Liczba wyświetleń: 3 758

Opery Karola Kurpińskiego

Dokładna liczba oper Kurpińskiego nie jest ustalona. Zresztą, co operą jest, a co nią nie jest? Śpiewogra (singspiel), wodewil, buffa („komedioopera”), pastorałka, scena, intermedium (intermezzo), melodramat, pantomima, obraz – czy to już opery, czy jeszcze nie? Przyjmuje się, że wszystkich dzieł scenicznych Kurpińskiego, łącznie z baletami, jest 31.

Zdecydowana większość dzieł operowych Kurpińskiego powstała w bardzo krótkim okresie zaledwie dziesięciu lat (1811-1821).

Przejdź od razu do listy oper Kurpińskiego

Jakie jest znaczenie Kurpińskiego dla narodowej kultury operowej? Dlaczego Moniuszko, a nie Kurpiński, ochrzczony został mianem twórcy opery narodowej?

Otóż Kurpiński niewątpliwie był dzieckiem swojej epoki. On był jednym z pierwszych, którzy unarodowili teatr muzyczny, którzy, bazując na folklorze – zjawisku o największym wówczas natężeniu polskości – utworzyli nowy, narodowy typ teatru muzycznego. Paradoksalnie, ale wystawiając jednocześnie w Warszawie opery całej plejady słynnych europejskich mistrzów – od Mozarta i Salieriego do Donizettiego, Kurpiński w swoich własnych dziełach starał się stworzyć coś zupełnie innego, czego brakowało w klasycznej produkcji europejskiej. Mianowicie, stworzyć stricte narodowy gatunek muzycznego przedstawienia teatralnego, korzystając w tym celu ze wszystkich dostępnych środków. Dostępnych w znaczeniu „znanych” i „popularnych”, jak również zrozumiałych przez społeczeństwo, które wówczas nie tylko pragnęło ucieczki w „ludowość” duchową, kulturalną i estetyczną (początek zaborów!), ale i nie było jeszcze do narodowej samodzielności w operze przyzwyczajone. Stąd w operach Kurpińskiego tyle prostoty, tyle ludyczności, tyle folkloru, stąd nawiązanie do gatunków, znanych w innych krajach Europy jako „proste”. I dopiero Moniuszko, który niewątpliwie przetrawił i dobrze przyswoił Kurpińskiego z całym jego bagażem doświadczenia i praktyki, poszedł dalej – już tej ludyczności mu nie wystarczało, to był etap już „zaliczony” – nadszedł czas na operę symfonizującą, na operę „wysoką”, obsadzoną nie tylko w wiejskim lub miejskim folklorze polskim, ale i w najlepszych aktualnych europejskich tradycjach operowych. Moniuszko dokonał całkowitej odnowy gatunku; tchnął w niego drugie życie. Z pewnością nie dokonałby tego, gdyby nie było wcześniejszej działalności Kurpińskiego.

Oceniając spuściznę kompozytorską Kurpińskiego w kontekście panoramy muzyki polskiej, należy uświadomić sobie pewien przykry fakt historyczny: muzyka Kurpińskiego (ani żadnego innego kompozytora jego epoki) w żaden sposób nie nawiązuje do dokonań muzyki polskiej z przeszłości. Tak, jak gdyby przedrozbiorowa Rzeczpospolita Obojga Narodów nie posiadała żadnej kultury muzycznej, żadnych nazwisk ani zjawisk muzycznych. Tak jakby nie było ani tabulatur organowych, ani motetów chóralnych, ani świeckich dzieł teatralno-symfonicznych, bytujących w pałacach, ani wspaniałych przykładów muzykowania kościelno-klasztornego. Jedyne, co w jakiś sposób zostało przyswojone z przeszłości – to elementy ludowego teatru z muzyką (jasełka, pastorałki itp.).

W tym jednak nie ma winy Kurpińskiego, ani nikogo z jego pokolenia. Jest to wina całej spuścizny społecznej, kulturalnej i politycznej I Rzeczypospolitej, wina samego sposobu uprawiania wówczas sztuki muzycznej – jej hermetyczność, niewątpliwa elitarność, która ostatecznie spowodowała jej szczątkowość, punktowość (lokalność bez mocy oddziaływania) i fragmentaryczność; uniemożliwiła stworzenie szkoły narodowej, przekazanie tradycji i ogólnie rzecz biorąc ciągłości. Z chwilą narodzenia się polskiej klasycznej szkoły muzycznej w dobie Kurpińskiego, Lessla i Elsnera żadne kilkusetletnie tradycje muzyczne, o których lubimy sobie dzisiaj z chlubą powyobrażać, nie istniały – a przynajmniej, nie istniały w świadomości nawet najbardziej światłych muzyków. Co zatem istniało? Istniał folklor – wiejski, miejski, religijny. Oraz istniały ogromne, wielowymiarowe tradycje zachodnioeuropejskie – niemieckie, włoskie, francuskie – które były doskonałym wzorem do naśladowania, znajdującym się na wyciągnięcie ręki. Z tych właśnie dwóch źródeł i czerpali pierwsi polscy kompozytorzy klasyczni, i przede wszystkim Kurpiński. Musieli oni stworzyć, a przynajmniej zdefiniować muzykę polską na nowo.

