Strojenie pianina a optymalizacja SEO

Czego tylko nie wymyślą ludzie, żeby zwiększyć oglądalność własnej strony internetowej! Specjaliści od SEO (m.in ja) wiedzą, że jednym ze sposobów jest wrzucić na swoją stronę oryginalne tematyczne teksty, zawierające słowa-klucze i umiejętnie dobrane linki. Tak, na przykład, chcąc wypozycjonować stronę z muzyką organową, musimy napisać jakiś oryginalny tekst, w którym muzyka organowa ma kluczowe znaczenie i wymienia się w kontekście tematycznym. Wystarczy zatem napisać kilkanaście trywialnych i bezsensownych historyjek, zawierających odpowiednio podlinkowany wyraz (w tym przypadku chodzi akurat o wyraz „stroiciel pianin„), a pozycjonowanie strony na poszukiwany wyraz w Google oraz jej ogólna oglądalność wzrasta i zwiększa się momentalnie! 

Oswajam właśnie genialny sposób na karierę rosyjskich kolegów. Otóż na pewnej stronie internetowej (nie będę jej promował, hehe :)), pozycjonowanej pod frazę „strojenie pianina„, znajduje się kilkadziesiąt ckliwych tekstów pisanych chyba na zamówienie i zawierających pewne wytyczne – wyrazy, dane, pojęcia, namowy na wydatki, uzasadnienia konieczności remontu / strojenia itp. Nie wiem, czy mistrz-autor strony popełnił te wszystkie teksty osobiście, czy zamówił je u kogoś za 5 zeta sztuka – wszystkie one są utrzymane w bardzo podobnej stylistyce. Zawierają te same błędy, mimo iż za każdym razem opowiada się ckliwą historyjkę „całego życia z moim pianinem” (za każdym razem innej oczywiście marki), będąc raz kobietą, raz facetem, raz babcią, raz wnuczką. Nie wiem zatem, kto te teksty pisał (i na jakim kolanie / sedesie), ale albo udawał z siebie „słodką idiotkę”, albo ma poważne problemy z profesjonalizmem.

W każdym razie, lektura tych „blondyniastych” (przepraszam blondynki!) tekstów – to przednia zabawa. „Napisy w języku austriackim”, „struny basowe i dyskontowe”, „440 Hz na minutę”, „pupciki i śrubciki” (w ich rosyjskim „ekwiwalencie”) i inne perełki („od stroiciela dowiedziałam się, że pianino posiada struny, mechanikę i pedały”) – wszystko to sprawia wrażenie powierzchownej i niekumatej osóbki, która dopiero po spłodzeniu dziecka się dowiedziała, że „pianino, jak się okazuje, można otwierać! O matko, czego to tam w środku nie ma! To taka malutka fajniutka prawie fabryczka dźwięku!” :) A więc po raz kolejny możemy się przekonać, że prościej jest dać d… i urodzić dziecko, niż otworzyć własne pianino. I ktoś się jeszcze potem dziwi, skąd biorą się te wszystkie osobliwe szczegóły „tajemniczej i niezbadanej duszy rosyjskiej”, i dlaczego Rosja zawsze „wybiera trzecią drogę”?

Ku pokrzepieniu często w tych historyjkach się okazuje, że była „młoda pianistka” wyszła za mąż właśnie za stroiciela jej pianina, a teraz na nim grają ukochane wnusie. A wszystko służy jednemu – zawołaj stroiciela, a będziesz miała i pianino, i seks, i męża, i wnuki, i odzyskasz siebie po latach, i muzyka cię uzdrowi, i polubisz na nowo „piękne melodie Bacha” lub też inne „piosenki, symfonie i opery”… Zawołaj stroiciela, zapłać mu, a życie odzyska sens i harmonię. Twoje pianino potrzebuje remontu niczym twoja dusza :) „Pomóż pianinu – a ono pomoże tobie” :)

Może i ja tak kiedyś skończę? Ileż to można szydzić z kłamczuchów aukcyjnych lub wyłapywać pytania z wyszukiwarki? :)

Oto jeden z rosyjskich okołopianinowych tekścików w moim tłumaczeniu. Zachowałem wszystkie ciekawe szczegóły oryginału, jego styl, budowę zdań itd.:

„Lubię uczęszczać do różnych teatrów i filharmonii. Kiedy słyszę dźwięki fortepianu donoszące się z otwartych okien, w sercu rozgaszcza się nastrój elegijny – tak wpływa ten instrument na mnie. 

