Wielu z Was zapewne zauważyło czerwone plakietki o mojej niedostępności przez prawie miesiąc. Nie – to nie zakażenie ani kwarantanna. Po prostu w chwili obecnej miałem być na środku Atlantyku, rozkoszując się rejsem na statku z Karaibów poprzez Wyspy Kanaryjskie, Gibraltar, Barcelonę do Savony, a przed i po rejsie zwiedzając Charlottenburg w Berlinie, Gwadelupę, Niceę, Monako, no i Paryż, gdzie dodatkowo miałem zamiar popracować w Bibliotheque Nationale de France nad rękopisami Cesara Francka. Czytaj dalej
Archiwa tagu: wycena pianina
Nieprzydatna pomoc
Weź tu pomagaj ludziom…
Odchodzi członek rodziny, a my zostajemy w pustym (albo raczej “pustym”) mieszkaniu, które trzeba ogarnąć i opróżnić. Często w takim mieszkaniu znajduje się również pianino lub fortepian – najczęściej tak samo zaniedbany, jak i całe pozostałe wyposażenie, z tym wyjątkiem, że fortepian lub pianino tylko optycznie przypomina element wyposażenia – w rzeczywistości jest instrumentem muzycznym, który, aby nadal nim był, musi mieć (i spełniać) bardzo określone warunki. Inaczej stanie się po prostu meblem – i to takim mniej użytecznym. Czytaj dalej
O tych, co nie umieją czytać
Czy można słowem pisanym obrazić kogoś, kto nie umie czytać? Nie, bo i tak tego nie przeczyta.
Dostaję raz maila z prośbą o ustalenie roku produkcji pianina. (W tle do odbiorcy idzie odpowiedź automatyczna, informująca m.in. o płatności za usługę, o numerze konta, o czasie na udzielenie odpowiedzi.) W normalnej sytuacji sama ta odpowiedź – przypominająca! – powinna wystarczyć, żeby adresat zreflektował się, że chodzi o odpłatną usługę, choć przecież czarno na białym piszę o tym na stronie z opisem tejże usługi (i z tym samym numerem konta, a nawet możliwością wniesienia opłaty w inny sposób). Okazuje się jednak, że nie wystarczy ani jednego, ani drugiego. Bo po dwóch dniach dostaję kolejnego maila od tego samego adresata: “prosiłem o datowanie pianina”. No niech będzie, napiszę mu własnoręcznie, że usługa jest odpłatna, i że ustalenie rocznika pianina następuje po zaksięgowaniu wpłaty. W odpowiedzi dostaję wiadomość: “To proszę o numer konta do wpłaty tych 5 złotych“. (Ach te “marne” 5 złotych, którymi łaskawy pan musi zaprzątać sobie głowę…) Ów numer konta – przypominam – znajduje się na stronie z usługą oraz w wiadomości automatycznej. Zastanawiam się, czy naprawdę rzecz polega na tym, że mam dla “tych” 5 zł nie dość, że wymienić z petentem kupę maili, to jeszcze samemu szukać, kopiować i podawać na spodeczku ze złotą otoczką ten numer konta komuś pod nos. Ale to nie koniec. Przemogłem się, znalazłem numer własnego konta, skopiowałem i wysłałem. Mija kilka dni – dostaję maila: “Nie dostałem obiecanego datowania pianina”. No bo żeś, człowieku, nic nie wpłacił! “No bo pan jeszcze nic nie datował”. I nie datuję, koniec, do widzenia. Nie wysyłam za pobraniem. Czytaj dalej
“Polecane pianino”. Przez kogo?
Zbliża się Nowy Rok, a na blogu siedzi kilkanaście osób, które, miast szukać kieliszków, czytają coś o pianinach. Podziwiam! Postanowiłem, że nie będę dłużny i wyjdę naprzeciw oczekiwaniom – i coś napiszę.
Dzwoni do mnie pewna pani, z którą nigdy wcześniej nie rozmawiałem.
– Kupiłam pianino z pańskiego polecenia.
– Że co, słucham?!
– Kupiłam pianino, które pan polecał.
– Ale skąd pani wiedziała, że ja niby polecam jakieś pianino?