Dopiero Chopin stał się dla muzyki polskiej tym, kim był dla Anglików Handel, dla Francuzów – Lully, dla Niemców – Bach i Mozart, dla Włochów – Vivaldi, dla całej jeszcze wcześniejszej Europy – Gabrieli i Frescobaldi: źródłem natchnienia, nową tradycją do powielania przez dziesiątki lat, wzorem do naśladowania i odniesienia.

Jednak to, co dzisiaj jest atutem, nie zawsze było za takowy uważane. W I połowie XIX wieku muzyka w Europie Zachodniej nadal pełniła rolę sztuki użytkowej, nie zaś „sztuki dla sztuki”. Dzięki Oświeceniu – oraz poprzez rozbiory – muzyka w Polsce natychmiast stała się sztuką egalitarną, dostępną szerokim kołom zainteresowanych. Wówczas jej wtórność, jej prostota, nawet prymitywizm nie były cechami, których starano się unikać. Dobrze wiedziano, że powtarzalność, rozpoznawalność, lapidarność, „demokratyczność”, nawiązanie do dobrych, sprawdzonych wzorów ma większą rację bytu, niż wszelkie novum, niż indywidualność, niż poszukiwanie nowych dróg, niż źle zrozumiany progres. Proces wypełnienia pustki dopiero się zaczął, a nowatorstwo, jak wiadomo, następuje, gdy głód się nasyci i pojawiają się oznaki przesycenia. W najlepsze trwał taki oto XIX-wieczny „socrealizm”…

Kurpiński często więc powtarzał (w swoich dziełach muzykologicznych i publicystyce), że prawdziwi geniusze – to Mozart, to Rossini – zaś on sam jest jedynie ich naśladowcą, ich niegodnym piewcą, ich odtwarzaniem, ich odzwierciedleniem osadzonym tu i teraz, w warszawskich realiach. Do głowy mu nie przyszło, by stawiać siebie na równi z nimi, by „iść swoją drogą” i dążyć ku czemuś zupełnie nowemu, by porzucić brzemię tradycji (ciągle przecież nowej w Polsce!) na rzecz propagowania własnej sztuki. Nie pozwalała mu na to epoka, rola, którą sobie wybrał, własna skromność oraz owe właśnie realia historyczno-polityczne i geograficzne, w których przyszło mu tworzyć.

Do kogo można przyrównać Kurpińskiego i jego rolę w muzyce polskiej ze znanej wówczas operowej panoramy? Do Aleksego Werstowskiego (1799-1862), młodszego rówieśnika Kurpińskiego, rosyjskiego kompozytora operowego, który w swoich operach osiągnął apogeum rosyjskiej tradycji operowej doby przedglinkowskiej. Michał Glinka (1804-1857) był natomiast nikim innym, jak rosyjskim Moniuszką (1819-1872) – nie tyle kontynuatorem dorobku Werstowskiego, co odnowicielem całego gatunku opery. Przy czym, jeżeli Kurpiński z Werstowskim prawdopodobnie się nie znali „muzycznie” (choć Kurpińskiego wystawiano również w Petersburgu), to Glinka z Moniuszką – i owszem, i to osobiście.

Z kolei, i Jan Stefani, i Józef Elsner, i inni najstarsi polscy kompozytorzy operowi stanowią sobą odpowiednik pierwszych rosyjskich twórców tego gatunku – Sokołowskiego, Paszkiewicza, Fomina, Dawydowa, Macińskiego oraz Polaka na żołdzie rosyjskim – Józefa Kozłowskiego.

Nawet czas powstania narodowej opery polskiej (pierwszą była „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale” Jana Stefaniego, 1794), jest zbieżny z początkiem opery rosyjskiej: w 1779 roku powstała pierwsza opera rosyjska Michała Sokołowskiego „Młynarz – czarodziej, oszust i swat” (ludowo-komiczna). Przedtem i w Rosji, i w Polsce, opera istniała tylko dzięki zaproszonym przez magnaterię kompozytorom obcym.