W ciągu lat nauki miałam dwa instrumenty, i każdy z nich musiał być okresowo strojony. Każdy instrument – nieważne, jak intensywnie używany – wymaga pewnej troski. To samo dotyczy strojenia pianina. 

W ideale pianino należy stroić raz na pół roku, ale nie wszyscy wykonują to zalecenie, gdyż nie zawsze w tym okresie instrument staje się niesprawnym, jak również koszt usług stroiciela pianin jest nie na każdą kieszeń. Wielu rodziców zatem jest zmuszonych maltretować swe uszy, kiedy ich dzidziuś próbuje wydobyć z instrumentu cokolwiek wartościowego. Kiedy miałam coś podobnego, rozumiałam, że nadszedł czas, by zaprosić mistrza strojenia pianina. 

Z powodu dysonujących dźwięków moje uszy cierpiały tak wielki dyskomfort, że to całkowicie zniechęcało do ćwiczeń, dlatego że „muzyką” takowe nazwać można było z trudem. Lubiłam słuchać gry stroicieli, czyje mistrzostwo doprowadzało mnie do zachwytu. Ich wirtuozowska pianistyka chwytała za serce i zmuszała do większego pietyzmu w stosunku do gry na fortepianie. 

Osiągnąć podobny poziom mistrzostwa było moim marzeniem. Nie było to możliwe bez muzycznej edukacji i pracowitości. Przyszło mi obserwować kilku mistrzów strojenia pianin, i każdy z nich wyróżniał się dobrym fachem i niemal doskonałym słuchem muzycznym. 

Ale najsilniejsze wrażenie pozostawił po sobie pierwszy stroiciel pianina. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam jego manipulacje nad moim pianinem. Dla mnie to było nowością. Dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy, ukrytych w moim instrumencie: okazuje się, górną pokrywę można otwierać, a wewnątrz znajdują się jakieś pupsiki, od których ciągną się struny. I wszystko jest takie piękne. 

Poznałam swój instrument od środka, i ta „skrzyneczka” mimo woli urosła w moich oczach. Zaczęłam mieć do niego bardziej poważne podejście. Specjalnym młoteczkiem mistrz zaczął uderzać w kołki (tak się naprawdę nazywają „pupsiki”), naciągając struny i sprawdzając każdy dźwięk poprzez naciśnięcie klawisza. Takim czynem, stroiciel wyjaśnił powody rozregulowania mechanizmu instrumentu. 

Kiedy mistrz strojenia wyjął ze swojej walizeczki dziwnego kształtu przedmiot, puknął nim o krawędź stołu i przyłożył do ucha, ja zupełnie znieruchomiałam, będąc zaintrygowana tak dziwnym zachowaniem mistrza. Później się dowiedziałam, że ów przedmiot mianuje się „kamertonem”. Dzięki temu „pomocnikowi”, stroiciel przypomina sobie pierwotny dźwięk „a”, od którego stroi dalsze interwały. 

Proces strojenia pianina jest wymagający wysiłku i długotrwały czasowo (może zająć kilka godzin). Jest to wymuszająca skupienie praca, potrzebująca ogromnej cierpliwości i koncentracji uwagi, ponieważ tutaj do aktywnej pracy włącza się słuch wewnętrzny stroiciela, który pomaga mu osiągnąć niezbędny wynik, doprowadzając stan Waszego instrumentu do idealnego. 

Kiedy pod koniec seansu strojenia pianina mistrz zaczął testować brzmienie, z mojego pianina raptem zaczęły się wylewać niewiarygodnie harmonijne i chwytające za duszę dźwięki. Nawet nie podejrzewałam, że mój instrument jest zdolny do takiego! Teraz aż się chce grać na nim i grać – więcej, niż kiedykolwiek!”

Opowieść nr 2 o wiele mówiącym tytule „Rzadkie strojenie pianina”:

„Bardzo dawno temu, gdy mnie jeszcze nie było (a teraz mam 20 lat), moja mamuśka marzyła nabyć pianino. Ot tata i sprezentował jej instrument na rocznicę znajomości – czego się nie zrobi dla ukochanej kobiety?

Mama wybierała długo, ale sprawą decydującą była nie strona techniczna (wytwórca, trzymanie stroju itp.), a raczej estetyczna – pianino doskonale wpasowywało się w wystrój! 

Ponieważ ani matka, ani ojciec absolutnie nie byli muzykami, o strojeniu pianina nawet mowy nie było. I rzeczywiście: po co stroić „podstawkę pod wazony”? 