– Bo pan był u właścicielki i wycenił to pianino. Czytaj dalej
Nie ma to jak być medium…
Jak zapewne wszyscy już zdążyli się zorientować, od lat praktykuję coś takiego, jak bezpłatna internetowa wycena pianin i fortepianów. Ktoś pyta, “gdzie jest haczyk” – i to mnie wnerwia, bo założenie istnienia zawsze i wszędzie “haczyka” jest zwykłym ludzkim cynizmem. Ale już pytanie “po co mi to?” jest sensowniejsze, więc odpowiadam na nie zgodnie z prawdą: zbieram zdjęcia pianin (zdjęcia stanowią konieczny element wyceny), a z niektórymi rzadkimi okazami mogę się zapoznać jedynie w taki zdalny sposób. Dzięki temu buduję sobie w głowie jakieś koncepcje, lepiej kojarzę fakty, a więc podwyższam swoje kwalifikacje w taki nieco nietypowy sposób (bardziej typowego po prostu nie ma). Tak więc właściciel pianina dostarcza mi mniej lub bardziej szczegółową dokumentację fotograficzną, ja zaś mu jego pianino wyceniam i staram się podpowiedzieć, jak można sensownie to pianino sprzedać. Wszyscy więc odnosimy korzyści, choć każdy nieco inną. Czytaj dalej
Naciągana przez stroiciela pianin: klientka
“Naciągana przez stroiciela pianin” – to zadanie z krzyżówki, które zmusza ludzi do wklepywania odpowiedniego zapytania do Google’a, zaś odpowiedź Google’a natychmiast podsuwa moją stronę jako wynik wyszukiwania.
Dla osób rozwiązujących krzyżówki: prawidłowa odpowiedź – to “struna”.
Jednak, jako że mam przewrotne myślenie, od razu znalazłem inną odpowiedź, którą umieściłem w tytule. Ot, samo życie! 🙂 Czytaj dalej
Jak kupić pianino, gdy się nie da?
Ludzie często bywają z natury maksymalistami i chcą osiągnąć jak najwięcej, najlepiej przy jak najmniejszych kosztach. Nie jest to ironia, gdyż sam jestem taki.
Jednak czasem sytuacja wygląda tak, że nie znamy się na czymś, co chcemy kupić. Jedni – mniej rozsądni – nie przejmują się brakiem własnej wiedzy, kupując w oparciu o “intuicję”, o reklamę, o wygląd i o zasłyszane nie wiadomo gdzie opinie. Inni – bardziej imposybilni – latami będą wybierać, przebierać, oglądać, wątpić, zapominać, wracać, powtarzać proces od samego początku, aż sprawę “przeboleją” i nie kupią niczego, a być może jednak kupią, tyle że tak nieświeży wybór również będzie chybionym. Jeszcze inni – w sumie najrozsądniejsi – postawią na współpracę ze specjalistą, który nie tylko pokaże, wytłumaczy i poprowadzi, ale i pozostanie z nami w przyszłości. Czyli taka oto współpraca długoterminowa. Czytaj dalej
Dwie ekspertyzy, dwie wyceny. Jeden Steinway.
Niemal dwa miesiące temu pewna pani skontaktowała się ze mną, pytając o możliwość ekspertyzy i wyceny fortepianu Steinway. Przy tym poinformowała mnie, że jakiś czas temu ekspertyza i wycena została przeprowadzona. Nie bardzo zrozumiałem, po co przeprowadzać kolejną ekspertyzę jakiegoś trupa, który ewidentnie już nie żył, co bezpośrednio wynikało z treści ekspertyzy, którą pani mi wysłała: Czytaj dalej
Kalkulacja kosztów zakupu i utrzymania pianina
Zostałem już kilkakrotnie poproszony o skalkulowanie kosztów zakupu pianina – a więc nadszedł czas uczynić to publicznie. Czytaj dalej
Klawisze z kości słoniowej – ekspertyza
Kość słoniowa na klawiszach pianina lub fortepianu kiedyś była powodem estetycznej satysfakcji, a teraz jest bólem głowy właścicieli takiego instrumentu. Przy okazji dostaje się Unii Europejskiej za bzdurne przepisy, całkiem oderwane od życia.
A przecież ekspertyza biegłego sądowego, rzeczoznawcy Ministerstwa Środowiska kosztuje więcej, niż niejedno całe pianino! Koszty takiej ekspertyzy oscylują wokół 1300 złotych! Czytaj dalej