Czego brakuje na naszej stronie

Dokładnie 4 lata temu uruchomiłem ankietę, która miała mi pomóc zrozumieć, czego Wam, moim Czytelnikom, brakuje na mojej stronie.

Ponieważ nie można takiej ankiety ciągnąć w nieskończoność, nadszedł czas na jej zamknięcie i podsumowanie. Spróbuję odnieść się tutaj do każdego z punktów.

Przypominam, że każda osoba głosująca w ankiecie mogła wybrać dowolną liczbę odpowiedzi. 

Spośród 323 oddanych głosów aż 103 było za tym, żebym sprzedawał swoje własne pianina.

Niewątpliwie, to cenna uwaga. Ale pomyślmy: co się za nią kryje? Z pewnością nie to, że ja, taki biały i puszysty, powinienem nie tylko pianina stroić, ale i je sprzedawać, a wszyscy zaraz się rzucą je kupować. Raczej chodzi tu o wygodę: tak, aby po wejściu na stronę dostawało się kompletny „produkt”, i, zamiast czytać pobożne rady, opisy wad i zalet tych czy tamtych pianin, trudności w ich wyborze, ostrzeżenia przed nieodpowiednim wyborem itp., można było bez większego wysiłku, „jednym kliknięciem” wejść w posiadanie najlepszego pianina, jakie ja sam mógłbym komuś polecić. Ale uwaga: gdybym zaczął sprzedawać własne pianina, przestałbym być bezstronnym i krytycznym obserwatorem rynku fortepianowego. Ile cennego zostałoby z moich opinii? Kto uwierzy w to, że zachwalam np. Petrofa dlatego, że naprawdę go cenię, a nie, bo „zalega mi na stanie”? Wejście w buty sprzedawcy diametralnie zmieniłoby moją pozycję, a co za tym idzie – koncepcję strony. I nie wiem, czy w fajnym kierunku.

97 głosów za większą liczbę zdjęć.

Prawda jest taka, że nie jestem człowiekiem multimedialnym. Lubię pisać i lubię czytać. Oglądanie obrazków, odtwarzanie filmów (najlepiej jeszcze automatyczne) – to wszystko z pewnością jest atrakcyjne i dostosowane do wymagań dzisiejszego odbiorcy – ale to nie mój „klimat”. Moja strona była i jest przeznaczona do czytania. Nie jest to ani centrum multimedialne, ani platforma handlowo-usługowa.

Zresztą, od lat przeglądam internet i kopiuję obrazki, jak również gromadzę swoje własne zdjęcia tysięcy pianin i fortepianów. Może kiedyś w jakiś sposób to uporządkuję i opublikuję. Dodatkowo, w porównaniu z pierwszymi latami zdjęć na stronie jest znacznie więcej, więc staram się Was nie karmić jedynie suchą papką.

81 głosów za większą ilość muzyki.

Muzyką przepełniony jest śmietnik pod nazwą „youtube”. W tej muzyce można utonąć. Moim celem nie jest zostanie „gwiazdą youtube”, a raczej posłużenie się tą platformą w takim zakresie, w jakim jest to konieczne do zobrazowania informacji podawanej na stronie, w tym głoszonych przeze mnie tez. Wszystko – w tym przypadku muzyka – ma czemuś służyć, a nie być celem samym w sobie. (Poza tym, moja muzyka w wolnym dostępie jest tu, i tu, i tu, i tu, i tu…)

69 głosów za „więcej dowcipów”.

Nie ukrywam, że w ostatnich latach trochę przestała mnie śmieszyć ludzka głupota, toteż nie ganiam za internetowymi sensacjami i nie wyłapuję wszystkich „perełek”, jakie może dostarczyć lektura Allegro czy OLX. Życie dookoła nie jest takie śmieszne, jakie bym chciał. Wraz z dojrzewaniem doszedłem też do tego, że szkoda czasu, energii i nerwów na tropienie głupoty i rozkoszowanie się nią – czyli na tzw. eksploatację głupoty. Bo w czym będę lepszy od takiego Kaczyńskiego, który z eksploatacji komunizmu zrobił sobie karierę?

63 głosy za „więcej ekskursów historycznych”.

Uważam, że postulat spełniony aż nadto. W końcu, dobra połowa strony to nie nasz „dzień dzisiejszy”, tylko ustalenia na temat przeszłości fortepianów i pianin. W przyszłości będzie jeszcze więcej – ale każda „zabawa z historią” wymaga bardzo odpowiedzialnego podejścia. Nawet jeżeli jest to tylko blog. Te treści idą w świat i na długo zostają w głowach…

62 osobom brakuje „opcji wydawania certyfikatów do antycznych pianin”.