Czas płynął, pojawiłam się ja… Ledwie nauczyłam się przemieszczać po mieszkaniu, a już zaczęłam oswajać to „cudo”. Mój pociąg do muzyki był tak wielki, że, mając 5 lat od urodzenia, zostałam uczennicą szkoły muzycznej. 

Kiedy w moim repertuarze pojawiły się mniej-więcej rozwinięte utworki i etiudy, zaczęłam się skarżyć profesorce, że „w domu nie brzmi tak, jak w szkole, a gram i tam, i tam jednakowo”… 

I ot pewnego dnia, odwiedzając nas w domu, moja profesorka postanowiła wykonać coś na moim instrumencie. Jej szok nie znał granic – każdemu klawiszowi odpowiadały dźwięki przypominające „sekundy”, niektóre nuty były „zjechane” o półton. Tego samego wieczoru ona zaprosiła do nas stroiciela – że się tak wyrażę, by reanimować instrument. 

Stroiciel nigdy dotychczas nie miał tyle roboty z pianinem – musiał zamienić kilka młoteczków (w związku z tym, że instrument długo stał nieużywany, a i jego jakość pozostawiała wiele do życzenia, młoteczki popękały), zdjął filce spod klawiszy, stroił pod kamerton każdy dźwięk. 

Ale to było tego warte! Po strojeniu moje zwykłe pianino zabrzmiało bosko! Teraz miałam tylko jedno pragnienie – ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć! Nawet sąsiedzi docenili różnicę w brzmieniu! 

Na dzień dzisiejszy jestem wykładowcą szkoły muzycznej z 15-letnim stażem wykonawczym! [„Narratorka” chyba zapomniała, że „ma teraz 20 lat”.] Za moimi plecami są 4 lata liceum muzycznego i 2 lata uniwersytetu pedagogicznego, ale przez cały ten czas zlecałam strojenie pianina zaledwie jeden raz, wtedy gdy w mieszkaniu był przewiew, co dla pianina jest bardzo niebezpieczne, i parę dźwięków trzeba było podciągnąć. 

A kiedyś my się śmieliśmy, gdy, kończąc pracę, dobrotliwy stareńki dziadek-stroiciel powiedział mi: „Nu wot, dziecinko! Nastroiłem raz i na zawsze!”. Jak to „na zawsze”, jeżeli znajomi opowiadali, że muszą stroić pianino niemalże corocznie?! Ale się okazało, że on miał rację! Żadnych wad czy fałszu – ja bym to zauważyła, przecież posiadam słuch absolutny!”

Fragmenty z czytadła nr 3:

„Strojenie pianina – to zdumiewający proces. Zawsze było ciekawie zaleźć do środka i patrzeć, co tam wewnątrz. Pamiętacie film „Tom i Jerry”? W jednym z odcinków myszaczek biega wewnątrz fortepianu, potem bierze dwa młoteczki i zaczyna bić po strunach. Ot tak, myszciu, robić nie wolno. Przeciwwskazane i kropka. 

Strojenie pianina – to nie spacerek nad rzeką przed snem; strojenie pianina – to magiczny proces, którym powinien kierować stroiciel-fachowiec. Może miałam srogiego pedagoga w szkole, ale fałszywych dźwięków słuchać absolutnie nie jestem w stanie, dlatego z naszym Wasilijem – stroicielem pianin – zostaliśmy prawdziwymi przyjaciółmi. 

Nasze strojenie pianina rozpoczyna się od filiżanki herbaty. Potem Wasilij siada i sam osobiście przegrywa kilka utworów. Jeden w moll, drugi w dur. Potem ja sama gram gamę chromatyczną na całe 4 oktawy. To wymóg strojenia pianina obowiązkowy już od wielu lat. 

Potem Wasilij wyjmuje klucz i kamerton. Strojenie pianina to proces skrupulatny, ale nie skomplikowany. Cała trudność jest w umiejętności czekania i cierpliwego obracania kluczem kołków. Cierpliwe strojenie daje wyborny wynik. 

Kamerton – to pierwszy pomocnik w strojeniu pianina. Oczywiście, jeżeli wasz stroiciel ma słuch absolutny, wam się niewiarygodnie poszczęściło. My z Wasilijem mamy słuch dobry, ale nutę „a” musimy sprawdzać z kamertonem. A! Strojenie pianina rozpoczyna się od „a”. Oktawy razkreślnej! 

