Liczba wyświetleń: 844

Wincenty Wacław Richling-Bartoszewski (1841-1896)

Niedawno ukazał się mój najnowszy – podwójny – album CD z muzyką organową. Jest to już druga płyta (o pierwszej pisałem tutaj) sfinansowana przez Miasto Szczecin, a powstała w ramach programu „Profesor Roman Sowiński – Szczecinianom”. Profesor Sowiński, znany naukowiec i wykładowca prawa i administracji, jest faktycznym producentem płyty.

Przystępując do nagrania płyty latem 2015 roku, nie miałem pojęcia, z jakimi instrumentami przyjdzie mi mieć do czynienia ani jaki repertuar owe instrumenty pozwolą mi nagrać. Miasto Szczecin, zainteresowane promocją swojej kultury w kontekście historycznym i współczesnym, przystało na pomysł nagrania panoramy organów piszczałkowych znajdujących się w świątyniach na terenie miasta. Nikt dotychczas nie spróbował „ogarnąć” tego zagadnienia w sposób kompleksowy, toteż sam pomysł zgłębienia tematu istniejących w Szczecinie organów wydał się być bardzo interesujący (choć wcale nie mniej, a może nawet i bardziej interesujące byłyby panoramy organowe Krakowa, Poznania, Gdańska czy Warszawy).

Ostatecznie nagrałem brzmienie 14 organów Szczecina i pobliskich Polic – mam nadzieję, instrumentów najbardziej interesujących historycznie i muzycznie.

Jednak wybór repertuaru był dla mnie kwestią wcale nie łatwą, a już na pewno nie drugorzędną.

Jadąc do Szczecina z kilkoma kilogramami nut, po cichu liczyłem na to, że stan techniczny szczecińskich organów umożliwi mi nagranie utworów kompozytorów szczecińskich, których życie i twórczość na przestrzeni kilku stuleci (od XVII wieku do dnia dzisiejszego) była i jest prawdziwą chlubą Szczecina. Dość powiedzieć, że „śmietanka”, zebrana z całej odkrytej dziś twórczości szczecińskiej i nagrana na poprzedniej płycie, zbiera ogromny poklask wśród krytyków, melomanów i znawców muzyki organowej.

Niestety, rzeczywistość okazała się bardzo daleka od tego, by można było zrealizować jakikolwiek ambitniejszy plan. Bardzo chciałem uniknąć sytuacji, kiedy po pierwszej – nieoczekiwanie całkiem udanej – płycie druga dałaby powód sądzić, że pierwsza była owocem przypadku i wyjątkowego zbiegu okoliczności. Wówczas zainteresowanie szczecińską muzyką organową, nie dość jeszcze rozbudzone pierwszą płytą, zostałoby „słusznie” i ostatecznie pogrzebane. Za nic nie chciałem do tego dopuścić.

Cóż zatem nagrać na organach, których żaden normalny artysta nie chciałby wykorzystać do nagrania swojej płyty? Choćby ze względu na to, że będzie potem musiał odpierać zarzuty i pretensje, tłumaczyć się, a więc narażać na szwank swoją reputację?

Bardzo nie chciałem nagrywać przekroju przypadkowych łatwych utworów „od Bacha do Offenbacha”, co byłoby najbardziej logicznym wyjściem z tej sytuacji. Mimo iż w swoim życiu nagrałem już niejedną płytę, stosy nut, które chciałbym kiedyś nagrać, z biegiem czasu tylko się powiększają. A jeżeli uzmysłowimy sobie, że większość nagranych przeze mnie utworów to światowe premiery fonograficzne (a nie żadne dyżurne szlagiery), to stanie się jasne, że jest o co walczyć.

Dlatego za wszelką cenę potrzebowałem pomysłu, który, uwzględniając stan techniczny szczecińskich organów, pozwoliłby mi nagrać album monograficzny, przedstawiający jedno spójne, ciekawe i przez nikogo dotychczas nieruszone zagadnienie – zjawisko w historii muzyki.

A w muzyce polskiej takich zjawisk jest więcej, niż w jakiejkolwiek innej.

W tym kontekście optymalnym wyborem okazała się być twórczość organowa krakowskiego kompozytora Wincentego Richlinga (Rychlinga), organisty katedry na Wawelu. Znane dziś utwory jego pióra to 102 Pastorałki, 12 krótkich Preludiów kościelnych, Preludium B-dur i Toccata F-dur – i to właśnie one w całości wypełniły obie płyty nowego szczecińskiego albumu, łącznie 150 minut muzyki.

Pierwotny pomysł – utrwalenie brzmienia szczecińskich organów – został w pewnej mierze zdominowany przez wybór dziewiczego, nigdy dotychczas nietkniętego repertuaru. Z całą pewnością, znajdą się czystopluje, którzy będą wybrzydzać i stwierdzą, że krakowskiego kompozytora należało nagrywać w Krakowie. Tyle że ten, kto płaci – ten muzykę zamawia, i w tym przypadku jest to Szczecin, a nie Kraków. Na organach szczecińskich należałoby nagrywać muzykę szczecińską, i nie moją winą jest to, że do realizacji tego celu nadawałyby się w Szczecinie najwyżej 3-4 instrumenty, a nijak nie 14 (co jest stanowczo za mało jak na „panoramę organową”). To, że w zastanej rzeczywistości udało się zrealizować jakikolwiek (i to nawet nie byle jaki!) projekt monograficzny, jest cudem samo w sobie.

Niestety, na etapie produkcji płyty pojawiła się konieczność oszczędzania, co doprowadziło do znacznej redukcji książeczki. Większość przygotowanego przeze mnie tekstu została wykasowana, co w kontekście złożoności zjawiska powoduje ogromny problem, bowiem sama mozaika kilkunastu nagranych organów bez stosownego opisu nie stanowi dla nikogo żadnej atrakcji. Jedyne, co w tej sytuacji pozostaje mi zrobić – to upowszechnić w tym miejscu cały swój tekst, który pierwotnie miał się znaleźć w książeczce płyty. Będzie to swoista (i jedyna w tej sytuacji możliwa) rekompensata dla tych, którzy płytę kupią, a interesujących ich informacji z lektury okrojonej książeczki nie otrzymają.

Płyta jest do nabycia w cenie 44,90 zł (plus koszt wysyłki listem poleconym 7,50). Zainteresowanych zakupem proszę o wpłatę na rachunek 11 2490 1044 0000 4200 9258 7302 (Rostislaw Wygranienko) i o kontakt mailowy na adres mail-rw

Szczecin i jego organy

Szczecin z pewnością nie należy do miast mogących się poszczycić ciekawą panoramą organów piszczałkowych. Na sytuację tę złożyło się kilka czynników: w wieku XVIII-XIX prowincjonalność miasta na mapie Prus i Niemiec, a później wojenna zawierucha oraz całkowita wymiana ludności po wojnie oraz ubóstwo panujące od roku 1945 w PRL. Ciekawe wyjątki, do których należy choćby katedra św. Jakuba z jej dawnymi organami Schnitgera, późniejszymi – Grüneberga, a obecnym instrumentem Zycha, jedynie potwierdzają tę regułę.

Na przestrzeni wieków w Szczecinie istniały interesujące organy różnych budowniczych, ale zachowane do dziś najstarsze instrumenty pochodzą dopiero z połowy XIX wieku. Miasto Szczecin słynie z firmy „B. Grüneberg”, która od połowy XIX w. niepodzielnie panowała na arenie budownictwa organowego zarówno w Szczecinie, jak i na całym niemal Pomorzu Zachodnim. Miało to swoje dodatnie i ujemne strony. Zaletą jest stosunkowo duża liczba zachowanych instrumentów Grüneberga (choć przeważnie mniejszych), zaś wadą – zauważalna powtarzalność brzmieniowa i konstrukcyjna, a w konsekwencji mniejsza różnorodność, bardzo ceniona w organach.

Grünebergowie mieszkali i tworzyli w Szczecinie od około roku 1782 do końca II wojny światowej. Szczególne znaczenie w historii fabryki odegrał Barnim Grüneberg (1828-1907), który w roku 1854 na nowo otworzył nieczynny od 1837 r. rodzinny warsztat, doprowadzając do jego rozbudowy i świetności. Firmę ulokowaną pierwotnie przy dzisiejszej ul. Farnej, w roku 1906 przeniesiono do podszczecińskich Zdrojów, obecnie dzielnicy Szczecina (ul. Jaśminowa / Batalionów Chłopskich – zachowały się do dzisiaj zarówno willa mieszkalna właściciela fabryki, jak i pozostałości zniszczonego w czasie ostatniej wojny budynku fabrycznego), gdzie kierował nią syn Barnima, Felix Grüneberg.

W latach 1854-1939 firma zbudowała ponad 800 organów. Do dorobku firmy należy również rozbudowa organów w Libawie (dzisiejsza Łotwa), dzięki której w roku 1885 powstał instrument będący przez dłuższy czas największym na świecie (4 manuały, 131 głosów, traktura mechaniczna).

