Strój równomiernie rosyjski

Kiedy zastanawiamy się, dlaczego w Rosji panuje swoja własna, odmienna wizja i wersja historii, myślimy, że stoją za tym jakieś manipulacje władzy nad świadomością narodu, jakieś niezdarne próby wybielenia grzechów itp.

Jednak to, z czym się zetknąłem dzisiaj, pokazuje, że ahistoryczność – to w ogóle rosyjska cecha. Brak wiedzy jest totalny, gdyż dotyczy nie tylko historii ścisłej, a nawet historii w zakresie muzyki, instrumentów, temperacji – i to wśród teoretyków muzyki; osób, piszących podręczniki! Takich bredni nie da się przeczytać nigdzie poza Rosją, co więcej, drukuje się to dzisiaj, w poważnym wydawnictwie muzycznym… Nikt nie łapie się za głowę, nie alarmuje, nie pisze sprostowań, nie polemizuje… Czyżby nikt nie widział w tym nic niestosownego?

A chodzi o ustęp historyczny w podręczniku „Strojenie fortepianu” autorstwa L. Kuroczkina i N. Burdinej, wydanym w wydawnictwie „Kompozytor” w Petersburgu, w roku 1999.

Jak wiadomo, temperacja równomierna znalazła swoje zastosowanie w muzyce pod koniec XVIII wieku. Zatem, teoretyzując na temat równomiernej temperacji, nie da się pominąć kwestię tego, jak i w jaki sposób temperacja ta była wprowadzana.

Jednak co innego – tępo majstrować kluczem przy kołkach pianina, a zupełnie co innego – znać się na historii, na strojach historycznych, na jakichś tam klawesynach i organach… Pisanie o tym w podręczniku dla wszystkich – to przykra konieczność, gdyż wszystkim wiadomo, że Wielki Bach śnił i marzył o Steinwayu… On najchętniej sam osobiście by wsunął te wszystkie nierównomierne temperacje, klawesyny, klawikordy i inne „badziewia” sobie w duszę, a własną muzykę organową grałby w transkrypcjach fortepianowych Kabalevskiego, gdyby tylko miał do pomocy tak wspaniałych teoretyków komunizmu muzycznego, jak ci rodem z ZSRR, WNP, ZBiR i krajów demokracji ludowej.

A więc czytamy. W nawiasach kwadratowych ujmuję albo skróty, albo skrócony przekaz tego, co opisują autorzy, tak by nie zamącić jasności przekazu, albo – bez wytłuszczenia – mój własny komentarz.

„Przez dłuższy czas w Europie istniał 7-stopniowy strój pitagorejski [f-c-g-d-a-e-h], tworzony poprzez odkładanie [czystych] kwint od centralnego C do góry i do dołu. Z rozwojem wielogłosowości zaczęto dodawać dodatkowe kwinty, aż osiągnięto 12-stopniowy strój pitagorejski”.

Ciekawe, jak autorzy sobie wyobrażają uzależnienie rozwoju wielogłosowości (inaczej polifonii) od odkładanych kwint. Czy wielogłosowość zależy od krzyżyków i bemoli? Ale to tak, czepiam się. Najlepsze przed nami.

„Ale strój pitagorejski miał istotną wadę: ostatnia, 12-ta kwinta [zamykająca] nie odpowiadała wysokością pierwotnemu dźwiękowi [inaczej mówiąc, dźwięk His nie odpowiadał dźwiękowi C. Święta prawda.], a więc strój nie był zamknięty. Ta różnica [pomiędzy His a C] nazywała się „komatem pitagorejskim”. Poprzez obecność komatu strój pitagorejski nie można było stosować do modulacji enharmonicznych”.

Gdzie Rzym, a gdzie Krym? O jakich modulacjach enharmonicznych mowa w kontekście stroju pitagorejskiego, który przestał być stosowany w XV wieku? Otóż główna wada stroju pitagorejskiego polegała na tym, że czysto strojone kwinty dawały nam zbyt szerokie, zbyt brzydko brzmiące tercje wielkie, co uniemożliwiało np. uzyskanie trójdźwięków – podstawy późniejszej muzyki klasycznej! Stąd w bardzo dawnych, archaicznych utworach często mamy do czynienia z kwarto-kwintowymi, „pustymi” akordami typu D-A-D (z pominięciem Fis lub F) – gdyż kwinty, kwarty i oktawy brzmiały czysto, a tercje, włączone w skład takiego akordu, brzmiały przeraźliwie fałszywie. I właśnie to jest głównym powodem rezygnacji ze stroju pitagorejskiego! Z całego powyższego ustępu wynika, że autorzy „podręcznika” nigdy w życiu nawet nie próbowali nastroić jakiegoś pianinka czystymi kwintami (czyli w stroju pitagorejskim), zaś wszystkie te teoretyzowania o braku enharmonizmów wynikają z jakiegoś mętnego przypomnienia sobie szkolnej teorii muzyki, że „wcześniej enharmonizmów nie było, bo coś tam”.