Potem ja znów gram gamę; słuchamy, jak brzmi teraz każdy klawisz. Kilka akordów, stroiciel podciąga jeszcze kilka strun (Wasilij zawsze to robi bardzo ostrożnie). 

Nawet nie mogę sobie wyobrazić, ile lat ma nasza malutka! Ile nasz „prawie fortepian” musiał przeżyć! Strojenie pianina zajmuje zwykle parę godzin. Jeszcze raz Wasilij gra jakieś utwory i, zadowolony wynikiem, zaprasza wszystkich chętnych pomuzykować na odnowionym instrumencie. Ja z przyjemnością to czynię. 

Dźwięk stał się czystym. Kiedy trzeba – słodkim, dramatycznym, lub odwrotnie – miękkim i promiennym. Wszystkie kołki zostały przez stroiciela podciągnięte tak, że teraz jakiekolwiek „piano” lub nagłe „crescendo” można osiągnąć z minimalnym profesjonalizmem. Jakże inaczej!

Muzyka taka już jest – nie znosi gap. Zapomnisz zatroszczyć się o strojenie pianina – i nie wyjdzie ani „Sonata księżycowa”, ani „Pchli walc” nawet.”

Dalszych historyjek sobie opuszczę, ale nadmienię tylko, że wśród wielu podobnych „wątków” można spotkać również takie perły, jak myszy, gryzące pianino od środka i wygrywające na nim gamy, opowieści o staruszkach, które postradały zmysły i oddały pianino komuś za darmo, a potem nocami przychodziły (po śmierci, rzecz jasna) i coś na nim grały, o tym, jak uczennica szkoły postanowiła sama naprawić pianino i nakleiła „nowe sukno” na młotki zamiast tego przeżartego molem, czym wprawiła w zdumienie stroiciela, który „tak nie potrafił”.

Od pewnej historii wieje grozą: stroiciel pianina zrobił TO, ale nigdy się potem nie ożenił… Brzmi to tak:

„Po szkole bawiłam się na podwórku. Rodzice byli w pracy. Podchodzi do mnie całkowicie nieznajomy mężczyzna i pyta, czy ktoś w naszym domu potrzebuje strojenia pianina. Więc zaprowadziłam go do naszego mieszkania. Zadzwoniłam do rodziców, żeby uzgodnić sprawy finansowe – i tajemniczy mistrz zabrał się do roboty. Czarował ze 2-3 godziny. Duże piętno wywarły na mnie jego opowieści, które towarzyszyły długiemu i gruntownemu procesowi remontu i strojenia pianina. Te opowieści dotyczyły jego podbojów miłosnych z wieloma pikantnymi szczegółami intymnymi. Być może, było mu to potrzebne po to, żeby się odstresować i przyspieszyć proces strojenia, uczynić go bardziej twórczym i natchnionym, ale wywarło to na mnie bardzo negatywne wrażenie, choć sensu opowieści ja w tym wieku za bardzo nie rozumiałam. Pamiętam tylko jeszcze moje gorące pragnienie, by to wszystko skończyło się jak najszybciej, oraz całkowite zagubienie i poczucie totalnej bezsilności, kiedy on to robił… 

Jednak, bez względu na te wszystkie dodatkowe niuanse, pianino zostało nastrojone”.

Niektóre historyjki są żywcem wyjęte z bajki – niczym tamta z „nastrojeniem raz i na zawsze”. W kolejnej historyjce, jednorazowo obserwując pracę stroiciela, strojenia nauczył się tata-mechanik, i, „muszę powiedzieć, instrument zawsze brzmiał wybornie. Potem, gdy już tata odszedł, zawołałam raz profesjonalnego stroiciela, który tylko sprawdził instrument, mówiąc, że moje pianino jest nastrojone idealnie”.

Jeszcze kilka co ciekawszych kawałków, zawierających m.in. znakomite frazy kluczowe, które umiejętnie kreują „opinię społeczną”:

„Pierwsza struna długo nie chciała się nastrajać. Stroiciel się marszczył i próbował jeszcze i jeszcze. Nagle usłyszałem, jak dwa dźwięki zlały się w jeden, a twarz Fiodora Stepanowicza rozpromieniła się uśmiechem”.

„Dziś nasze pianino ma już 50 lat, ale brzmi doskonale. Ani trochę nie żałujemy tej dużej kwoty, którą trzeba było wydać na remont pianina po przeprowadzce.”