Poza sześcioma instrumentami Grüneberga (w kościołach w dzielnicach Szczecina Zdroje, Dąbie, Pogodno, Turzyn oraz częściowo przebudowane organy w kościele Świętej Rodziny i w Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa), do nagrania zostały wybrane inne interesujące instrumenty Szczecina i Polic. Są to zarówno zbudowane specjalnie dla Szczecina po roku 1945 organy W. Kaczmarka z Wronek (w bazylice św. Jana Chrzciciela) i organy B. Berndta z Wałcza (w kościele garnizonowym św. Wojciecha); dwa instrumenty katedralne (małe organy warszawskiej firmy Kamińskich z roku 1983 oraz wielkie organy Zycha z Wołomina z roku 2008); organy J. Mollina z Odrów koło Chojnic (rok 1981) w starym kościele w Policach, jak i ciekawsze instrumenty sprowadzone z innych miejscowości, w tym organy firm Schlag und Söhne (1914) z Wałbrzycha w kościele ewangelickim św. Trójcy, Blomberg i Syn z Mazowsza w kościele św. Jana Ewangelisty (ok. 1886) oraz drugie pod względem wielkości organy w archidiecezji – instrument szwajcarskiej firmy Metzler & Co. z 1943 roku z Biel w kościele św. Kazimierza w Policach.

Czym innym jest zróżnicowanie panoramy organowej Szczecina, a czym innym – stan techniczny omawianych instrumentów. W większości przypadków jest on taki, że już sam pomysł utrwalenia ich brzmienia na płycie powinien wzbudzić uzasadnione wątpliwości. Często stan organów jest tak bardzo odbiegający od spodziewanego po płycie poziomu, że bez ogromnego kompromisu z własnym muzycznym sumieniem nie dałoby się dobrze zagrać (i nagrać) na nich ani jednego utworu muzyki klasycznej. Niestety, gdyby podejść do sprawy maksymalistycznie, udałoby się dokonać nagrania na zaledwie kilku instrumentach, a więc upadłaby myśl przewodnia i najważniejsza zarazem: utworzenie szczecińskiej panoramy organowej. Z drugiej strony, jako wykonawca nie chciałbym tworzyć jedynie dokumentu fonograficznego, ukazującego dokładny stan antropologiczny czy socjologiczny zjawiska w całej jego piękności lub brzydocie – lecz nagrać autorską płytę artystyczną, która pomimo niesprzyjającej infrastruktury ukaże piękno muzyki i niepowtarzalność organów Szczecina – i to bez ciągłego usprawiedliwiania się, iż stan ich często woła o pomstę do nieba. Nie – moim celem było ukazanie, ile piękna drzemie nawet w tych organach – zniszczonych przez czas, ludzi, brak pieniędzy i zaniedbanie, których w żadnej innej sytuacji nie chcielibyśmy ani nagrywać, ani choćby słuchać poza obowiązkową niedzielną mszą.

Lecz co można było nagrać w sytuacji, gdy stan poszczególnych organów właściwie na nic nie pozwala? W tym momencie absolutnym zbawieniem jawiły się utwory krakowskiego kompozytora czeskiego pochodzenia, organisty katedry na Wawelu, Wincentego Richlinga-Bartoszewskiego (w tradycji polskiej znanego również, a może przede wszystkim, jako Rychling). Jego potężny zbiór 102 pastorałek umożliwił dokonanie najtrafniejszego dopasowania utworów do możliwości poszczególnych instrumentów, a z drugiej strony pozwolił na dokonanie wcale nie mniej ważnego czynu – na utrwalenie wszystkich jego zachowanych utworów organowych po raz pierwszy w historii światowej fonografii.

Takie całościowe, monograficzne ujęcie nie byłoby możliwe w przypadku żadnego innego kompozytora, nawet w spuściźnie którego nie brakuje licznych tzw. utworów drobnych (czego przykładem może być szczeciński kompozytor Gustav Flügel). W każdym innym przypadku byłoby możliwe nagranie jedynie najprostszych i najmniej wymagających utworów – ale nie całej twórczości danego kompozytora, a przy tym kompozytora polskiego.

Tak więc w niniejszym albumie udało się osiągnąć dwa skrajnie odległe od siebie cele: utrwalenie dzisiejszej panoramy organowej miasta Szczecina oraz pierwsze w historii nagranie pełnej twórczości polskiego kompozytora, którego spuścizna – pomimo niewątpliwie ogromnego znaczenia dla polskiej sztuki i kultury muzycznej – pozostawała dotąd na marginesie. Co więcej, oba te jakże różne cele doskonale się uzupełniają: można odnieść wrażenie, że obrane instrumenty jak najlepiej się nadają do zaprezentowania twórczości Richlinga; z kolei, utwory autorstwa Richlinga, które często znajdują się na granicy możliwości technicznych i brzmieniowych prezentowanych organów, jednocześnie maksymalnie korzystnie je prezentują.

Skutkiem tego powstała płyta jawi się nie tylko jako ważna z punktu widzenia repertuaru czy dokumentalnego utrwalenia współczesnego nam zjawiska, ale i zarazem bardzo klimatyczna, doskonale nadająca się do słuchania w okresie Bożego Narodzenia, a jej pozorna monotonia otula słuchającego ciepłem, spokojem, słodyczą i od dawna zapomnianym klimatem staropolskich świąt, kiedy kolędy jeszcze nie służyły – i to koniecznie w wersji uwspółcześnionej, jazzowej etc. – za tło dla wyprzedaży w supermarkecie, lecz reprezentowały najlepsze cechy narodowej tradycji. I choć wydawałoby się, że utwory Richlinga bardziej zasadne byłoby nagrywać w Krakowie, na szczecińskich instrumentach brzmią one wyjątkowo spójnie, co jeszcze bardziej pomaga w zbliżeniu do nas coraz powszechniej docenianego niemieckiego dziedzictwa Stettina.

Podczas wędrówek po organach Szczecina i Polic nagrywałem znacznie więcej wersji, niż ostatecznie trafiło na niniejsze płyty. Nagrywałem zawsze te utwory, które na danych organach brzmiały najkorzystniej, a przy tym pomagały obejść problemy techniczne trapiące aktualnie wykorzystywany instrument. Należy zauważyć, że utwór, który był nagrany na 3 lub 4 różnych organach, nie zawsze trafiał na płytę w swojej najlepszej brzmieniowo wersji. Gdyby tak było, doszłoby do faworyzowania jednych organów kosztem innych (czego w pewnych przypadkach i tak nie dało się uniknąć), a gros utworów zostałby utrwalony na 2-3 najlepszych instrumentach, zaś innym przypadłyby w udziale najmniej ciekawe i znaczące utwory. Nie chciałem do tego dopuścić.

Układając utwory na płycie, chciałem pierwotnie zachować nienaruszony porządek utworów znany z wydań historycznych. Jednak nierozpoznane wcześniej problemy, takie jak różna wysokość stroju, różny poziom szumu, różny poziom nagrania poszczególnych organów itd. sprawiły, że najlepszym rozwiązaniem okazało się pogrupowanie utworów zgodnie z użytymi instrumentami.

Kompozytor

Wincenty Wacław Richling (Rychling; drugi człon nazwiska – Bartoszewski – przyjął od miejsca urodzenia), z pochodzenia Czech, urodził się 9.01.1841 w Bartoszewicach (Batzdorf, Bartošovice v Orlických horách) w Sudetach – w tej samej miejscowości, w której 55 lat wcześniej urodził się Karel František Pitsch, legendarny czeski organista, kompozytor i wieloletni dyrektor Praskiej Szkoły Organistów. Warto zwrócić uwagę na to, iż wieś Bartoszewice leży zaledwie 800 m od granicy czesko-polskiej, a do Międzylesia (w Kotlinie Kłodzkiej) jest nieco ponad 8 kilometrów. Kroniki parafialne wzmiankują zamieszkałych w Bartoszewicach Richlingów co najmniej na 100 lat przed narodzinami Wacława.

Wykształcenie muzyczne i organowe Richling otrzymał we wzmiankowanej już dwuletniej szkole organistowskiej w Pradze (pobierając naukę u jednego z kolejnych dyrektorów, Josefa Krejčiego), kończąc ją ze złotym medalem. Około roku 1859 zawarł znajomość z Władysławem Żeleńskim, który rozpoczął naukę u Krejčiego i prawdopodobnie zachęcił Richlinga do przyjazdu do Polski, gdzie kompozytor ostatecznie pozostał na zawsze. W latach 1859-63 był śpiewakiem w katedrze królewskiej na Wawelu. Czynnie uczestniczył w powstaniu styczniowym i walczył pod Miechowem. Od roku 1869 zajął post organisty w katedrze wawelskiej (po zmarłym Piotrze Studzińskim), a od 1871 tytułowany był „dyrektorem muzyki”, co oznacza, że również kierował chórem katedralnym. Był słynny z powodu swoich natchnionych, pełnych kunsztu improwizacji, które gromadziły licznych słuchaczy. O jego grze z uznaniem odzywał się Ferenc Liszt podczas swego pobytu w Krakowie. W późniejszym okresie (od 1877) Richling rozpoczął działalność pedagogiczną, kierując klasą gry organowej oraz ucząc harmonii i kontrapunktu w konserwatorium krakowskiem. Jego uczeń Walenty Dec zastąpił mistrza w katedrze wawelskiej oraz w konserwatorium po jego śmierci. Organistą katedralnym Richling pozostawał do roku 1890, a profesorem konserwatorium – do 1892, kiedy odszedł na emeryturę. Zmarł Richling w Krakowie 11 lub 12 stycznia 1896. „Szanowanym był i cenionym, dla świetnej poprawności gry na organach, dla wiedzy w zakresie muzyki kościelnej, dla wybitnych, lubo nie należycie ocenionych i wyzyskanych zdolności kompozytorskich”, pisano w jego nekrologu.