„Strojenie fortepianu było niezwykle utrudnione i w żaden sposób nie zadowalało muzyków”. 

Fortepian?! W epoce stroju pitagorejskiego? To jakiś surrealizm… Jak niby autorzy stroją fortepiany w praktyce, skoro niezbędne do tego uszy rosną z głowy, której faktycznie autorom brak?

Poza tym, na czym polegało „niezwykłe utrudnienie” w strojeniu instrumentu klawiszowego? Na strojeniu czystymi kwintami? Toż takowe strojenie jest o niebo łatwiejsze od strojenia w systemie temperowanym.

Czy „brak zadowolenia muzyków” wynikał z trudności podczas strojenia? Kolejne bałamutne, bezsensowne stwierdzenie.

„Ta okoliczność zmusiła do przejścia do stroju czystego, opartego o interwały zapożyczone z szeregu harmonicznego. Lecz i ten strój nie był doskonały – niektóre dźwięki enharmoniczne miały różną wysokość, np. Cis/Des, His/C”.

Dotarliśmy do krainy absurdu. Autorzy podręcznika wymyślają jakiś swój własny, nieistniejący strój (nie wiedząc przy okazji, co to znaczy „czysty strój”), zaś nic a nic nie wiedzą na temat najważniejszego stroju muzycznego w historii ludzkości: mezotonicznego. Skoro nawet nie wiedzą o jego istnieniu, nie wiedzą również o tym, że nie był on zapożyczony z naturalnego szeregu alikwotowego (link powyżej), lecz powstał w oparciu o pewne założenia temperacyjne: temperowanie (zmniejszenie) kwint w celu uzyskania absolutnie czystych tercji wielkich.

Nie wiem, czy na podstawie szeregu naturalnych alikwotów da się zbudować jakikolwiek strój muzyczny, zwłaszcza że na początku tego szeregu, gdzie wysokość alikwotów jest dobrze rozpoznawalna (nie więcej niż do 15-go alikwotu), można uzyskać zaledwie 8 różnych dźwięków, gdyż reszta się powtarza.

Jednocześnie autorzy podręcznika srogo się mylą, mówiąc o „braku enharmonizmów Cis/Des i His/C”, gdyż szereg naturalnych alikwotów nie daje nam ani dźwięku Cis, ani dźwięku Des, ani His. Daje, owszem, dźwięk C, więc pytanie: co skłania autorów ku twierdzeniu, że ów dźwięk C nie może służyć nam za dźwięk His? Co, się pytam? Brak kompetencji, proszę państwa! Bo gdyby tylko autorzy zechcieli, zamiast przepisywać dawno zapomniane aksjomaty z podręcznika teorii muzyki dla gimnazjów, nastroić swoje własne pianino „korzystając z szeregu naturalnego” (o ile by rzeczywiście potrafili), to by nie wypisywali takich głupot. Stwarzają więc na użytek kolejnego pokolenia tępaków-nieuków pseudoteoretyczne wypociny, dalekie od praktyki, historii i tejże teorii. Przeczytać, uwierzyć, zapomnieć, alleluja i do przodu. To jest logika tego i wielu innych wypracowań powstałych w środowisku rosyjskojęzycznym.

„Pod koniec XVII – na początku XVIII ww. Werckmeister i Neidhardt wpadli na nowy pomysł: należy rozprowadzić komat pitagorejski pomiędzy różnymi kwintami. Idea wydała się słuszna, więc niebawem komat pitagorejski zaczęto rozprowadzać po równo pomiędzy dwunastoma kwintami. Strój wreszcie stał się zamknięty. Wszystkie czyste kwinty zostały zmniejszone w porównaniu z kwintami stroju naturalnego [pitagorejskiego! Nie pseudostroju „wziętego” z szeregu alikwotów!] o 1/12 komatu pitagorejskiego. Strój fortepianu uległ znacznemu polepszeniu. Nadchodziła epoka temperacji równomiernej”.

Zanim „komat pitagorejski zaczęto rozprowadzać po równo pomiędzy dwunastoma kwintami”, trwała bardzo długa i bardzo ciekawa epoka rozprowadzenia go między kwintami po nierówno. Teoretycy i praktycy dwoili się i troili, by dzięki tym „wrednym” nierównościom uzyskać taki strój, który, z jednej strony, pozwalałby na grę we wszystkich tonacjach, a z drugiej strony, umożliwił każdej tonacji zachować swój własny, niepowtarzalny charakter, swoje indywidualne brzmienie. Powstały więc dziesiątki przeróżnych systemów temperacji, utrwalone w dziełach teoretycznych, lecz autorzy rosyjscy są „ponad to”, gdyż po pierwsze, trzeba znać języki, po drugie, trzeba chcieć wyjść poza szablony prymitywnej szkolnej wiedzy, a po trzecie, „Bach i tak marzył o Steinwayu”, szczególnie chyba tym wyprodukowanym w ZSRR… Werckmeister, jak się dowiadujemy, też usilnie stroił fortepiany, pewnie „Czerwone październiki”…