„Co pół roku stroiciel pianin przyjeżdża do nas, by sprawdzić instrument, a córka już lepiej i lepiej wygrywa te swoje gamy, a nawet melodie”.

„Nietrudno zgadnąć, że na pianinie nie da się grać, nie odczuwając rozkoszy od harmonijnego brzmienia akordów dotykających wszystkich strun duszy. Dlatego zgłosiłam się do stroiciela, ponieważ po przeprowadzce moje pianino brzmiało ohydnie. Teraz wykonuję na nim różne melodie, a szczególnie często – walce Straussa. Wreszcie mogę czerpać przyjemność z dźwięków mojego pianina Belarus”.

„Bałam się naszego pierwszego stroiciela, którego poleciła mi nauczycielka. A co, gdy on jest nie dość profesjonalny? A co, jeżeli on coś zrobi nie tak jak trzeba? Czy nie urwie mi struny, nie zaciągnie zbyt mocno, a może raptem odwrotnie? W myślach nazywałam go ‚katem pianin’. Kiedy wreszcie przyszedł, jego tajemnicza walizeczka wzbudziła we mnie podejrzenia. Widok tej skrzynki sprawił, że moje zaufanie do stroiciela całkowicie przepadło”. Potem, na szczęście, pani zaufanie do stroiciela odzyskała, a pianino ponownie stało się jej najlepszym przyjacielem.

„Profesjonalnie nastrojone pianino czaruje swoją melodią, onieśmiela swoim wysokiej jakości dźwiękiem, przekazując wszystkie aspekty przeżyć waszej duszy”. Sratatata.

„Zły stroiciel pianina bardzo dużo mówi, co oznacza, że mało słucha brzmienia pianina, co przecież jest najistotniejsze. Dobry stroiciel bardzo długo, czasem po kilka razy, słucha brzmienia praktycznie każdego klawisza we wszystkich oktawach stosownie do kamertonu”, – napisał ktoś, kto pianino oraz kamerton widział (i słyszał) chyba tylko na obrazku.

„Odkryję wam małą tajemnicę. Otóż stroiciele, podobnie jak i fryzjerzy, oszukują tam, gdzie nikt nie patrzy. Dlatego musicie szczególnie sprawdzać dolne i górne oktawy”.

„Pamiętajcie: rozczarowanie od taniego strojenia trwa o wiele dłużej, niż radość z powodu zaoszczędzonej kwoty”.

„Ze swoim najlepszym przyjacielem – niemieckim pianinem – przeżyłam większość swego życia, i to pod jednym dachem. Nie rozumiem, dlaczego słowo ‚pianino’ ktoś odniósł do rodzaju nijakiego – dla mnie pianino zawsze było i pozostaje mężczyzną. Prawdziwym Aryjczykiem! Nawet markę ma odpowiednią – „Heil”! Mówiłam do niego „mój pianino”. Raz on „zachorował” na „rozdwojenie dźwięku”, więc musiałam zawołać lekarza ze szkoły muzycznej. Mój Aryjczyk mocno się opierał leczeniu. Jego fałsz, ciążący na moim muzykalnym uchu, całkowicie wytrącił mnie z równowagi. Co dopiero powiedzieć o mistrzu, który go leczył raz klęcząc, raz stojąc. Dopiero po trzech godzinach dwóch upartych facetów doszło do jakiegoś kompromisu. Kiedy usiadłam i wykonałam na nim melodię Wagnera, zrozumiałam, że mój hardy Aryjczyk w głębi serca był potulnym barankiem”. Biedny Hitler. Pewnie umarł ze śmiechu.

„Teraz dźwięki zaczęły brzmieć czysto. One wypełniły całe mieszkanie i chwyciły mnie za serce, ponieważ w ten sposób zaczęły pieścić słuch. Już nie było ciężko miętolić palcami klawisze, ponieważ pianino wytwarzało czyste i dźwięczne wykonanie.” – ?!?!?

„Nadszedł moment, gdy i we własnych ścianach doskonalenie swoich umiejętności stało się problematycznym. Podczas rozczytywania kolejnego utworu odczułem: instrument potrzebuje swoistego „remontu”. Gamy brzmiały fałszywie, słodkość utworów mojego ukochanego Czajkowskiego gdzieś się ulotniła. Harmonijnie brzmiały jedynie współczesne ordynarne kompozycje muzyczne, będące prymitywnym zestawem przypadkowych dźwięków.” 