Wincenty Richling (ok. 1890)

Wincenty Richling (ok. 1890)

Kompozycje Richlinga zostały rozproszone – ani ich los, ani nawet dokładny wykaz nie jest dziś znany. Do dziś spośród licznych utworów organowych przetrwały pojedyncze Preludium B-dur (datowane 2.06.1881), Toccata F-dur (17.02.1881), zbiór 12 preludiów kościelnych oraz wydany dwukrotnie zbiór Pastorałek, zawierający w pierwszej edycji 60, a w drugiej – 102 utwory. Wszystkie te kompozycje znalazły się na niniejszych płytach.

Preludium i Toccata z roku 1881 to jedyne znane dziś utwory Richlinga o charakterze koncertowym. Preludium wymaga obligatoryjnego pedału i pokazuje skalę własnych możliwości kompozytora w grze na organach. Toccata, wydana  w USA przez A. Schwanderlę jeszcze w 1929 roku, do niedawna znana była w postaci przerobionej, z dopisaną partią pedału (tę samą wersję wydali w serii „Miniatur organowych” F. Rączkowski i J. Gołos – PWM, pierwsze wydanie 1968). Później sam Jerzy Gołos rozpowszechnił Toccatę w postaci oryginalnej, nieprzewidującej użycia obowiązkowego pedału.

Zbiór tzw. Preludiów kościelnych, wydanych w Krakowie po śmierci Richlinga, jest przez wielu badaczy (Gołos, Przybylski) niedoceniany. Istotnie, już w przedmowie do jedynego wydania możemy przeczytać, iż preludia te były w trakcie wykładów zapisywane przez Richlinga na tablicy, skąd były spisywane przez uczniów (z mniejszymi lub większymi błędami, od których aż roi się w wydaniu). Zapewne, zeszyt któregoś z uczniów był jedynym źródłem owych powstałych na potrzeby dydaktyczne „ćwiczeń z harmonii”. Jednak byłoby niesprawiedliwym potraktować owe „preludia” wyłącznie jako bezwartościowe wprawki, które nie były i nie miały być wykonywane na organach. Większość tych krótkich utworów doskonale brzmi na organach i jak najbardziej może posłużyć za liturgiczną muzykę użytkową.

Zbiór 102 pastorałek, jak już wspomniano, doczekał się dwóch wydań. Pierwsze – sprzed roku 1914 (być może 1906) – jest mniejsze, i zawiera tylko 60 utworów. Druga wersja – rozszerzona, obejmująca 102 kompozycje, w tym wszystkie wydane poprzednio – ukazała się w roku 1925. Pośrednio świadczy to o głębokiej pamięci, którą żywiono po zmarłym kompozytorze jeszcze prawie 30 lat po jego śmierci, choć trzeba zaznaczyć, że odnalezione dodatkowe pastorałki, które uzupełniły pierwsze wydanie, w większości nie wnoszą do ogółu nic nowego – przeciwnie, są gorzej wykończone i mniej ambitnie pomyślane. Jednak silne zacięcie, które towarzyszyło poszukiwaniu i opublikowaniu choćby najkrótszych zachowanych utworów, świadczyło o głęboko emocjonalnym stosunku do osoby kompozytora i jego twórczości. Co więcej, nowo odnalezione utwory nierzadko nie mają nic wspólnego z pastorałkami – ale Stanisław Niepielski (1865-1927), dyrektor chóru krakowskiego kościoła św. Anny oraz kościoła mariackiego, który odpowiadał za oba wydania „Pastorałek”, słusznie założył, że ich osobne wydanie mijałoby się z celem i nie miało racji bytu.

Nie wszystkie ze 102 pastorałek są dziełami Richlinga. Jego autorstwa jest 96 utworów. Wśród cudzych kompozycji znajdujemy dwie pastorałki autorstwa samego Niepielskiego (nr 27, 77), trzy pastorałki (34-36) niesłychanie popularnego w XIX wieku czeskiego kompozytora Roberta Führera (1807-1861), który w latach 1830-ych był jednym z nauczycieli w praskiej szkole organistów, oraz [Preludium] (66) Walentego Deca (1851-1938), ucznia Richlinga. Jako że stanowią one integralną część zbioru i pojawiają się zarówno w pierwszym (z wyjątkiem utworu Deca), jak i drugim wydaniu, zostały one również nagrane.

Większość pastorałek Richlinga nie tyle wykorzystuje tematy poszczególnych kolęd, ile swym charakterem nawiązuje do romantycznej kontemplacji okresu Bożego Narodzenia. W tym kompozytor nawiązuje do licznych (i wcześniejszych) kompozycji Roberta Führera, którego utwory rozprzestrzeniły się w całej Europie Centralnej. Jednak szereg utworów wykorzystuje tematy kolęd – np. Pójdźmy wszyscy do stajenki (nr 3 i 14), Wśród nocnej ciszy (6), Przybieżeli do Betlejem (23), Anioł pasterzom mówił (31), W żłobie leży (62), Pan z nieba (82), Jezus malusieńki (52) – oraz ewentualnie innych utworów opartych na melodiach pieśni kościelnych, które pozostają nierozpoznane (np. 92)). Większy akcent na nastrojowości, a mniejszy na opracowaniu znanych melodii w tradycji bachowskiej (lub raczej cecyliańskiej) różni pastorałki Richlinga od podobnych, lecz przeładowanych czasem nieco naciąganym „kunsztem” kompozycji choćby braci Mieczysława, Stefana i Józefa Surzyńskich – i kto wie, czy nie in plus.

Wśród ponad stu kompozycji zaledwie kilka utrzymanych jest w tonacjach minorowych, które choćby w minimalnym stopniu ukazują jeszcze jedną odsłonę talentu Richlinga – dramatyczną. Jego Pastorałka nr 67 fis-moll – to pełna bólu i zgrzytu miniaturowa tragedia, która niewiele ma wspólnego z dość jednorodną tematyką bożonarodzeniową. Pojawia się ona dopiero w drugim, rozszerzonym wydaniu, a więc nie można wykluczyć, że utwór ten nigdy nie był pomyślany jako pastorałka. To samo dotyczy [Preludium] A-dur W. Deca – utworu wprawdzie radosnego, lecz zupełnie pozbawionego klimatu pastoralnego, a więc stylistycznie niepasującego do całości zbioru.

Zresztą, nie wiemy rzeczy podstawowej: w jakim stopniu zestawienie ze sobą opisywanych utworów należy do samego Richlinga – oraz jak wiele utworów zostało błędnie nazwanych pastorałkami. Kolejność pastorałek, która została przyjęta w obu wydaniach, również wydaje się być nieoryginalna, jako że posegregowano ich według tonacji (w drugim, rozszerzonym wydaniu: nr 1-19 C-dur, 20-45 G-dur, 46-53 D-dur (w tym 52 h-moll), 54-66 A-dur, 67 fis-moll, 68 a-moll, 69 E-dur, 70-94 F-dur, 95-97 B-dur, 98-101 Es-dur (w tym 99 c-moll), 102 As-dur). Ciekawostką jest, iż utwory innych kompozytorów znalazły się zarówno w drugim, jak i w pierwszym wydaniu. Obecnie nie da się już ustalić, jak i dlaczego trafiły one do zbioru – czy nie dlatego, że zostały przez Richlinga własnoręcznie przepisane, tudzież chętnie wykonywane?

Pracując nad oryginalnymi wydaniami, nie można się oprzeć wrażeniu, że autor nie przewidywał wydania swych kompozycji drukiem, a odpowiedzialny za druk St. Niepielski wydał zapiski pozostałe po zmarłym kompozytorze tak, jak pozostały, bez najmniejszej choćby próby ich dopracowania i doprowadzenia do postaci końcowej. Stąd liczne brakujące łuki, dźwięki, znaki akcydencyjne, powtórzenia, całe brakujące takty i inne tego typu cechy, które nie pozwalają na bezrefleksyjne odtworzenie tekstu nutowego, lecz wymagają wnikliwej i dokładnej pracy z ołówkiem niczym nad pełnym pomysłów szkicownikiem – lub nad muzyką dawną. Zaledwie kilka razy występują nader skąpe wskazówki rejestracyjne, które z największą starannością odtworzyłem w nagraniu.