O jednym autorzy „zapomnieli” napisać (raczej nie wiedzieli): Werckmeister i inni pracowali pod koniec XVII w. nie nad strojem pitagorejskim, lecz nad strojem średniotonowym (mezotonicznym). Wszystkie uzyskane wówczas systemy temperacji są w istocie modyfikacjami stroju mezotonicznego, a nie wyimaginowanego „czystego” lub pitagorejskiego.

A pozwólcie zapytać: jeżeli „komat zaczęto rozprowadzać po równo między 12-ma kwintami”, to dlaczego „epoka równomiernej temperacji” dopiero miała nadejść? Przecież równomierny podział komatu między wszystkimi kwintami i jest w istocie równomierną temperacją! „Nie, – powiadają niekompetentni autorzy, –
Istota [równomiernej] temperacji polega na tym, że w gamie chromatycznej każdy kolejny [wyższy] dźwięk posiada 1.05946309436 razy więcej drgań, niż dźwięk poprzedni [niższy]„.

Zatem piszą to samo innymi słowami, nawet nie zauważając, że zapętlili się  w pajęczynie niekompetencji.

„I oto już od ok. trzystu lat w całym świecie istnieje jedyny system strojenia fortepianu – strój równomiernie temperowany. […] Jeden z pierwszych muzyków, którzy entuzjastycznie witał przejście od stroju naturalnego do [równomiernie] temperowanego, był J. S. Bach, który skomponował swój „Dobrze temperowany instrument klawiszowy” w 24 tonacjach”.

Kiedy nie ma kompetencji, wtedy zaczynają się zaklinania rzeczywistości: „w całym świecie”, „na całej planecie”, „we wszechświecie”, „wielki i genialny Bach”, „jedyny i niepodzielny sposób temperacji” itp. Epitety mają zastąpić wiedzę, której nie ma. Najlepiej zaś opowiadać o „całym świecie” siedząc w Rosji. No cóż, megalomania i uznanie siebie za „centrum wszechświata” właściwe są nie tylko Rosjanom…

I nawet nie przychodzi tym autorom do głowy, że ludzie dookoła mogą wiedzieć o dziesiątkach innych, niż ten „jedyny”, sposobach temperacji, że „temperacja” nie zawsze oznacza „równomierną temperację”, gdyż temperacja – to każda jakakolwiek zmiana wysokości tego czy tamtego dźwięku / interwału w odniesieniu do wysokości ustalonej wstępnie, to każdy istniejący system powiązanych ze sobą zmian, składający się w użyteczną muzycznie całość. Że wreszcie pod linijkę chodzą i tak samo myślą wszyscy ludzie chyba już tylko w KRLD.

I że jaką trzeba mieć wewnętrzną pychę, by zawłaszczyć kogoś takiego, jak Bach? Nie tylko zawłaszczyć, ale i wygłaszać własne poglądy i pomysły w jego imieniu.

O permanentnych próbach zawłaszczenia sobie innej wielkiej postaci na literkę „Be” nie będę już rozprawiał.

Zapytania z wyszukiwarki, prowadzące na tę stronę:

  • strój rosyjski (11)
  • strój werckmeister (10)
  • stroje rosyjskie (9)
  • strój pitagorejski (4)
  • komat pitagorejski (4)
  • muzyczny strój pitagorejski (3)
  • strój muzyczny (2)
  • rosyjskie stroje (2)
  • strój równomiernie temperowany bach (2)
  • strój ruski rosyjski docha (2)
  • jak nazywa się ubiór na glowę rosyjski (2)
  • jak się nazywa strój rosyjski (2)
  • strojenie pitagorejskie (1)
  • temperacja werckmeister (1)
  • strój werkmeister (1)
  • system równomiernie temperowany pomniejszenie kwint o komatu (1)
  • strój wreckmeister (1)
  • struj ruski (1)
  • stroje rosja (1)
  • struj rosyjski (1)
  • stroje z epoki kwinto (1)
  • strój ruski (1)
  • historyczne stroje rosyjskie (1)
  • rosja - stroje (1)
  • rosja stroje (1)
  • rosyjski akordeon kwinta (1)
  • rosyjski stroj (1)
  • rosyjski strój dodatki (1)
  • rosyjski stroj orkeistowy (1)
  • rosyjskie stroj (1)
  • stroienie akordeonów toruń (1)
  • strój pionierki rosyjskiej (1)
  • Docha ubior (1)
  • werckmeister strój (1)