Warszawska Sykstyna – unikatowy zabytek ocalały z pożogi

Dziś nietypowo – ale wciąż o sztuce, wciąż o polskiej. Ars polonica aeterna est.

W pewnym niepozornym kościele przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, tuż przy Placu Zamkowym – gdzie akurat jestem organistą i dyrektorem muzycznym – rozpoczyna się kolejny etap odnowienia zabytkowych malowideł, na które kilka lat temu ktoś natrafił pod złudną warstwą ulubionej w warszawskich kościołach „niepokalanej” bieli. Czytaj dalej

Naciągana przez stroiciela pianin: klientka

„Naciągana przez stroiciela pianin” – to zadanie z krzyżówki, które zmusza ludzi do wklepywania odpowiedniego zapytania do Google’a, zaś odpowiedź Google’a natychmiast podsuwa moją stronę jako wynik wyszukiwania.

Dla osób rozwiązujących krzyżówki: prawidłowa odpowiedź – to „struna”.

Jednak, jako że mam przewrotne myślenie, od razu znalazłem inną odpowiedź, którą umieściłem w tytule. Ot, samo życie! :) Czytaj dalej

Modele fortepianów Steinway

Firma Steinway & Sons zaopatruje swoje fortepiany w literowe oznaczenia modeli. Oto tabela modeli fortepianów Steinwaya ukazująca długość poszczególnych modeli i ich nazwę, zarówno „oficjalną” angielską, jak i jej polski odpowiednik.

Steinway, jak wiadomo, ma fabryki w Nowym Jorku oraz Hamburgu. Niektóre modele są (lub były) produkowane tylko w jednej z nich. Wiele modeli zaznało na przestrzeni dziejów różnych modyfikacji, które postaram się odpowiednio krótko opisać. Czytaj dalej

Kolejna porcyjka jadu

Cały czas odbieram jakieś dziwne telefony. (Aktualizowane na bieżąco)

- Dzień dobry, chciałbym zlecić transport pianina.
- Dzień dobry, nie zajmuję się transportem pianin.
- Ale znalazłem pana w internecie.
- Tym nie mniej, przykro mi.
- No to co pan robi w internecie? Żartuje pan sobie ze mnie? Czytaj dalej

Jak kupić pianino, gdy się nie da?

Ludzie często bywają z natury maksymalistami i chcą osiągnąć jak najwięcej, najlepiej przy jak najmniejszych kosztach. Nie jest to ironia, gdyż sam jestem taki.

Jednak czasem sytuacja wygląda tak, że nie znamy się na czymś, co chcemy kupić. Jedni – mniej rozsądni – nie przejmują się brakiem własnej wiedzy, kupując w oparciu o „intuicję”, o reklamę, o wygląd i o zasłyszane nie wiadomo gdzie opinie. Inni – bardziej imposybilni – latami będą wybierać, przebierać, oglądać, wątpić, zapominać, wracać, powtarzać proces od samego początku, aż sprawę „przeboleją” i nie kupią niczego, a być może jednak kupią, tyle że tak nieświeży wybór również będzie chybionym. Jeszcze inni – w sumie najrozsądniejsi – postawią na współpracę ze specjalistą, który nie tylko pokaże, wytłumaczy i poprowadzi, ale i pozostanie z nami w przyszłości. Czyli taka oto współpraca długoterminowa.  Czytaj dalej

Przypadki z praktyki 2

Zaproszono mnie niedawno do popracowania nad pewnym starym pianinem sygnowanym warszawską marką „Gebethner i Spółka”. Już sama nazwa nie wróżyła nic dobrego: wyobraziłem sobie, że będę miał do czynienia z kolejnym antycznym trupem na kółkach. Czytaj dalej

Calisia – Kǎ lì xīyǎ – Khaleesi

Usłyszałem anegdotę:

- Smutne są losy Calisii.

- Khaleesi? Oj tam. Została przecież matką smoków. Czytaj dalej

Dwie ekspertyzy, dwie wyceny. Jeden Steinway.

Niemal dwa miesiące temu pewna pani skontaktowała się ze mną, pytając o możliwość ekspertyzy i wyceny fortepianu Steinway. Przy tym poinformowała mnie, że jakiś czas temu ekspertyza i wycena została przeprowadzona. Nie bardzo zrozumiałem, po co przeprowadzać kolejną ekspertyzę jakiegoś trupa, który ewidentnie już nie żył, co bezpośrednio wynikało z treści ekspertyzy, którą pani mi wysłała: Czytaj dalej

Forum o pianinach i fortepianach

Jako że jesteśmy coraz to bardziej popularni, musimy rozwijać się i proponować Wam, Użytkownikom i Czytelnikom, nowe rozwiązania na miarę naszych ambicji.

Najświeższym pomysłem, nad którym pracowaliśmy od pewnego czasu, jest uruchomienie forum, poświęconego technicznym problemom, które dotykają Wasze pianina i fortepianyCzytaj dalej

Koncerty z przypadku, albo Pianizm pełną gębą

To, że gwiazdorzyć potrafi Violetta Villas czy Doda, wiedział i wie chyba każdy. Takie gwiazdorzenie zawsze idzie w parze ze skandalami i fochami, cokolwiek by było jego przyczyną. Czasem artyście się wydaje, że jego zachowanie ma czemuś służyć i coś komuś udowodnić – jednak publiczność najczęściej nie rozumie tego przekazu, bo w gruncie rzeczy wszystko jej jedno, z czym się tam artysta „nie zgadza” lub kto zawinił, że nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Żaden fan nie lubi, gdy koncert jest odwoływany czy stoi pod znakiem zapytania – i nie ważne, z jakiego powodu. Gdyby każdy artysta wiedział o tym, że skandale, których jest autorem (lub, jak kto woli, ofiarą), w żaden sposób nie są skuteczne, potrafiłby z ciężkich sytuacji (które, oczywiście, zdarzają się wystarczająco często) wychodzić z twarzą i z o wiele lepszą dla siebie korzyścią. Czasem jednak… emocje biorą górę, i zamiast umiejętnie przeprowadzonego autoPRu mamy rozczarowanie publiczności, zerwany koncert i karczemną awanturę za kulisami. I wtedy nikt z tego korzyści nie odnosi. Czytaj dalej