Użyte organy

1. Szczecin-Zdroje, kościół św. Ducha (dawny kościół ewangelicki). Organy firmy Barnim Grüneberg, op. 60, 1862 rok; najstarsze organy Grüneberga zachowane w Szczecinie. Zbudowane pierwotnie dla kościoła w Gryfinie, skąd w lipcu 1893 roku zostały przeniesione do nowopowstałego (1892-93) kościoła w Zdrojach (znajdujący się aktualnie w Gryfinie 30-głosowy instrument Grüneberga pochodzi z roku 1895 i ma numer opusowy 383). Obecnie, po remoncie, organy pozycjonowane są w prasie i wypowiedziach osób odpowiedzialnych jako „120-letnie”, co w kontekście niedwuznacznej daty umieszczonej na tabliczce firmowej należy uznać za niedorzeczność, gdyż faktycznie organy są znacznie starsze i mają ponad 150 lat. Przy okazji, organy gryfińskie są sztucznie postarzane – przy tym, że zastosowana technologia i wzornictwo w obu instrumentach wyraźnie wskazuje, który instrument jest o 30 lat starszy.

Organy w Zdrojach są świeżo po remoncie, przeprowadzonym przez berlińską firmę Karl Schuke. Jednak remont, „przy okazji” którego uszkodzono oryginalną tabliczkę firmową, wcale nie pozbawił organów istotnych mankamentów: wadliwe działanie traktury tonowej i rejestrowej oraz usterki w połączeniu manuałowym zmusiły mnie do poświęcenia więcej czasu na bieżące naprawianie organów, niż na samo nagranie.

Okładziny gałek rejestrowych z oznaczeniami głosów nie są oryginalne. Ich pisownia wydaje się być uwspółcześniona.

2 manuały, pedał, traktura mechaniczna, 10 głosów.

I manuał (C-f3)
Prinzipal 8′
Salicional 8′
Oktave 4′
Mixtur 3 fach 1 1/3′

II manuał (C-f3)
Dulcianflöte 8′
Gedackt 8′
Gemshorn 4′
Waldflöte 2′

Pedał (C-d1)
Subbass 16′
Violon 8′

Manualkoppel, Pedalkoppel, Tremulant, Calcant

1-Szczecin-Zdroje-organy-1 1-Szczecin-Zdroje-organy-2

2. Szczecin-Dąbie, kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP (dawniej ewangelicki kościół parafialny miasta Altdamm). Organy firmy Barnim Grüneberg, op. 87, 1866 rok. Jedne z najstarszych, a przy tym jedne z większych organów Grüneberga zachowanych w Szczecinie, pochodzą z epoki wielkich organistów szczecińskich – C. Loewego, A. Todta, C. A. Lorenza, mogłyby służyć autentycznemu odtworzeniu ich muzyki. Niestety, po remoncie przeprowadzonym w I dziesięcioleciu XXI wieku przez firmę Mariana Tetlaka stan organów jest katastrofalny. Poza niewytłumaczalnymi i szkodliwymi decyzjami podjętymi przez organmistrza (m.in. likwidacja żaluzji razem z mechanizmem sterującym, zablokowanie niektórych manubriów rejestrowych), organy nastrojono w stroju o nieprawidłowej temperacji, która uniemożliwia użycie niektórych tonacji jako zbyt fałszywych. Nawet jeżeli organmistrzom przyświecał cel nastrojenia organów w jednym z historycznych strojów, dokonanie tego bez zgody konserwatora zabytków i rzeczoznawców, a na dodatek w odniesieniu do organów, które oryginalnie mogły być nastrojone wyłącznie w stroju równomiernie temperowanym, było ogromnym nadużyciem. Dodatkowo, piszczałki Mikstury w głównym manuale zostały dowolnie wymieszane i wstawione do otworów piszczałkowych bez jakiegokolwiek porządku, przez co, zamiast „koronować” piramidę głosów brzmieniem uroczystym i błyskotliwym, wywołują jedynie pełen fałszu szum, bardziej przypominający efekt „polskiego cymbału”, niż zwykłej mikstury. Pozostałe głosy labialne są również bardzo rozstrojone, co uniemożliwia wykorzystanie pojedynczych rejestrów, lecz zmusza do ciągłego używania zbliżonej do forte mieszanki, która tuszuje braki w poszczególnych głosach. Kolejne problemy sprawia ciśnienie powietrza w organach, kiedy dźwięk organów forte samoistnie zaczyna wibrować. Rzadko kiedy widziałem tak bardzo spartaczony cenny instrument. Po dziesięciu latach od ostatniego „remontu” organy potrzebują remontu z prawdziwego zdarzenia.

Niestety, stan mikstury oraz puzonu nie pozwolił na ich użycie w żadnym z nagranych utworów.

2 manuały, pedał, traktura mechaniczna, 25 głosów.

I manuał (Hauptwerk) (C-f3)
Bordun 16 Fuss
Principal 8 Fuss
Hohlfloete 8 Fuss
Gedackt 8 Fuss
Viol d Gamba 8 Fuss
Octave 4 Fuss
Gemshorn 4 Fuss
Quinte 2 2/3 Fuss
Octave 2 Fuss
Cornett 3 fach
Mixtur 4 fach

II manuał (Oberwerk) (C-f3)
Quintatön 16 Fuss
Geig Principal 8 Fuss
Rohrfloete 8 Fuss
Salicional 8 Fuss
Vox celeste 8 Fuss
Octave 4 Fuss
Flaut amabili 4 Fuss
Flagiolet 2 Fuss

Pedał (C-d1)
Violonbass 16 Fuss
Subbass 16 Fuss
Octavbass 8 Fuss
Gedacktbass 8 Fuss
Octave 4 Fuss
Posaune 16 Fuss

Manual Coppel
Pedal Coppel
Sperrventil H[auptwerk], Sperrventil O[berwerk]
Evacuant, Calcanten Glocke
[manubrium o nieczytelnej treści]

2-Szczecin-Dąbie-organy źródło zdjęcia - parafiadabie.szczecin.pl 2-Szczecin-Dąbie-organy-1 2-Szczecin-Dąbie-organy-2

3. Szczecin, kościół św. Jana Ewangelisty. Organy firmy Blomberg i Syn w Warszawie (brak numeru opusowego), ok. 1886 r. Legenda miejska (z nadania konserwatora zabytków) głosi, że w kościele św. Jana Ewangelisty znajdują się „barokowe organy z II połowy XVIII wieku z Mazowsza”. W rzeczywistości organy pochodzą z okresu 1882-88 (z bliżej niepotwierdzonym sprecyzowaniem do 1886 roku) i niewiele wspólnego mają z barokiem. W okresie powojennym zostały przywiezione do Szczecina z Mazowsza (ani dat, ani lokacji pierwotnej ustalić się nie udało. W kontekście zniknięcia numeru opusowego – a Blombergowie starannie numerowali swoje instrumenty – mogą rodzić się zastrzeżenia co do prawnej procedury sprowadzenia organów do Szczecina), zapewne z niewielkiego wiejskiego kościoła. Wielkość sprowadzonych organów nijak się ma do ogromnego wnętrza szczecińskiego kościoła, zaś same organy są całkowicie obcym zjawiskiem na gruncie szczecińskich tradycji budownictwa organowego.

Stan instrumentu jest agonalny – poza zużyciem i zniszczeniem piszczałek, traktury, miechów, organy w znacznym stopniu zostały zaatakowane przez drewnojady. Żeby nagrać choćby parę najkrótszych utworów, musiałem naprawiać trakturę organów i stroić piszczałki – jednakże bardziej zaawansowane strojenie nie miało sensu w warunkach, gdy zarówno kanały powietrzne, jak i drewniane piszczałki, były wskutek działalności kołatek całkowicie dziurawe.

1 manuał, pedał, traktura mechaniczna, 6 głosów.

Manuał (C-c3)
Principal 8 pieds
Gedakt 8’* [Bourdon 8′?]
Voix celeste 8 pieds
Octave 4 pieds
Flût traversier 4 pieds
Oktawa 2’* [Doublette 2′?]

Pedał (C-c1)
(brak własnych głosów)
Acouplement [man./ped.]

* nieoryginalne tabliczki rejestrowe

3-Szczecin-Jan-Ewangelista-organy-1 3-Szczecin-Jan-Ewangelista-organy-2 3-Szczecin-Jan-Ewangelista-organy-3

4. Szczecin, kościół ewangelicko-augsburski św. Trójcy (dawniej św. Gertrudy). Organy firmy Schlag & Söhne, Schweidnitz, op. 1015, 1914 rok.

Firma Schlag & Söhne, działająca w latach 1831-1923, należała do czołówki niemieckiego budownictwa organowego i była jedną z najlepszych firm wschodnioniemieckich. Jej instrumenty mają niepowtarzalne, romantyczne brzmienie, definiujące pojęcie niemieckiego symfonizmu organowego. W pełni odnosi się to również do szczecińskiego instrumentu, wyposażonego w pięknie i głęboko brzmiące głosy fletowe, delikatne „smyczki” oraz szlachetną moc tutti.