„Strojenie pianina zakończyło się, i stroiciel usiadł do instrumentu. Polały się smukłe akordy Chopina. Teraz tylko ten mistrz będzie pilnował stanu naszego wspaniałego pianina ‚Pryma’.”

„Kiedy byłam mała, uwielbiałam chodzić do przedszkola. Tam nasza pani od muzyki bardzo pięknie grała na pianinie o ptaszku, o deszczyku, o misiu. Wydawało się, że może klawiszami opowiedzieć o wszystkim. Po przedszkolu zapragnęłam chodzić do szkoły muzycznej. Ale w miasteczku, gdzie mieszkaliśmy, nie było możliwości kupienia pianina. Ale mi się poszczęściło: mama pracowała w przedszkolu jako dyrektorka i „załatwiła” mi pianino „w trybie indywidualnym” – wycofała je z inwentarzu jako trwale uszkodzone. […] Pianino w szkole grało inaczej, niż to w domu, o czym powiedziałam swojej profesorce. Ona przekazała to moim rodzicom. Ale rodzice nie mieli słuchu muzycznego, dlatego postanowili zaoszczędzić na strojeniu pianina, motywując to tym, że jestem zbyt mała żeby rozumieć takie rzeczy. Powiadają – najpierw naucz się grać, a potem nastroimy. Od razu odechciało mi się uczyć muzyki. […] Kiedyś zobaczyłam, jak pan w szkole stroi pianino. Miałam wówczas osiem lat, ale postanowiłam, że też tak potrafię. Znalazłam kombinerki taty i polazłam „stroić” pianino. Było tak fajnie! Kręcisz kołek – a dźwięk zaczyna miauczeć, a to niżej, a to wyżej. I raptem – !@#$%^&*!!! To pękła struna… Ja oczywiście pokrywę zamknęłam i udawałam, że nic się nie stało, ale grzechotanie pękniętej struny zauważyli nawet pozbawieni słuchu rodzice. Dostałam tak, że przez tydzień nie mogłam usiedzieć przy pianinie. Ale przynajmniej zaprosili stroiciela. […] On nastroił pianino, usiadł grać, i polała się czysta, piękna melodia. Ja od razu postanowiłam, że będę grać tak samo. Od tego momentu strojenie pianina stało się naszym corocznym rytuałem.”

Jeden stroiciel… a tyle fantazji!

Zapytania z wyszukiwarki, prowadzące na tę stronę:

  • jak otworzyć pianino (5)
  • strojenie pianin mala (5)
  • ksztalt kamertonu do strojenia pianin (4)
  • ile kosztuie nastroienie pianina belarus (3)
  • profesjonalny klucz do strojenia fortepianu (2)
  • ksztalt kamertonu do strojenia fortepianu (2)
  • stroiciel pianin kraków bajka (2)
  • czy są kłopoty ze strojeniem pianina belarus (2)
  • co jest uderzane młoteczkiem pianina (2)
  • strojenie pianina po przeprowadzce (2)
  • poszukiwany stroiciel praca (2)
  • pękła struna fortepianu (1)
  • oto są baranki młode tekst piosenki i nuty dla pianina (1)
  • pękła struna w pianinie (1)
  • pianino cos podobnego (1)
  • proces strojenia pianina (1)
  • Profesjonalne klucze do strojenia pianin i fortepianów (1)
  • 13 kamertonów do pianina (1)
  • stroiciel i słuch absolutny (1)
  • strojenie fortepianu sluch absolutny (1)
  • strojenie optymalizacja (1)
  • strojenie pianin po przeprowadzce (1)
  • nuty na pianino-Fragment Dramatyczny (1)
  • nuty na pianino elektryczne piosenka na dzień babci i dziadka (1)
  • 13 kamertonów do strojenia oktawy (1)
  • 13 kamertonów do strojenia pianina (1)
  • 13kamertonów do strpjenia (1)
  • chwyty organowe jezusa narodzonego (1)
  • czy do strojenia pianina konieczny jest kamerton (1)
  • ile czasu zajmuje strojenie pianina (1)
  • jak nazywa się stroociel organów (1)
  • jak otworzyć dół pianina (1)
  • jak otworzyc pianino bez klucza (1)
  • jak załóżyć strun w pianinie (1)
  • kamerton kształt (1)
  • klucz do strojenia pianin krakow (1)
  • ksztal kamertonu do strojenia pianin (1)
  • ksztalt kamertonu do strojenia pianina (1)
  • kto się zajmuje strojeniem fortepianów (1)
  • struny do pianina kraków (1)