Fortepian po remoncie? Sprawdź, zanim kupisz!

Jakiś czas temu z pewną osobą odbyliśmy wojaż po fortepianach. Zadaniem było wytypować i kupić fortepian używany, w nieco wyższej, niż przeciętna, cenie, w doskonałym stanie, w pełni przygotowany do gry i na lata, oprócz strojenia, niewymagający nakładów finansowych.

Jako że internet pełen jest różnego rodzaju eksponatów w cenie od 500 do 5000 złotych, którym to eksponatom bardzo daleko jest do sprawności użytkowej, od samego początku celowaliśmy w instrument po wykonanym remoncie generalnym. Czytaj dalej

Biuro obsługi klienta

Trochę kawałów i dowcipów z branży stroicielskiej i ogólnie muzycznej. Część zasłyszana (nie tylko od stroicieli, ale i od zawiedzionych klientów!), część przeczytana (i przetłumaczona), część przeżyta osobiście (te ostatnie zaznaczyłem (*) gwiazdką).

(Proszę o nadsyłanie kolejnych!)  Czytaj dalej

Jesienne pianina

„Wysoki sezon” trwa w najlepsze, i codziennie setki osób próbują gorączkowo przebrnąć przez moją stronę w poszukiwaniu prostych odpowiedzi na trudne pytania. Znaleźć porównanie pianina A z pianinem B, znaleźć odpowiedź na pytanie, „czy warto kupić Petrofa w Legionowie i dlaczego nie”, albo „czy sprzedawca C jest uczciwszy od sprzedawcy D”, albo „gdzie znaleźć uczciwego sprzedawcę pianin”, albo „czy strojenie pianina połączone z jego transportem będzie tańsze, czy nie”, „być albo nie być” i takie tam. Odbieram liczne maile i telefony, w których ktoś mimo wszystko usiłuje kupić pianino na telefon, albo wycenić, albo sprzedać, albo się pyta, „dlaczego nic nie napisałem o pianinach firmy Hoffmann” lub „gdzie można w Polsce kupić Yamahę-1, Yamahę-2 lub Yamahę-3″ (przy okazji: nic nie wiem na temat „1”, „2” i „3” i wcale się nie czuję przez to gorzej), albo prosi „uzasadnić wycenę pianina Schimmel, które bez lampek kosztuje drożej, niż inne z lampkami”… Wiem, że niby powinienem, niczym pies w kość, wgryźć się w krzątaninę nurtujących społeczeństwo „wrześniowych pytań”… ale powiem szczerze: jest to bardzo dla mnie nieinspirujące… A przecież natchnienie trzeba karmić inspiracją, nieprawdaż? Czytaj dalej

Warszawska Sykstyna – unikatowy zabytek ocalały z pożogi

Dziś nietypowo – ale wciąż o sztuce, wciąż o polskiej. Ars polonica aeterna est.

W pewnym niepozornym kościele przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, tuż przy Placu Zamkowym – gdzie akurat jestem organistą i dyrektorem muzycznym – rozpoczyna się kolejny etap odnowienia zabytkowych malowideł, na które kilka lat temu ktoś natrafił pod złudną warstwą ulubionej w warszawskich kościołach „niepokalanej” bieli. Czytaj dalej

Naciągana przez stroiciela pianin: klientka

„Naciągana przez stroiciela pianin” – to zadanie z krzyżówki, które zmusza ludzi do wklepywania odpowiedniego zapytania do Google’a, zaś odpowiedź Google’a natychmiast podsuwa moją stronę jako wynik wyszukiwania.

Dla osób rozwiązujących krzyżówki: prawidłowa odpowiedź – to „struna”.

Jednak, jako że mam przewrotne myślenie, od razu znalazłem inną odpowiedź, którą umieściłem w tytule. Ot, samo życie! :) Czytaj dalej

Modele fortepianów Steinway

Firma Steinway & Sons zaopatruje swoje fortepiany w literowe oznaczenia modeli. Oto tabela modeli fortepianów Steinwaya ukazująca długość poszczególnych modeli i ich nazwę, zarówno „oficjalną” angielską, jak i jej polski odpowiednik.

Steinway, jak wiadomo, ma fabryki w Nowym Jorku oraz Hamburgu. Niektóre modele są (lub były) produkowane tylko w jednej z nich. Wiele modeli zaznało na przestrzeni dziejów różnych modyfikacji, które postaram się odpowiednio krótko opisać. Czytaj dalej

Kolejna porcyjka jadu

Cały czas odbieram jakieś dziwne telefony. (Aktualizowane na bieżąco)

– Dzień dobry, chciałbym zlecić transport pianina.
– Dzień dobry, nie zajmuję się transportem pianin.
– Ale znalazłem pana w internecie.
– Tym nie mniej, przykro mi.
– No to co pan robi w internecie? Żartuje pan sobie ze mnie? Czytaj dalej

Jak kupić pianino, gdy się nie da?

Ludzie często bywają z natury maksymalistami i chcą osiągnąć jak najwięcej, najlepiej przy jak najmniejszych kosztach. Nie jest to ironia, gdyż sam jestem taki.

Jednak czasem sytuacja wygląda tak, że nie znamy się na czymś, co chcemy kupić. Jedni – mniej rozsądni – nie przejmują się brakiem własnej wiedzy, kupując w oparciu o „intuicję”, o reklamę, o wygląd i o zasłyszane nie wiadomo gdzie opinie. Inni – bardziej imposybilni – latami będą wybierać, przebierać, oglądać, wątpić, zapominać, wracać, powtarzać proces od samego początku, aż sprawę „przeboleją” i nie kupią niczego, a być może jednak kupią, tyle że tak nieświeży wybór również będzie chybionym. Jeszcze inni – w sumie najrozsądniejsi – postawią na współpracę ze specjalistą, który nie tylko pokaże, wytłumaczy i poprowadzi, ale i pozostanie z nami w przyszłości. Czyli taka oto współpraca długoterminowa.  Czytaj dalej

Przypadki z praktyki 2

Zaproszono mnie niedawno do popracowania nad pewnym starym pianinem sygnowanym warszawską marką „Gebethner i Spółka”. Już sama nazwa nie wróżyła nic dobrego: wyobraziłem sobie, że będę miał do czynienia z kolejnym antycznym trupem na kółkach. Czytaj dalej

Calisia – Kǎ lì xīyǎ – Khaleesi

Usłyszałem anegdotę:

– Smutne są losy Calisii.

– Khaleesi? Oj tam. Została przecież matką smoków. Czytaj dalej