Organów w kościele szczecińskim nie zaprojektowano i wybudowano specjalnie dla tego budynku – były one zbudowane dla kościoła ewangelickiego w Wałbrzychu-Sobięcinie w roku 1914, skąd zostały przywiezione do Szczecina w 1962. W latach 1997-99 remontowała je niemiecka firma Emil Hammer z Hemmingen. Obecnie jest to jeden z najlepszych instrumentów w Szczecinie, i z pewnością najlepiej funkcjonujące szczecińskie organy romantyczne. Pomimo tego, że znajdują się w „cudzym” wnętrzu, organy te doskonale współgrają z akustyką i kubaturą szczecińskiego kościoła.

Organy Schlaga w pierwotnym miejscu

Organy Schlaga w pierwotnym miejscu

Datowanie szczecińskich organów Schlaga jest kwestią ciekawą, ale i niepewną, zwłaszcza że w obiegu funkcjonują dwie daty: 1913 i 1917. Źródła, które mówią o roku 1913, nie uwzględniają odnotowanego faktu budowy organów op. 1000 w roku 1914, ani wykonania organów op. 1010 dla Stegny w tymże roku. Źródła zawierające datę 1917 nijak nie odnoszą się do faktu trwającej I wojny światowej, kiedy nie tylko budowa organów była utrudniona (o ile w ogóle możliwa), ale i miało miejsce powszechne rekwirowanie cynowych piszczałek z kościelnych organów. W świetle powyższego wydaje się, że najbardziej prawidłową datą budowy instrumentu szczecińskiego jest rok 1914.

2 manuały, pedał, traktura pneumatyczna, 17 głosów.

I manuał (C-g3)
Bordun 16′
Prinzipal 8′
Gambe 8′
Hohlflöte 8′
Octave 4′
Mixtur 3-4 f.

II manuał (C-g3) w żaluzji
Geigen-Prinzipal 8′
Vox coelestis 8′
Portunal 8′
Lieblich Gedeckt 8′
Aeoline 8′
Flöte 4′
Viola 4′
Gemshorn Quinte 2 2/3 u. 2′

Pedał (C-f1)
Violon 16′
Subbass 16′
Violoncello 8′

Manual-Koppel
Pedal-Koppel I
Pedal-Koppel II
Super-Oct. Koppel II an I
Super-Oct.-Koppel II an II
Sub-Octavkopp. II an II*

Przyciski dodatkowe: Piano, Mezzoforte, Forte, Tutti

*przy użytym jednocześnie Manual-Koppel działa również jako Sub II-I

4-Szczecin-św.Trójcy-organy-1 4-Szczecin-św.Trójcy-organy-2 4-Szczecin-św.Trójcy-organy-3

5. Szczecin, bazylika św. Jana Chrzciciela. Organy W. Kaczmarek, Wronki, op. 46, 1963 rok.

Po zniszczeniach wojennych, które dotknęły pierwszy od czasów Reformacji kościół katolicki Szczecina, a w czasie których zniszczono organy Barnima Grüneberga, świątynię stosunkowo szybko odbudowano, a w latach 1960-tych rozpoczęto wyposażanie wnętrza. Wtedy też we wronieckiej firmie Władysława Kaczmarka (działającej po wojnie do lat 1960-tych) zamówiono organy. Instrument – według opisów zachowanych do dzisiaj – w znacznym stopniu zawiera piszczałki wzięte z organów „pozyskanych” (a raczej rozszabrowanych) z Lubina. Brzmienie organów – ciepłe, romantyczne, bogate – zdaje się tę tezę potwierdzać. Obecnie organy są w kiepskiej kondycji technicznej (nie działa np. połączenie manuałów). Jednak, w kontekście tego, iż był to jeden z pierwszych polskich instrumentów zbudowanych dla Szczecina, oraz w związku z istniejącymi planami zastąpienia tych organów nowszym instrumentem, który wcześniej znajdował się w dawnym kościele zamkowym św. Ottona („Sala Bogusława”), nadszedł chyba ostatni moment na utrwalenie brzmienia tego nieprzeciętnego instrumentu.

2 manuały, pedał, traktura pneumatyczna, 25 głosów.

I manuał (C-g3)
Bordun 16′
Pryncypał 8′
Salicet 8′
Flet 8′
Nocny-Róg 4′
Oktawa 4′
Nasard 2 2/3′
Superokt. 2′
Mikstura 3-4 ch.
Trąbka 8′

II manuał (C-g3) w żaluzji
Pryn.-Flet 8′
Gamba 8′
Vox-coel. 8′
Gedackt 8′
Klar. lab. 8′
Flet-otw. 4′
Blokflet 4′
Waldflet 2′
Terz 1 3/5′
Scharff 4ch*

Pedał (C-f1)
Wiolonbas 16′
Subbas 16′
Pryncypał 2’*
Cello 8′
Choralbas 4′

Manuał II-I
I.M.-Pedał
II.M.-Pedał
Superokt. II
Superokt. II-I
Subokt. II-I
Tremolo

Wolna kombinacja
Crescendo
Przyciski dodatkowe:
Automat pedałowy, M-Forte, Piano, Forte, Tutti, włącznik rejestrów, włącznik crescendo, wyłącznik języków

* Głosy nieoryginalne, zmienione w późniejszym okresie

5-Szczecin-Jan-Chrzciciel-organy-1 5-Szczecin-Jan-Chrzciciel-organy-2

6. Szczecin, sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa (dawniej kościół garnizonowy). Organy firmy Kamińscy, Warszawa (1966), rozbudowa organów B. Grüneberga (1930).

Organy w nowozbudowanym kościele garnizonowym postawiła w roku 1930 firma Grüneberg jako swój opus 754. Był to stosunkowo niewielki, 2-manuałowy instrument o pneumatycznej trakturze i 22 głosach, utrzymany w konwencji Orgelbewegung. Z pożogi wojennej zarówno kościół, jak i organy wyszły obronną ręką, jednak stopniowo, kiedy dobrze zachowany kościół coraz bardziej aspirował do prowadzenia działalności koncertowej, niewielkich przedwojennych organów przestało wystarczać. W roku 1966 ich rozbudową zajęła się warszawska firma Kamińskich, która, jak się uważa, zbudowała faktycznie nowe organy z wykorzystaniem niektórych oryginalnych głosów. Organy też zostały wyniesione do przodu, dzięki czemu ich wnętrze stało się bardziej pojemne i mogło w sobie zmieścić dodatkowe piszczałki i wiatrownice. Oprócz 11 (lub 13, a może nawet 15) głosów, ze starych organów wykorzystano również część wiatrownic i jeden miech.

Trudno mi stwierdzić, na ile nowa koncepcja organów Kamińskiego okazała się być lepsza od oryginalnej Grüneberga. W układzie końcowym – zarówno w dyspozycji, jak i w samym brzmieniu – organy posiadają liczne braki, jak choćby brak głębokiej podstawy basu w pedale lub brak subtelniejszych głosów w manuale ekspresyjnym (a wyrzucenie przez Kamińskiego Fletu 4′ w ogóle jest karygodnym zaniedbaniem, które nieustannie mści się na grającym).

Niestety, nie wiemy nic na temat oryginalnych połączeń Grüneberga. Wydaje się, że skromny instrument (z okresu kryzysu ekonomicznego), umieszczony w przestrzennym wnętrzu kościoła, powinien był posiadać rozbudowane połączenia oktawowe maskujące braki w głosach. Kamiński, dobudowując zgodnie z modą epoki głosy wysokostopowe, jednocześnie zlikwidował wszystkie połączenia oktawowe, co zubożyło brzmienie i tak ostatecznie niezbyt wielkiego instrumentu.

Po przeprowadzonej rozbudowie organy Grüneberga-Kamińskiego na długie lata stały się głównym instrumentem koncertowym Szczecina, niejako rywalizując z bliźniaczymi organami, zbudowanymi przez Kamińskich w późniejszym okresie dla Sali Bogusława na Zamku Szczecińskim (instrument jest obecnie zdemontowany). Kontuar od pierwotnych organów Grüneberga trafił do Warszawy, do kościoła o. paulinów, gdzie został zainstalowany w rozbudowywanych organach.

Aktualnie grze organów towarzyszą liczne mankamenty i usterki związane z działaniem elektro-pneumatycznej traktury oraz rozstrojeniem piszczałek labialnych. Owe dolegliwości sygnalizują konieczność generalnego przeglądu instrumentu.

3 manuały, pedał, traktura elektro-pneumatyczna, 37 głosów (w tym 11 lub 13 starych).

