że np. w 1950 roku wyprodukowano 136 pianin przyjąłem, że rok ten zaczęto od numeru 00001, a zakończono na 000136. Jednak myślę, że numeracja z różnych powodów mogła się nieznacznie zmienić w górę, gdyż nie wszystkie pianina kończyły produkcję, a miały już nadany numer. Tak samo poszczególne numery mogły czasem zostać ominięte lub zgubione. Prawdopodobnie rok 1959 mógł się zakończyć numerem 16999, a już 1960 rozpoczęto od 27000. Myślę, że pomysłodawcom tych zmian numeracyjnych mogło chodzić o dodanie do pułapu numerów (w zaokrągleniu) przedwojennej produkcji fabryki „Arnold Fibiger”, wynoszącej, jak wiadomo, 20697 sztuk. [A może chodziło o zwykłą rywalizację z „Legnicą”, która liczbą wyprodukowanych pianin znacznie wyprzedzała kaliską fabrykę? – Ars Polonica.]

Dla porównania podaję numerację z lat 1951-60 fabryki „Legnica”, która zaczęła swoją numerację od numeru 2001.

Legnica-numery_seryjne_pianin

Wstępny wykaz pracowników Kaliskiej Fabryki Fortepianów i Pianin, wymienionych w różnych dokumentach fabrycznych z lat 1950-59:

Andrzejewski Antoni
Banaszkiewicz
Barański
Blacha
Borkowska
Bugajska
Chudzicki Józef
Czajczyński Zygmunt
Czaplicki Teodor
Czechowski Bronisław
Dygnarowicz Mieczysław
Fibiger Gustaw
Gajda Henryk
Goniacz Zygmunt
Graczyk J.
Graczyk Zygmunt
Grobelny Zygmunt
Grzeluszka
Guzowski Janusz
Ikawic (Ikawicowa)
Jakubowski Aleksander
Jędrzejewski inż.
Jonszta Wanda
Kaleta Lucjan
Kalinowska Zofia
Kałużny
Konieczyński Roman
Kozłowski Stanisław
Lewandowska
Mańkowski Zenon
Mielcarek H.
Mikołajczyk Józef
Napieraj
Nowak Kazimierz
Odziemski R.
Olejnik Józef
Oliwiecki
Pacanowski
Piasecki Tadeusz
Piłaciński Józef
Różański
Sadowski Kazimierz
Sierakowski M.
Skalski T.
Skoczylas Władysław
Sobczuk
Suchecki
Szalek
Szamaja T.
Szulc Józef
Tyl (Tyll) Hieronim
Ugrynowicz
Walter
Wesołowski
Witkowski
Włodarczyk
Wojciechowski Józef
Woźniakowski Zenon
Zaleski Mieczysław
Zawadzki
Zieliński
Żeglicki Józef

Informacje do tego artykułu zebrałem ze sprawozdań z wykonania planów miesięcznych „Calisii” wysyłanych do Głównego Urzędu Statystycznego w Warszawie w latach 1954-59 (z zasobów Archiwum Akt Nowych). Dodatkowo z Archiwum w Kaliszu otrzymałem sprawozdania:

  • Sprawozdania opisowe z działalności [zakładu], sygn. 40, lata 1952-1954;
  • Analiza działalności gospodarczej, sygn. 49, 1957 r.;
  • Analiza działalności gospodarczej, sygn. 50, 1958 r.;
  • W sprawie nacjonalizacji firmy „Arnold Fibiger” w Kaliszu, 1948, sygn. 93.

Ponadto z Archiwum w Poznaniu otrzymałem kserokopie protokołów z kontroli NIK w Fabryce Fortepianów i Pianin we wrześniu 1950 roku i w styczniu 1953.
Korzystałem z publikacji K. Walczaka i D. Wańki „Pół wieku Technikum Budowy Fortepianów im. Gustawa Fibigera w Kaliszu”, Kalisz 2004, oraz publikacji internetowych. Zebrałem również, dzięki uprzejmości kolegów stroicieli, ponad 400 numerów pianin „Calisia” i około 350 pianin „Legnica”.
Prof. B. Vogel zainspirował mnie pomysłem zebrania i napisania historii fabryki „Calisia”, za co składam mu serdeczne podziękowania.
Osobne podziękowania składam inż. Janowi Kiblerowi za udostępnione materiały.

Janusz Starzyk

Zapytania z wyszukiwarki, prowadzące na tę stronę:

  • fabryka instrumentów kruszewski w warszawie (4)
  • pianina legnica 1963 (2)
  • klawisze fotrepianu pielegnacja (2)
  • książka telefoniczna 1939 rok piotrków tryb (2)
  • książki o budowie fortepianu (2)
  • wytworca i konserwator najwiekszych instrumentow muzycznych - krzyzowka (1)
  • typ pianina krzyżówka (1)
  • skrzypce 1963 zakłady lutnicze w lublinie (1)
  • pisnino calisia lata 50 (1)
  • pielegnacja stop klodzko (1)
  • budowa fortepianu książka (1)
  • legnica m107 b (1)
  • zewnetrzna budowa pianina (1)