Wróćmy do Kurpińskiego. Jak już pisałem, jego twórczość operowa – najważniejsza w całym jego dorobku – uległa karygodnemu wręcz rozproszeniu i zachowała się jedynie cząstkowo. Nikt bowiem nie zadbał, by opery jego wydać drukiem i tym samym pozostawić na pamiątkę potomnym. Opera bowiem miała w XIX wieku krótki żywot – istniała, póki ją grano, póki była muzycznie popularna, póki żył jej twórca, gdyż to on odpowiadał za jej losy sceniczne (potem ktoś się dziwi, że ani Bach, ani Chopin nie komponowali oper… Kto i gdzie by im je wystawił? Kto by za to zapłacił? Żaden Mozart nie komponował oper ze względu na zamiłowanie do pisania nut, tylko mając odpowiednie możliwości, koniunkturę i zapotrzebowanie, jak również 100% szanse na wystawienie i finansowanie. Nikt, dosłownie nikt aż do XX wieku nie komponował muzyki „do szuflady”, lecz tylko i wyłącznie w celach praktycznych! Nawet, wydawałoby się, najbardziej odmienny wobec tej tezy przykład – powstanie katolickiej Mszy h-moll protestanta Bacha – miał uzasadnienie całkiem praktyczne i ambicjonalne: zdobycie odpowiednich synekur u katolickiego monarchy… Przykrą prawdą jest to, że Piotrów Rubików swoich czasów zawsze było o wiele więcej, niż nam się wydaje i niż by się chciało.).

Z powyższych rozważań ma wynikać jedno: teza o tym, że wydanie drukiem partytury opery, bądź sporządzenie jej wyciągu fortepianowego było za życia Kurpińskiego sprawą całkowicie niepraktyczną. Co więc było praktycznym? Wydanie drukiem (i rozpowszechnienie) wybranych szlagierów w „przystępnym” opracowaniu na mały skład – głos lub głosy z fortepianem lub na sam fortepian. I tak właśnie postępowano. W ten sposób niektóre z oper Kurpińskiego zachowały się wyłącznie w postaci tych wybranych fragmentów – uwertur, tańców, wybranych arii bądź pieśni – wydanych tuż po prawykonaniu owej opery, kiedy warszawska „ulica” dosłownie nią żyła – nuciła podczas pracy lub popisywała się przed towarzystwem w domowym salonie. Takie wydania przetrwały do dzisiaj w pojedynczych egzemplarzach, jednak nawet w tym przypadku nie da się oszacować, czy do czasów dzisiejszych doszło 100% takich wydań. Wydaje się, że nie, i choć pewnie wzmożone poszukiwania archiwalne przyniosłyby jakieś nowe znaleziska, problemem jest w istocie absolutny brak zainteresowania Kurpińskim przez kogokolwiek w tym kraju (przepraszam nieliczne wyjątki entuzjastów!).

W związku z opisanym wyżej zjawiskiem szczątkowości zachowania spuścizny operowej Kurpińskiego nie da się nie odnieść do bardzo dwuznacznej roli Warszawskiej Opery Kameralnej w propagowaniu Kurpińskiego.

Otóż znana zainteresowanym opera Kurpińskiego „Henryk VI na łowach”… nie jest operą Kurpińskiego. Jest to, owszem, sztuka Wojciecha Bogusławskiego, pod którą niejaki Jerzy Dobrzański podłożył wiązankę arii i chórów Kurpińskiego, pochodzących z wielu różnych jego – zachowanych lub niezachowanych – oper. W swojej własnej instrumentacji i opracowaniu. W wyniku takich zabiegów „odtwarzających” powstał pastisz, który jedynie udaje (w sposób „fasadowy”) twórczość Kurpińskiego. Coś w tym stylu, jak warszawska Starówka udaje warszawską Starówkę, z tym tylko zastrzeżeniem, że niczyjej, prócz okupanta, winy w tym akurat przypadku nie ma. Tymczasem, w przypadku Kurpińskiego część oper jest mimo wszystko zachowana i jak najbardziej możliwa do odtworzenia – trzeba tylko tego chcieć. Na dodatek zupełnie już kuriozalnym pomysłem było wymyślenie kolejnego tytułu, nieistniejącego w dorobku kompozytora. To tak, jakby odbudowaną w Warszawie Starówkę ochrzcić „Łódzką Starówką”, czyli zupełnie bez sensu. Tak, jakby raptem zacząć wykonywać nie wiadomo skąd powstałą „Pasję wg św. Izydora” autorstwa „Jana Sebastiana Bacha”, opartą o jego przekomponowane „Inwencje dwugłosowe” ze sztucznie podłożonym tekstem…