Manuał I – pozytyw (C-a3)
Flet kryty 8′
Kwintadena 8′
Flet 4′
Sesquialt. 2 2/3′ + 1 3/5′
Pryncypał 2′
Gemsnasat 1 1/3′
Scharf 3-5 ch.
Krumchorn 8′
Tremolo

Manuał II – główny (C-a3) – zachowano 5 (6?) z 8 głosów
Kwintadena 16’* (przerobiony Bordun 16′)
Pryncypał 8′ (wymieniony?)
Flet otw. 8’*
Flet szum. 5 1/3′ + 4′
Oktawa 4’*
Rurflet 4’*
Flet leśny 2′
(Oktave 2′)
Mixtura 4-5 ch. (wymieniono na nową)
Kwarta 1 1/3′ + 1′
Trompet 8’*
Clairon 4′

Manuał III – ekspresyjny, w żaluzji (C-a3) – zachowano 3 lub 4 (5?) z 8 głosów
Rurflet 8′
Salicet 8′
(Aeoline 8′)
(Vox Coelestis 8′)
Pryncypał 4′ (wymieniono na nowy?)
(Flöte 4′)
Nasat 2 2/3′ (*)
Róg nocny 2’*
Tercjan 1 3/5′ + 1 1/3′
Blokflet 1′
Scharfmixt. 4-5 ch.
Cymbel 3 ch.*
Schalmoboe 8’*
Tremolo

Pedał (C-f1) – zachowano 3 lub 4 z 6 głosów
Pryncypał 16′
Subbas 16’*
Oktawa 8’*
Gemshorn 8′(*)
Chorał 4′ + 2′ (oryg. Choralbass 4′)
Zink 4 ch.
(Mixtur)
Puzon 16’*
Trompet 8′

Połączenia: I-II, III-II, III-I, II-I, I-Ped., II-Ped., III-Ped.
4 wolne kombinacje
Crescendo
Wyłączenie poszczególnych języków
Przyciski dodatkowe:
Pleno, Tutti, automat pedałowy, wyłącznik języków, włącznik crescendo

* Głosy zachowane ze starych organów Grüneberga
(*) Głosy być może zachowane ze starych organów. Ich nazwy i umieszczenie w pierwotnej dyspozycji sugeruje, iż również one pozostały niewymienione.
Przekreślono głosy oryginalne usunięte podczas przebudowy.
Kwestia oryginalności pryncypałów II i III manuału pozostaje otwarta.

6-Szczecin-Sanktuarium-NSPJ-organy-1 6-Szczecin-Sanktuarium-NSPJ-organy-2

7. Szczecin, kościół garnizonowy św. Wojciecha (pierwotnie kościół Bugenhagena). Organy firmy B. Berndt, Wałcz, 1966 rok.

Pomimo najlepszych chęci, nie udało mi się odnaleźć ani historii działania firmy B. Berndta, ani nawet imienia organmistrza. Wydaje się, że „zakład budowy organów” mógł istnieć na bazie przedwojennej filii firmy W. Sauer w Wałczu, a sam Berndt mógł być dawnym pracownikiem Sauera. Są to jednak tylko moje spekulacje. Firma jest znana z prac remontowych prowadzonych przy organach katedry w Kamieniu Pomorskim, zaś najpóźniejszym jej ustalonym przeze mnie dziełem były zbudowane organy w poznańskim kościele franciszkanów (1981).

Organy Berndta w kościele garnizonowym były – obok organów w bazylice św. Jana Chrzciciela i przebudowywanych organów w Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa – jednym z trzech pierwszych polskich instrumentów, które powstały w Szczecinie. Jeszcze leżała w gruzach katedra szczecińska, a już w trzech położonych tuż obok siebie trójmiejskich kościołach rozpoczynała się nowa era polskiego budownictwa organowego w tym mieście. Pierwsze polskie instrumenty dzielą od najstarszych zachowanych w Szczecinie organów niemieckich niemal dokładnie 100 lat.

Organy Berndta, będąc niestety wzorem typowych bieda-organów, nigdy nie były pomyślane jako instrument koncertowy – zarówno od strony brzmieniowej, jak i technicznej. Nie ma też pewności, czy do ich budowy niewielki przecież warsztat nie użył piszczałek pozyskanych z innych, najczęściej poniemieckich instrumentów. Niemniej dźwięki, które można z tych organów wydobyć, są inne, niż te z pozostałych instrumentów – a więc i tak skromne organy mogą zaskakiwać indywidualnością. A stosunkowo niedawna rozbudowa organów o pierwszy – i jedyny – głos językowy całkowicie odmieniła horyzont brzmieniowy niewielkiego instrumentu, dodając mu niepowtarzalną barwę, której nie omieszkałem wykorzystać w nagraniu.

2 manuały, pedał, traktura pneumatyczna, 17 głosów.

I manuał (C-f3)
Burdon 16′
Pryncypał 8′
Flet 8′
Gamba 8′
Oktawa 4′
Gemshorn 4′
Nachthorn 2′
Mixtura 3 ch.
Trąba 8’*

II manuał (C-f3)
Prync. skrz. 8′
Quintadena 8′
Gedact 8′
Aeolina 8′
Flet 4′
Prestant 4′

Pedał (C-d1)
Subbas 16′
Octavbas 8′

Man. I – Ped.
Man. II – Ped.
Man. II-I
Suboctav II-I
Sup. octav II
Tremolo

Wolna kombinacja
Crescendo
Przyciski dodatkowe: Mezzoforte, Tutti

*Głos dobudowany później

7-Szczecin-św.Wojciecha-organy-1 7-Szczecin-św.Wojciecha-organy-2

8. Szczecin-Turzyn, kościół jezuitów św. Andrzeja Boboli (dawniej Nikolai-Johannis-Kirche). Organy firmy B. Grüneberg, op. 779, 1934 rok.

Zarówno kościół, jak i organy, zbudowane zostały w dobie największego europejskiego kryzysu ekonomicznego (1929-35). Siłą rzeczy organy tego kościoła, choć i utrzymane w nowej wówczas konwencji Orgelbewegung, nie mogły być rozbudowanym instrumentem koncertowym, ale mimo to, na tle innych szczecińskich organów epoki kryzysu (przynajmniej tych, które się zachowały do dzisiaj) przedstawiają się korzystnie i całkiem nie ubogo. Jednak lata zaniedbań sprawiły swoje: organy pilnie potrzebują remontu. Zarówno sam budynek kościoła, jak i organy wewnątrz niego, są dziełami modernistycznymi. W przypadku organów objawiło się to, zresztą nie tylko tutaj, rezygnacją z tradycyjnego prospektu – nawet w postaci choćby parawanu z piszczałek. Piszczałki, które zazwyczaj umieszczone są we wnętrzu organów i nie są widoczne z zewnątrz, ustawione są na chórze niczym niezabezpieczone, a dostęp do nich jest niemal na wyciągnięcie ręki. Niewątpliwie, takie rozwiązanie przyczynia się do gorszego stanu technicznego organów, niż w przypadku wyposażenia ich w obudowę.

W przypadku przeprowadzenia ewentualnego remontu miasto zyskałoby jeszcze jeden przyzwoity instrument koncertowy o walorach historycznych.

Ciekawostką jest spolszczenie nazw rejestrów, które uniemożliwiają dokładne odtworzenie nazw oryginalnych. Jest to możliwe jedynie w przypadku niektórych głosów – wszystkich pedałowych oraz językowych (w programatorze automatu pedałowego oraz w wyłącznikach pojedynczych głosów językowych zachowały się oryginalne niemieckie nazwy).

2 manuały, pedał, traktura pneumatyczna, 30 głosów.

I manuał (C-g3)
Pryncypał 8′
Flet Dolce 8′
Kwintaton 8′
Oktawa 4′
Flet harmon. 4′
Kwinta szumiąca 2 ch
Mixtura 4ch.
Trompet 8′ [Trompete]

II manuał (C-g3) w żaluzji
Bourdon 16′
Holflet 8′
Gemshorn 8′
Salicet 8′
Vox coelestis 8′
Pryncypał 4′
Blockflet 2′
Nasard 2 2/3′
Pikolo 2′
Tercja 1 3/5′
Sifflet 1′
Acuta 4′ (powinno być: 4-chórowa)
Krummhorn 8′ [Krummhorn]

Pedał (C-f1)
Kontrabas 16′ [Untersatz]
Subbas 16′ [Subbass]
Echobas 16′ [Echobass]
Oktawbas 8′ [Octavbass]
Kwintaton 8′ [Quintadena]
Nasard 5 2/3′ [Nasard]
Choralbas 4′ [Choralbass]
Mixturbas 4ch. [Rauschpfeife]
Puzon 16′ [Posaune]

M. I – M. II
M. I – P. [Pedalcoppel I]
M. II – P. [Pedalcoppel II]
Super M. II – M. I
Sub M. II – M. I
Tremolo
Crescendo
Wolna kombinacja
Przyciski dodatkowe: Mezzoforte, Tutti, Kombinacja, wyłącznik crescendo, włącznik registrów, włącznik automatu pedałowego.
Wyłącznik pojedynczych głosów językowych
Programator automatu pedałowego
Nożne włączniki (połączenia pedałowe i manuałowe normalne, wyłącznik wałka, Tutti)

8-Szczecin-Jezuici-organy-1 8-Szczecin-Jezuici-organy-2

9. Szczecin-Pogodno, stary kościół parafii św. Krzyża (przed wojną – ewangelicki Wartburgkirche). Organy firmy B. Grüneberg, op. 763, 1930 rok.

Na chwilę obecną nie ma pewności, czy organy zostały zbudowane specjalnie dla kościoła w szczecińskim Pogodnie. W katalogu Grüneberga instrument o tym numerze (763) powstał dla „Sabes/Pomm.”, co wskazuje na miejscowość Zaborsko w gminie Warnice, gdzie do dziś stoi zachowany kościół.