Ten postulat również został spełniony, choć być może nie w takim zakresie, w jakim każdy by tego oczekiwał. Otóż tego rodzaju certyfikaty wystawiam wyłącznie w drodze osobistego obejrzenia (sprawdzenia) pianina. Nie można zamówić certyfikatu zdalnie i dostać go pocztą – i nie chodzi tu o cenę. To nie czeki „eurorest”… Ubolewam, ale muszę odprawić z kwitkiem osobę np. z Rzymu, której zachciało się otrzymać do swojego fortepianu pięknie wyglądający dokument… Albo kogoś z Francji, kto chciałby wywieźć swój zabytkowy fortepian do Kuwejtu i jest absolutnie nie w temacie, co się z tym wiąże. Niestety: ani ekspertyza opisująca historię pianina i jego stan techniczny, ani potwierdzenie oryginalności i legalności pochodzenia kości słoniowej nie może być wystawione zdalnie, bez osobistego obejrzenia instrumentu.

58 osób chciałoby, żebym poruszał tematy nie tylko „pianinowe”.

Pianina nas łączą, zaś wszystko inne może dzielić. Polityka, religia, społeczeństwo – zresztą, tego na blogu jest tyle, że czasem się zastanawiam, czy nie przesadzam. Poza tym, w sieci nie brakuje blogów o przeróżnej tematyce (niektóre z nich również czytuję). Osobiście nie chciałbym, żeby na tym samym blogu był cały zakres interesującej mnie problematyki – od dylematów historycznych i numizmatyki do przepisów kulinarnych. Wszystko w swoim miejscu.

Niemniej, to miłe, że moje zdanie na inne, niż tytułowy, tematy może kogoś interesować :)

37, 30 i 14 głosów oddano za utworzenie kalendarza rezerwacji strojeń, rozbudowanej siatki usług w całym kraju oraz łatwego formularza kontaktowego odpowiednio.

Cóż, w całym kraju osobiście nie pracuję; te regiony, gdzie bywam, albo w których pracują polecani przeze mnie stroiciele, są wyszczególnione tutaj, swój czas dostosowuję do Waszych potrzeb, ale wszystko jest na tyle zmienne i płynne, że uwikłać się w prowadzenie publicznego kalendarza, który i tak potem ciągle trzeba by było zmieniać, jest rozwiązaniem niepraktycznym. A co do formularza kontaktowego, to komentarz można zostawić pod każdym tekstem bloga, natomiast wysłanie zdjęć lub ustalenie kosztów pracy i tak wymaga kontaktu mailowego, dostępnego w zakładce Kontakt. Gdzie już łatwiej?

No i na deser – 53 osoby wyraziły życzenie, żebym mniej „pluł jadem”. Nie jest to mało.

Cóż, nie ukrywam – specjalnie umieściłem tę opcję, by dać czytelnikom coś na kształt gruszy bokserskiej dla upustu negatywnych emocji. Jest to taka możliwość wyrażenia mi swojego niezadowolenia (lub frustracji) z tego, co i jak piszę. (W zasadzie jedyna, nie licząc opcji oświecającego chamstwa w mailach osobistych.)

Jednakże nie muszę nikomu się podobać – kogoś, kogo swoim „jadem” zatrułem, zapraszam do odwiedzenia innych stron internetowych o podobnej tematyce :)

A do tego raz jeszcze chciałbym zwrócić uwagę, że nie jest to strona „obsługi klienta”, a moim celem nie jest przypodobanie się jak największej liczbie osób. Są strony o fortepianach, które i ładnie wyglądają, i dobrze smakują, i jeszcze do tego pachną perfumami – z czego dosłownie nic nie wynika… Moja strona nigdy taka nie będzie, i jest to moim świadomym wyborem.

Tak więc 53 osoby – to spora liczba. Ale należy tu zauważyć, że aż 37 osób wybrało tylko tę jedną odpowiedź. Czyli tak bardzo tych ludzi oburzyłem, że niczego innego zawartego na stronie nie zauważyli. No to powiem tak: chętnie wierzę, że dla pozostałych 16 osób, które wybrały mi do zakomunikowania więcej, niż 1 odpowiedź, istotnie miało znaczenie, że opinie wygłaszane przeze mnie są za ostre. I to szanuję, czemu staram się dać wyraz w tekstach pisanych przez jakieś 2 ostatnie lata. Natomiast ci, którzy nie raczyli zauważyć niczego innego, oprócz „jadu” – z wami i tak żadna współpraca :)

Na razie nie uruchamiam nowych ankiet, bo też żadna sensowna nie przychodzi mi do głowy. Ponieważ w ostatnim czasie zaktywizowałem prowadzenie strony na facebooku, wszelkie uwagi co do sposobu jej prowadzenia proszę wpisywać tam.

Dziękuję, że jesteście ze mną – ponad milion odsłon w przypadku strony o tak niszowej tematyce działa niezwykle motywująco!