Niesławnej pamięci Jerzy Dobrzański, działając z ramienia i upoważnienia Warszawskiej Opery Kameralnej, „rekonstruował” nie tylko opery Kurpińskiego, lecz banalnie podrabiał utwory dawnej muzyki polskiej: część „ulepszał”, „podwyższając” ich walory muzyczne, a część – „odkrywał”, czyli po prostu komponował, siejąc sensację, wprowadzając w błąd muzykologów i artystów-wykonawców, dorabiając brakujące, jego zdaniem, ogniwa dawnej muzyki polskiej. Jeżeli w jakimkolwiek przypadku (płyta, partytura etc.) napotykamy nazwisko Dobrzańskiego, pamiętajmy – prawdopodobnie słuchamy / gramy / oglądamy wyłącznie twórczość samego Dobrzańskiego. Słuchamy pięknego wykonania pięknego koronacyjnego „Te Deum” Karola Kurpińskiego? Nie, słuchamy Jerzego Dobrzańskiego z pojedynczymi elementami Kurpińskiego. Słuchamy jakże pięknego anonimowego Koncertu h-moll na altówkę (wiolę d’amore) z orkiestrą, powstałego „ok. 1750 roku w Sandomierzu”? – Nie, słuchamy koncertu Jerzego Dobrzańskiego, czyli „peerelowskiego baroku”. Zasłuchujemy się jakowymiś „anonimowymi polskimi symfoniami” z XVIII wieku, odnalezionymi w jakichś bliżej nieokreślonych klasztorach? Oj, miejmy oczy na baczności, bo tutaj na kilometr zajeżdża podróbą, zaś z przykrością należy stwierdzić, że „Jerzych Dobrzańskich” w muzyce i muzykologii polskiej było wielu. Urzeka nas „staropolska pseudobuxtehudowość” „Preludium Podbielskiego”? Alarm: hoax, fake, kreowanie mitu, tworzenie nieistniejącej historii dosłownie na naszych oczach!

A jak się „odkrywają” pierwsze polskie utwory fortepianowe… Rzecz godna „Pudelka”!

Zapytania z wyszukiwarki, prowadzące na tę stronę:

  • opera kurpińskiego (47)
  • opera karola kurpińskiego (34)
  • karol kurpinski (29)
  • opery karola kurpińskiego (13)
  • karol kurpiński opera (8)
  • kurpinski opery (7)
  • kurpiński karol (6)
  • opera k kurpinskiego (5)
  • Karol kurpiński henryk vi na łowach (5)
  • kurpinski opera (4)
  • opera karol kurpiński (3)
  • kurpiński karol opera (3)
  • Karol Kurpiński-opery (2)
  • opera karoluw (2)
  • kurpinski oper (2)
  • opera kurpinskiego krakowiacy i gorale (2)
  • twórczość kurpińskiego (2)
  • jake opery napisal kurpinski (2)
  • utwór krakowiacy i górale karola krupińskiego dlaczego jest taki tytuł (2)
  • najważniejsza opera kurpińskiego (1)
  • Michal glinka opera o dwoch tytulach (1)
  • utwory Karola kurpinskiego z NowegoJorku (1)
  • Kurpiński Te Deum (1)
  • wszystkie opery karola kurpińskiego (1)
  • wymien opery karola kurpinskiego (1)
  • największe utwory karol KURPIŃSKIGO (1)
  • o operze karola kurpinskiego krakowiacy i górale\\ (1)
  • polskie opery tytuły (1)
  • polskie opery dawnych czas (1)
  • pieśni karola kurpińskiego (1)
  • pastorałki kurpinskiego (1)
  • opera karola kurpińskiego czyli krakoiacy i gorale (1)
  • opera nurt odnów subskrypcje (1)
  • opera krakowiacy i gorale spis tresci (1)
  • wymień tytuły oper kurpiński (1)
  • kurpiński kompozytor (1)
  • jerzy dobrzański henryk VI na lowach (1)
  • jakie pieśni kościelne wymyślił karol kurpiński (1)
  • jakie opery napisal Kurpiński (1)
  • i Gorale opera K Kurpinskiego (1)
  • henryk vi na łowach uwertura (1)
  • henryk IV na łowach kurpiński (1)
  • czyli krakowscy i górale opera Kurpińskiego (1)
  • czyli Krakowiacy i Goraleopera Karola Kurpińskiego (1)
  • czyli Krakowiacy i Górale opera Karola Kurpioskiego (1)
  • czyli krakowiacy i gorale kurpinskiego (1)
  • czyi krakowiacy i gorale opera kurpinskiego (1)
  • antyk w operze polskiej (1)
  • jerzy dobrzański nuty (1)
  • karol Kurpiński - twórczość (1)
  • kurpiński karol z podróży (1)
  • kurpiński karol plyty (1)
  • kurpiński karol pięć najważniejszych dzieł (1)
  • krakowiacy o gorale opera kurpinskiego (1)
  • krakowiacy i górale krupińskiego (1)
  • kozłowski józef kompozytor (1)
  • kim był karol kurpinski (1)
  • karol kurpiński znany (1)
  • karol kurpinski te deum (1)
  • karol kurpinski najbardziej znane opery (1)
  • karol kurpinski henryk IV na lowach (1)
  • karol kurpinski cud (1)
  • 3 opery kurpińskiego (1)