W trakcie nagrania w Pogodnie ten skromny instrument znajdował się w stadium remontu. Z jednej strony brakowało części piszczałek, z drugiej zaś – brzmienie tych organów korzystnie się wyróżniało na tle tych instrumentów, które nigdy żadnego remontu nie przeszły.

2 manuały, pedał, traktura pneumatyczna, 8 głosów.

I manuał (C-f3)
Bourdon 16’
Prinzipal 8’
Oktave 4’
Flauto harmonie 4’

II manuał (C-f3)
Aeolin 8’
Gedeckt 8’
Flauto Dolce 4’

Pedał (C-d1)
Subbass 16′

II-I
I-P
II-P
Super I
Super II
Super II-I
Sub. II
Crescendo (dla całych organów?)
Przyciski dodatkowe: [piano, Tutti?]

9-Szczecin-Pogodno-organy-1 9-Szczecin-Pogodno-organy-2

10. Szczecin, kościół św. Rodziny (dawniej Kreuzkirche). Organy firmy B. Grüneberg op. 765, z roku 1930, przerobione i powiększone przez firmę Bronisława Cepki (z Popowa koło Wronek) w roku 1978.

Podstawowym założeniem było wybudowanie organów niemających prospektu w kościele wzniesionym w stylu modernistycznym, w którym prospektu organowego być może wcale nie przewidziano. Wskutek tego organów wepchnięto tuż przed okno witrażowe bez osłony od strony kościoła – system 11 stromych arkad nijak nie spełnia funkcji prospektu organowego ani choćby tzw. parawanu piszczałkowego, przez co organy bardzo szybko się rozstrajają.

Jak na rok 1930, organy Grüneberga aktywnie i konsekwentnie wcielały założenia Orgelbewegung. Układ ich dyspozycji został zapożyczony jako typowy wzór do naśladowania i był powielany m.in. przez polskich organmistrzów aż do końca lat 1980-ych.

W roku 1978 odbył się szereg modyfikacji w konstrukcji i dyspozycji organów. Wymieniono trakturę z pneumatycznej na elektropneumatyczną; zainstalowano nowy kontuar z polską pisownią głosów. Być może też rejestry III manuału wyniesiono do skrzyni ekspresyjnej umieszczonej na ścianie chóru, lecz jest to informacja wymagająca weryfikacji. Z pewnością rejestry III manuału istniały już na początku funkcjonowania organów. Organy, posiadając 42 głosy w roku 1930, po ich rozbudowie przez Bronisława Cepkę mają obecnie głosów 44, przy czym są to dodatki głosów do II, III manuału i do pedału, a nie dodanie całej nowej sekcji III manuału. Rzecz jasna, Cepka poczynił też kilka zmian istniejących już głosów, lecz jako że chodziło o instrument utrzymany w koncepcji Orgelbewegung, nie musiał zasadniczo zmieniać ich idiomu brzmieniowego. Nieliczne zmiany, wprowadzone przez Cepkę, skutkowały nawet większą romantyzacją brzmienia, niż zakładał pierwotny plan Grüneberga – co w polskich realiach było swoistym ewenementem.

Wydaje się, że remont organów przeprowadzony przez Cepkę miał doprowadzić do posiadania przez Szczecin jeszcze jednego większego instrumentu koncertowego. Jednak błąd, popełniony przez Grüneberga jeszcze na etapie planowania pierwotnej lokacji organów skutecznie uniemożliwił jakiekolwiek ambitniejsze wykorzystywanie danego instrumentu – i „konkurencja” dla organów Sanktuarium NSPJ, przerobionych przez Kamińskich, nigdy nie powstała. Organy u św. Rodziny nigdy nie zaistniały jako instrument koncertowy.

Ponadto ten jeden z większych szczecińskich instrumentów jest obecnie katastrofalnie rozstrojony. Wybierając dla niego repertuar, z trudnością dobrałem cokolwiek, co brzmi choćby minimalnie przyzwoicie.

Oto porównanie dwóch dyspozycji tego samego instrumentu – z roku 1930 i 1978 (aktualna). Nowe głosy wprowadzone przez Cepkę zostały pogrubione:

I manuał

Prinzipal 16’ / Pryncypał 16′
Octave 8’ / Oktawa 8′
Gamba 8’ / Gamba 8′
Quintflöte 8’ / Flet poprzeczny 8′
Dulcianflöte 8’ / Dulcjan 8′
Octave 4’ / Oktawa 4′
Rohrflöte 4’ / Flet rurkowy 4′
Flachflöte 2’ / Flet płaski 2′
Rauschquinte 2 fach / Kwinta szumiąca 2 2/3′
Mixtur 4-6 fach / Mixtura 4-6 ch.
Trompete 8’ / Trąbka 8′

II Manuał

—– / Kwintaton 16′
Prinzipalflöte 8’ / Pryncypał fletowy 8′
Spitzflöte 8’ / Flet koniczny 8′
Quintadena 8’ / Salicjonał 8′
Octave 4’ / Oktawa 4′
Nachthorn 4’ / Róg nocny 4′
Rohrquinte 2 2/3’ / Kwintaton 4′
Waldflöte 2’ / Flet leśny 2′
Terz 1 3/5’ / Tercja 1 3/5′
Schaff 3-5 fach / Szarf 3-5 ch.
Schalmei 8’ / Szalmey 8′

III manuał (w żaluzji)

Holzprinzipal 8’ / Pryncypał drewniany 8′
Lieblich Gedackt 8’ / Flet łagodny 8′
Spitzgedackt 8’ / Kwintaton 8′ (przeniesiony z II man.?)
—– / Aeolina 8′
—– / Flet koniczny 4′
Praestant 4’ / Prestant 4′
Nassat 2 2/3’ / Nasat 2 2/3′
Octave 2’ / —–
Blockflöte 2’ / Blockflet 2′
Sifflöte 1’ / Sifflet 1′
Zimbel 3 fach / Cymbel 3 ch.
Dulzian 16’ / Dulcjan 16′
Krummhorn 8’ / Krzywy róg 8′

Pedał

Untersatz 16’ / Pryncypałbas 16′
Subbass 16’ / Subbas 16′
Quintbass 10 2/3’ / Kwintbas 10 2/3′
Octavbass 8’ / Oktawbas 8′
Bordun 8’ / —–
Octave 4’ / Róg nocny 4′
Choralbass 4’ / Chorałbas 4′
Nachthorn 4’ (2′?) / Rożek 2′
Hintersatz 5-6 fach / Mixtura 5-6 ch.
—– / Szalmey 8′ (transm. z II man.)
—– / Trąbka 8′
Posaune 16’ / Puzon 16′

Połączenia:
II-I
III-I
III-II
I-P
II-P
III-P
(te same połączenia były zarówno w instrumencie Grüneberga, jak i po jego przebudowie przez Cepkę).
Crescendo (wałek), żaluzja III manuału.
4 wolne kombinacje, tremolo dla I i dla III manuału. Osobne wyłączniki głosów językowych.
Tutti, Pleno, Włącznik języków, Crescendo, dodawanie rejestrów do Crescendo.

10-Szczecin-św.Rodziny-organy źródło zdjęcia - wikipedia.pl

11. Police, Kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP (dawniej ewangelicki kościół Marienkirche). Organy firmy „Zakład budowy organów, Józef Mollin, Odry pow. Chojnice”, 1981 rok.

Instrument jest obecnie całkowicie zaniedbany, większość głosów labialnych jest rozstrojona. Z trudem udało się dobrać choćby kilka drobnych utworów, które zaprezentowałyby resztki walorów brzmieniowych tego jednego z pierwszych polskich instrumentów o trakturze mechanicznej. Nie może też nie dziwić układ głosów pedałowych – istotnie, mamy Fagot 4’, ale nie mamy żadnej językowej szesnastki. Tak niefortunne zaplanowanie wyklucza przecież możliwość interpretacji całego szeregu utworów muzyki organowej.

2 manuały, pedał, traktura mechaniczna, 25 głosów.

Pedał (C-f1)
Subbas 16’
Oktawbas 8’
Flet bas 8’
Chorałbas 4’
Mixtura 5 ch
Fagot 4’

I manuał (C-a3)
Bordun 16’
Pryncypał 8’
Gamba 8’
Oktawa 4’
Flet 4’
Kwinta 2 2/3’
Flet leśny 2’
Tercja 1 3/5’
Mixtura 3-5 ch
Trąba 8’

II manuał (C-a3)
Gedackt 8’
Aeolina 8’
Flet rurko[wy] 4’
Blok-flet 2’
Oktawa 2’
Kwinta 1 1/3’
Picollo 1’
Scharf 3 ch
Krumhorn 8’
Tremolo

Połączenia nożne: II-I, II-P, I-P

11-Police-kościół-NMP-organy-1 11-Police-kościół-NMP-organy-2

12. Police, Kościół św. Kazimierza Królewicza. Organy szwajcarskiej firmy Metzler & Co. Orgelbau, Dietikon – Zürich, op. 131, 1943 rok. W Policach instrument znalazł się pod koniec stycznia 2011 roku, przywieziony z Biel / Bienne.

Jest to drugi największy instrument w Archidiecezji Szczecińskiej, lecz ujawnia on szereg mankamentów, które odejmują mu znaczenia jako instrumentu koncertowego. Po pierwsze, jest to instrument całkowicie cudzy miejscowym tradycjom organowym. Po drugie, jego przenosiny i instalacja w Policach była daleka od idealnej, przez co bardzo czuć, że jest on instrumentem obcym i niedostosowanym. Wreszcie – jest to instrument typowo szwajcarski, choć i duży, lecz intonowany z myślą o innych szwajcarskich organach tego czasu, o średnim wolumenie i stosunkowo małej mocy.

3 manuały, pedał, traktura elektro-pneumatyczna, 52 głosy.

Pedał (C-f1)
Principalbass 16’
Subbass 16’
Gedacktbass 16’ (transm.)
Principal 8’
Spillflöte 8’
Gedackt 8’ (transm.)
Octav 4’
Gedackt 4’ (transm.)
Mixtur 2 2/3’
Mixtur 2’
Bombarde 16’
Zinke 8’
Clairon 4’
Kornett 2’

I manuał (C-g3)
II-I
III-I
III-II
Rohrflöte 16
Principal 8’
Hohlflöte 8’
Gemshorn 8’
Octav 4’
Nachthorn 4’
Quinte 2 2/3’
Octav 2’
Nachthorn 2’
Mixtur major 2’
Mixtur minor 1’
Cornet 5 fach 8’
Trompete 16’
Trompete 8’

II manuał (C-g3)
I-P
II-P
III-P
Suavial 8’
Gedackt 8’
Principal 4’
Ged. Flöte 4’
Nasat 2 2/3’
Flageolet 2’
Larigot 1 1/3’
Terz 1 3/5’
Octav 1’
Mixtur 1’
Krummhorn 8’

III manuał (C-g3)
Gedackt 16’
Principal 8’
Rohrflöte 8’
Salicional 8’
Octav 4’
Hohlflöte 4’
Quinte 2 2/3’
Terz 1 3/5’
Waldflöte 2’
Super-Octav 2’
Scharf 1 1/3’
Zimbel ½’
Fagott 16’
Oboe 8’
Trompette harm. 8’
Clairon 4’

3 wolne kombinacje
Alle Mixturen ab
Alle Zungen ab
Wyłączniki pojedynczych języków
Crescendo
Żaluzja man. III
Tremolo III
Wyłącznik 16’ w manuałach
mF, Tutti
Szereg włączników nożnych (kopulacje, kombinacje, wyłączniki języków poszczególnych manuałów, wyłączenie mikstur poszczególnych manuałów, wyłącznik kopulacji z crescenda etc.)

12-Police-św.Kazimierza-organy-1 12-Police-św.Kazimierza-organy-2

13. Szczecin, Bazylika archikatedralna św. Jakuba w Szczecinie – organy małe

Organy firmy Kamińscy, Warszawa, 1983 rok.

Małe organy Kamińskich Katedra Szczecińska otrzymała niedługo po ukończeniu pierwszego etapu prac renowacyjnych. Organy wstawiono do jednej z kaplic bocznych w pobliżu ołtarza głównego. Organy te były małe i nigdy nie pretendowały na bycie docelowym instrumentem katedralnym. Dodatkowo, z momentem rozpoczęcia budowy organów głównych, praktycznie przestały być używane i popadły w całkowite zapomnienie. Istniał wprawdzie projekt podłączenia ich do nowych organów głównych (bez pedałowego Subbasu), ale nie doczekał się realizacji. Dlatego najwyższy czas, by utrwalić ich brzmienie, bardzo ważne dla historii Szczecina.

Kamińscy zastosowali rzecz dla nich niezwykłą – horyzontalny Regał typu hiszpańskiego, skierowany bezpośrednio w stronę słuchaczy. Jednak należy przyznać, że efekt tak zbudowanego głosu nie spełnia swych założeń (poza tym, że Regał zachował się obecnie w stanie niekompletnym, co uniemożliwiło jego wykorzystanie w nagraniu, efekt brzmieniowy jest daleki od oczekiwania).

2 manuały, pedał, traktura mechaniczna, 9 głosów.

I manuał (C-g3)
Rurflet 8’
Pryncypał 4’
Flet leśny 2’
Szarf 3x

II manuał (C-g3)
Flet kryty 8’
Róg kozi 4’
Pryncypał 2’
Regał 8’

Pedał (C-f1)
Subbas 16’

Nożne połączenia: II-I, I-P, II-P

13-Szczecin-Katedra-małe-organy-1 13-Szczecin-Katedra-małe-organy-2

14. Szczecin, Bazylika archikatedralna św. Jakuba w Szczecinie – organy wielkie

Organy firmy D. Zych (Wołomin), 2008-09 rok.

Obecnie są to największe organy w Szczecinie i w całej Archidiecezji Szczecińskiej. Pomimo ambitnych założeń konstrukcyjnych, ani nie zostały nigdy w pełni ukończone (brakuje m.in. podłączenia bocznych organów, dzwonów rurowych, rozbudowy chóru organowego w celu umożliwienia strojenia trąbek hiszpańskich itp.), ani nie mogą też niezawodnie służyć każdym ze swoich rejestrów (zwracają na siebie braki intonacyjne głosów III manuału, skrzypiąca żaluzja III m., wadliwa praca magnesów rejestrowych, przebijanie nieznanego pochodzenia dźwięków spowodowane być może nieszczelną klapą – listę można by było kontynuować).

Jednakże chciałbym stanąć w opozycji do krytykantów, według których zbudowano instrument nieodpowiadający „słynnym organom Schnitgera”, uświęconym przez grającego na nich Carla Loewego. Otóż pierwotne 46-głosowe organy Schnitgera (1698-1700), jeszcze zanim zasiadł przy nich Loewe, były przebudowywane 4 razy, a w okresie pracy C. Loewego – kolejne 3. Już po odejściu Loewego powstały w zasadzie nowe organy Grüneberga op. 118 (1868-70), w głosach których trudno dostrzec jakiekolwiek pozostałości głosów organów Schnitgera. Wreszcie, te 59-głosowe organy zostały powiększone o kolejne 10 głosów w roku 1902, a w roku 1935 całkowicie przebudowane w stylu Orgelbewegung – raczej już nie przez Grüneberga, jako że o autorach ostatnich przed wojną prac dziś nic nie wiadomo.

Tak więc wszystkie żale emitowane z powodu „utraconych podczas wojny organów Schnitgera” są absolutnie nieuzasadnione.

Jedno jest pewne: jakikolwiek organmistrz, wchodząc do tak dziewiczo czystej wnęki, ma pełne prawo realizacji nie jakichś bliżej niesprecyzowanych koncepcji, lecz własnej myśli artystycznej – pod warunkiem, że zrobi to w sposób doskonały i maksymalnie przekonujący.

14-Szczecin-Katedra-wielkie-organy-1 14-Szczecin-Katedra-wielkie-organy-2 14-Szczecin-Katedra-wielkie-organy źródło-zdjęcia-ZYCH,COM

4 manuały, pedał, traktura mechaniczna, 65 głosów.

Manuał I (C-c4)
Principal 16′
Principal 8′
Gemshorn 8′
Flute harm. 8′
Copula 8′
Nasard 5 1/3′
Octave 4′
Spitzflote 4′
Quinte 2 2/3′
Superoctave 2′
Kornett 5 fach
Mixtur major 5 fach
Mixtur minor 4 fach
Trompete 16′
Trompete 8′
II-I, III-I, IV-I

Manuał II (C-c4)
Quintaton 16′
Principal 8′
Salicional 8′
Rohrflote 8′
Prestant 4′
Rohrflote 4′
Octave 2′
Waldflote 2′
Quinte 1 1/3′
Siflote 1′
Sesquialter 2 fach
Scharf 3 fach
Dulcian 16′
Cromorne 8′
III-II, IV-II

Manuał III (C-c4)
Bourdon 16′
Montre 8′
Gambe 8′
Flute travers. 8′
Voix celeste 8′
Bourdon 8′
Octave 4′
Viole 4′
Flute octaviante 4′
Cor de nuit 4′
Nasard 2 2/3′
Doublette 2′
Tierce 1 3/5′
Fourniture 4 fach
Basson 16′
Trompette harm. 8′
Hautbois 8′
Voix humaine 8′
Clairon 4′
[Dzwony rurowe] – brak
IV-III

Manuał IV (C-c4)
Trompeta magna 16′
Trompeta real 8′
Trompeta alta 4′
[Podłączenie 8 głosów organów małych] – brak

Pedał (C-g1)
Subkontrabass 32′
Principal 16′
Violonbass 16′
Subbas 16′
Quintbass 10 2/3′
Octavbass 8′
Cello 8′
Fletbass 8′
Choralbass 4′
Mixtur 4 fach
Kontraposaune 32′
Bombarde 16′
Trompete 8′
Clairon 4′
I-P, II-P, III-P, IV-P

Setzer-kombinacje
Żaluzja dla III manuału
Crescendo
Tremolo dla II i III manuału

Szczecin-panorama-katedry-Rostislaw-Wygranienko